 |
Avia Świdnik - Stal Stalowa Wola 0:2 (0:2)
22.04.2023 17:00
Stadion Miejski w Świdniku
3. liga, gr. I
Widzów:
500-700
Cena biletu:
10 zł (normalny)
| |
Avia Świdnik re-re-re-re-visited - to już bowiem 5. relacja ze świdnickiego stadionu na łamach Chomika Piłkarskiego. Co więcej, po raz pierwszy zdarzyło mi się, że... po raz drugi relacjonuję mecz pomiędzy dokładnie tymi samymi drużynami - mecz Avia-Stal relacjonowałem już bowiem w 2020 roku.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Standardowo, w przypadku meczu Avii niniejsza sekcja jest dość uboga w wydarzenia. Weekend spędzałem akurat w Świdniku, więc mniej więcej o godzinie 16:00 wsiadłem na rower, przejechałem 4 kilometry, a następnie przypiąłem swój pojazd przy stojaku rowerowym pod stadionem i udałem się na mecz. Inaczej niż w przypadku poprzednich relacji, tym razem w wielkiej podróży meczowej nie towarzyszył mi mój brat, który trochę dorósł i miał bardziej istotne zajęcie aniżeli 3. liga polska (o ile dobrze kojarzę, pojechał on tego dnia z ziomkami w pobliże granicy polsko-ukraińskiej, gdzie grillowali w lesie ziemniaki - brzmi dziwnie, ale nadal lepiej niż spędzanie weekendu na stadionie w Świdniku).
| | Stadion |
    |
Stadion w Świdniku nie uległ istotnym zmianom od momentu gdy został on otwarty w 2014 roku (mecz towarzyski Avia - Widzew, zakończony gładką porażką gospodarzy 0:3). Opisywałem go już na łamach Chomika nieraz - jedyne, co tu się zmienia, to fakt, że krzesełka na trybunie północnej (zwróconej frontem w stronę słońca) coraz bardziej bledną.
Niemniej, muszę przyznać, że pod względem organizacyjnym od mojej ostatniej relacji zmieniło się tu całkiem dużo. Od wielu lat otoczka wokół meczów Avii była... żadna. Działało to tak naprawdę w ten sposób, że kto przypadkowo dowiedział się o tym, że na Sportowej 2 ma się odbyć trzecioligowy meczyk, przychodził na stadion (wejście od dawna było darmowe), zasiadał na trybunie i patrzył na wydarzenia boiskowe. Zblazowany spiker odczytywał przed meczem składy, sponsorów (tradycyjnie: miasto, gmina, przedsiębiostwa komunalne... i na koniec jedna firma prywatna), a w trakcie meczu podawał informację o strzelcach bramek, jak również o zmienianych i kartkowanych piłkarzach, chyba nawet nie za bardzo przejmując się tym, że mało kto go słyszy. Stagnacja, apatia, żałość - trzy losowe określenia, jakie przychodzą mi do głowy jako pierwsze.
Ku mojemu zdziwieniu, w porównaniu do poprzednich relacji coś się w końcu ruszyło. Już jadąc rowerem na mecz dostrzegałem na słupach ogłoszeniowych estetyczne plakaty zapraszające na dzisiejsze wydarzenie. Pod samym stadionem też bardzo się ucieszyłem, że wejście w końcu nie było darmowe, a należało zakupić bilet w kasie (niezbyt dobrze dogadałem się w kasie i zamiast biletu normalnego na zwykły sektor przypadkowo wydębiłem bilet ulgowy na sektor zadaszony - ale nie skorzystałem z bezprawnego przywileju i zasiadłem na standardowym sektorze). Po wejściu na teren stadionu ucieszyłem się z kolei, że rozchodziła się na nim miła Panu woń ofiary całopalnej woń grilla - na stadionie sprzedawano giętą, piwo i różne napoje! Co prawda nie skorzystałem z oferty (grill czekał na mnie w domu), ale z nieukrywaną radością przyjąłem fakt, że coś się tu w końcu ruszyło pod względem organizacji. Do pełni szczęścia brakowało już chyba tylko stoiska z pamiątkami.
Nie jest to koniec zmian na plus - na stadionie na Sportowej pojawił się nowy spiker (tzn. nie wiem, czy taki nowy - ze wstydem muszę powiedzieć, że nie było mnie na Avii prawie pełne 3 lata). Za majkiem zasiadał bowiem sam Grzegorz Martyniuk, czyli wieloletni trener sekcji juniorskich Avii (chodziłem tam przez jakiś czas na zajęcia, ale należy obiektywnie przyznać, że jedynie marnowałem w ten sposób pieniądze Rodziców) oraz nauczyciel WF-u w moim gimnazjum. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, Pan Grzegorz okazał się znakomitym, charyzmatycznym spikerem, którego naprawdę miło było słuchać. Zarówno przed meczem, gdy przybliżał wikipedyczne ciekawostki dotyczące klubu ZKS Stal , założonego w 1938 roku, jak i już w trakcie meczu, gdy raz na jakiś czas przedstawiał bieżące wydarzenia boiskowe.
No i na sam koniec należy wspomnieć o jeszcze jednej zmianie na świdnickim stadionie - otóż zmianie uległa wysłużona tablica wyników! W końcu, zamiast prostej tablicy świetlnej z napisami GOSPODARZE - GOŚCIE , na stadionie pojawił się telebim z prawdziwego zdarzenia. Co prawda akurat tego dnia nie miałem okazji zobaczyć, co jest na nim wyświetlane przy okazji gola dla gospodarzy (udało mi się to podczas innego meczu, gdy dwukrotnie pokazano sylwetkę Romana Mykytyna), ale sama zmiana tablicy na pewno na plus, bo poprzednia nie była ani żadnym klasykiem, ani oldschoolem.
| | Atmosfera |
    |
Dzisiejszy mecz zgromadził tak na oko jakieś 500-700 kibiców. Na naszej trybunie południowej piknik był całkiem liczny, a dodatkowo, o 16:50 na stadionie stawiła się grupa fanów w barwach (głównie niebieskich), wykrzykujących Była, będzie, jest! Avia FKS! (kolejny element, którego zawsze brakowało mi w poprzednich relacjach, bo zorganizowany doping zawsze był tu dość ubogi). Wraz z pierwszym gwizdkiem kibice zgromadzeni w zachodniej części trybuny południowej zaczęli prowadzić całkiem dobry doping.
Kibice gospodarzy mieli dość standardowy repertuar, a zaczęli chyba od Tylko zwycięstwo, Aviunio, tylko zwycięstwo! . Następnie wykrzyczano m.in. dość standardową zagrzewającą do boju piłkarzy piosenkę, gdzie pada m.in. ten mecz musimy wygrać! Wygramy, wygramy, wygramy! i takie tam - uprzedzając pytania, kiedy w końcu przyszło do najbardziej istotnej linijki, wykrzyczano po prostu trzy razy Stalówkę pokonamy! . Ze względu na stosunkowo podobną genezę powstania Stalowej Woli i Świdnika, a także podobne rodowody ZKS Stal i FKS Avia (która początkowo również nazywała się RKS Stal ), pomiędzy klubami nie ma żadnych animozji. Poza tym, pozdrowiono Ładę Biłgoraj (chyba aktualnie jedyna zgoda Avii), przesłano Pozdrowienia Do Więzienia i odśpiewano jedną dłuższą piosenkę: Gdzieś na końcu świata, gdzie lotniczy zakład jest, jest taka drużyna co się Avia Świdnik zwie! Avio, Avio, Avio ukochany klubie nasz, pokaż, pokaż wszystkim, jak Ty w piłkę pięknie grasz! Mniej więcej w 20. minucie meczu na stadionie stawili się również kibice gości. Stawili się oni w swoim sektorze (na trybunie północnej) w liczbie ok. 100 i rozwinęli w sektorze trzy flagi - jedną dość estetyczną zielono-czarną flagę z herbem drużyny, drugą z dość głupawym napisem Love Stalówka - Hate Antifa (naprawdę, Antifa zasłużyła aż na umieszczenie jej nazwy na fladze?) oraz flagę zgodową Łady Biłgoraj (uważni Czytelnicy pewnie zauważyli, że to również zgoda Avii). Kibice Stalówki mieli tendencję do katowania swoich piosenek aż do znudzenia, dlatego też mogłem całkiem dobrze zarejestrować słowa poszczególnych piosenek. Katowali oni głównie następującą piosenkę: Hej, w Naszej Stalowej, gdzie kominy w herbie są, jest taka drużyna, która w trzeciej lidze gra! Heja, hej, Stalowo, Ty strzeliłaś bramek sto! Jeszcze, jeszcze jeden, jeszcze jeden taki gol!
Z innych dość często odśpiewywanych piosenek, mogę wskazać następujące: To Stalówka, to Stalówka! Tylko na zawsze kochany ZKS!
Ooo, Stalóweczko, Ooo, ZKS! Jesteśmy z Wami! Wygraj ten mecz!
Jedna z wyśpiewywanych przez gości piosenka zawierała pod koniec również wulgarne inwektywy w kierunku Motoru Lublin oraz Siarki Tarnobrzeg. Kibice Avii ochoczo podchwycili ten temat, odśpiewując piosenkę o treści Motor to stara kurwa, Motor jebany jest... , dzięki czemu obydwa sektory fanów nawiązały nić porozumienia, a kibice obydwu drużyn wzajemnie się oklaskiwali. Nie od dziś wiadomo, że wspólne zainteresowania zbliżają do siebie ludzi.
| | Mecz |
    |
Na pewno dość zaskakującą informacją dla postronnych Czytelników będzie fakt, że dzisiejszy mecz był trzecioligowym szlagierem, bardzo istotnym w kontekście awansu do II ligi. Był to bowiem mecz 3. drużyny w lidze (Avia) z wiceliderem (Stalówka). Avia w tym sezonie radziła sobie w lidze nadspodziewanie dobrze, a po rundzie jesiennej była nawet przez moment liderem (a konkretnie, kiedy w przerwie zimowej z rozgrywek wycofał się lider, drużyna ŁKS Probudex Łagów). Stalówka z kolei miała dosyć III-ligowej stagnacji (drużyna spadła do III ligi w 2020 roku) i w tym sezonie celowała już w awans. Natomiast liderem wciąż była Wieczysta Kraków, ale z zaledwie punktem przewagi nad Stalą. W każdym razie, dzisiejszy mecz zapowiadał się nad wyraz ciekawie.
Pierwszą groźną akcję wyprowadzili gospodarze. W 6. minucie akcję prawym skrzydłem pociągnął niezmordowany Wojciech Białek, jednak strzał Białego minął długi róg bramki strzeżonej przez Mikołaja Smyłka. W 10. minucie Stal wyszła zaś na prowadzenie - po górnej piłce i przedłużeniu przez jednego z piłkarzy Stali piłka trafiła do Arkadiusza Ziarko, który raczej znajdował się w tej sytuacji na spalonym. Napastnik Stali ruszył na bramkę Avii i w sytuacji sam na sam pokonał trochę interweniującego, a trochę czekającego na sygnalizację spalonego Dawida Rosiaka. Piłkarze Avii nie doczekali się jednak odgwizdania spalonego - gol został zaliczony (przy okazji, Ziarko zachował się po tym golu dość bezmyślnie, ponieważ stanął przed piknikiem i prowokacyjnie przyłożył ręce do uszu, choć kibice nic do niego nie mieli , nawet szacunku). Nie doszukiwałbym się tu jakiejś złej woli ze strony sędziów - jeśli grasz na czwartym poziomie rozgrywkowym, musisz się liczyć z tym, że liniowi również prezentują adekwatny poziom.
Przyznam jednak, że sędzia główny tego spotkania mógł się zachować trochę lepiej w 30. minucie, kiedy to wyrzucił z boiska Dominika Malugę z Avii. Maluga nie grał jakoś agresywnie, ale wskutek głupich zagrań zgromadził w ciągu tych 30 minut dwa żółtka - pierwsze za niepotrzebne zagranie nakładką, a drugie za trafienie nogą w interweniującego wślizgiem piłkarza Stali. Nie brzmi to jak coś, za co piłkarz powinien być wyrzucony z boiska już w 30. minucie, a raczej jak splot nieszczęśliwych sytuacji (chyba, że z bliska starcie Malugi z piłkarzem Stali wyglądało inaczej) - sędzia Jenda nie był jednak Marciniakiem i daleko było mu do marciniakowego zarządzania meczem, tak więc po prostu wyrzucił gracza z boiska. Dość mocno wypaczyło rezultat meczu i nie dziwię się, że ktoś z murawy lub też z ławki gospodarzy krzyknął do sędziów, żeby zaczęli ogarniać.
W 34. minucie dobrą sytuację do wyrównania miał Szymon Rak, ale trafił jedynie w słupek. A pięć minut później było już definitywnie po meczu, ponieważ Bartosz Pikula podwyższył prowadzenie gości na 2:0 (już bez kontrowersji). W doliczonym czasie pierwwszej połowy sędzia liniowy podczas kursowania wzdłuż linii bocznej zaplątał się w stojące nieopodal ławki gospodarzy znaczniki, przez co nie zasygnalizował raczej ewidentnego spalonego, co chyba wspiera tezę o tym, że skład sędziowski niestety dzisiaj nie ogarniał.
Druga połowa meczu była natomiast dość spokojna - goście kontrolowali mecz i raczej nie kwapili się do ataków. Dopiero w 82. minucie mieli oni naprawdę dobrą sytuację, ale jeden z piłkarzy ZKS-u dobijając piłkę z bliska fatalnie przestezelił. Z kolei w 90. minucie piłkarze Avii mieli szansę na gola honorowego - po wrzutce z rzutu wolnego Pawła Ulicznego Patryk Wdowiak przestrzelił swoją sytuację. Mecz skończył się porażką gospodarzy 0:2.
|
| |
| |
  
|
|