glownachomikmapatrocinytags
Wisła Płock - Podbeskidzie Bielsko Biała 2:1 (1:0)
09.12.2023 15:00
Orlen Stadion (im. Kazimierza Górskiego), Płock
Fortuna I Liga
Widzów: 2.349
Cena biletu: 30 zł (normalny, sektor C)
           

Na zakończenie rundy jesiennej sezonu 2023/24 odwiedzam ponownie Płock, aby obejrzeć pachnący nowością Orlen Stadion. Co ciekawe, w tej rundzie to już moja piąta re-wizyta motywowana chęcią obejrzenia nowego stadionu (po Sosnowcu, Radomiu i w pewnym sensie Łodzi i Chorzowie).

Dotarcie na mecz
 

Do Płocka wybrałem się busikiem relacji Warszawa - Płock. Wsiadłem do busa na początkowym przystanku Warszawa Zachodnia o 11:30 i wysiadłem na przystanku końcowym gdzieś w Płocku o 13:20 (nie był to żaden dworzec). Z mojego przystanku miałem na stadion spory kawałek, ale mimo to praktycznie pierwszym widokiem jaki zobaczyłem, był nieporadnie zawracający na światłach autobus klubowy Podbieskidzia, z całą kadrą na pokładzie (kierowca musiał wrzucać wsteczny, ponieważ za pierwszym razem nie zmieścił się z zakrętem 180'; nie wiem, czy fakt, że kierowca cofał autobusem nie wpłynął na wynik dzisiejszego meczu). Na autobusie znajdowało się motto klubu Ponad nami tylko góry!, które akurat nie było zbyt aktualne, bo wówczas w tabeli Fortuna I ligi nad Góralami znajdowało się 16 innych drużyn.

Z racji tego, że do meczu było jeszcze całkiem dużo czasu, nie skorzystałem z transportu publicznego, tylko wybrałem się na mecz pieszo. W końcu dotarłem na stadion (Orlen Stadion, położony obok hali sportowej Orlen Arena), odebrałem w kasie kartonowy bilet, pobrałem w Sklepie Kibica darmowy program meczowy (nic nie kupowałem, ponieważ nabyłem swój kubek oraz szalik podczas meczu Wisły w 2018 roku - choć akurat szalik przez pomyłkę został w Świdniku) i udałem się na swój sektor.

Stadion
 
 

Stary stadion w Płocku został opisany na łamach Chomika już w 2018 roku przy okazji ekstraklasowej relacji z meczu z Zagłębiem Lubin. Patronem obiektu był Kazimierz Górski, co było dosyć adekwatne, ponieważ stadion został oddany do użytku właśnie w czasach największej chwały Orłów Górskiego i jak na standardy XXI wieku był już totalnie przestarzały.

Dokładnie w miejscu starego stadionu został wybudowany nowy obiekt, który pomimo tego resetu na szczęście zachował swojego Patrona w osobie Trenera Tysiąclecia. Fakt, że nowy stadion powstawał dokładnie w miejscu starego, miał pewne dość zabawne konsekwencje - otóż stadion powstawał stopniowo, a niezależnie od stopnia zaawansowania prac Wisła cały czas rozgrywała swoje mecze w tej samej lokalizacji, co spowodowało, że w pewnym momencie mecze Ekstraklasy były rozgrywane w osobliwej scenerii, bo ze zgruzowaną trybuną w tle. W 2023 roku na jesieni udało się oddać do użytku cały obiekt - w premierowym meczu Wisła Płock pokonała 3:0 Polonię Warszawa. Szkoda tylko, że mecz ten odbył się już na poziomie I ligi - Wisła w sezonie 2022/23 spadła bowiem z Ekstraklasy (co, jak już zdążyłem wspomnieć w relacji z Sosnowca, było jakimś absurdalnym rekordem, ponieważ po 8 kolejkach Wisła była nawet liderem Ekstraklasy).

Obecnie Orlen Stadion jest, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, typowym polskim nowoczesnym obiektem piłkarskim - zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz wygląda on bardzo podobnie do stadionów m.in. w Sosnowcu, Szczecinie, Lublinie. Pojemność stadionu to ok. 15.004 miejsc, a krzesełka są przeważnie w kolorze niebieskim, z pewną domieszką białego koloru. Co ciekawe (i dość nietypowe), krzesełka tym razem nie układają się w żaden konkretny napis - po prostu tworzą one lekki gradient. Na stadionie znajdują się dwa telebimy, które ulokowane są w narożnikach obiektu (czyli, porównując do innych tego typu stadionów - zastosowano opcję lubelsko-szczecińską, a nie sosnowiecką).

Atmosfera
 

Euforia związana z otwarciem nowego stadionu (kiedy to 2 września Wisła rozjechała Polonię przy 13,5 tys. widzów na trybunach) chyba już dawno opadła, ponieważ dzisiejszy mało prestiżowy mecz Nafciarzy z Podbeskidziem zgromadził na trybunach niecałe 2,5 tys. kibiców. Być może to również kwestia pogody, ponieważ tego dnia temperatura była lekko na minusie, a w Płocku było biało od śniegu (choć w trakcie samego meczu nie padało).

Przed pierwszym gwizdkiem na stadionie został odtworzony kawałek muzyczny - oczywiście, spodziewałem się, że będzie to jakiś typowy hymn klubu piłkarskiego, czyli autorski, ale przeciętny kawałek rockowy albo rapowy. Co ciekawe, odtworzono... hejnał Płocka (tak, okazuje się, że Płock ma swój hejnał). Jeśli chodzi o inne efekty audiowizualne, w momencie gdy drużyny wchodziły na boisko, na stadionie zaprezentowano pokaz świateł.

Na mojej trybunie piknikowej nie działo się zbyt wiele - głównie siedzieliśmy i marzliśmy, tak więc można od razu przejść do informacji o sektorze fanatyków. W młynie gospodarzy było ok. 300-400 kibiców, którzy wywiesili trzy flagi: zgodową ZKS-OKS (dla mniej wtajemniczonych - ZKS to Wisła, a OKS to Stomil Olsztyn), Zakładowy Klub Sportowy (OK, mogłem chwilę poczekać z ty wyjaśnieniem skrótu ZKS) oraz Nadwiślańscy Wojownicy; nad dwoma wejściami na trybuny zawieszone były również mniejsze flagi upamiętniające zmarłych Kibiców. Jeśli chodzi o doping, to nie podszedłem do mojej relacji zbyt metodycznie, ponieważ znów nie wykonałem złożonych notatek - zapamiętałem standardowe rzeczy takie jak Tylko zwycięstwo, ZKS tylko zwycięstwo!, Naprzód, Nafciarze! Ambicja dzisiaj Wam każe... (a to się akurat bardzo fajnie zrymowało), czy też krótkie zaśpiewy takie jak Petrochemia, Petrochemia, ZKS!, czy Szlachta z Mazowsza!. Z dłuższych piosenek zapadła mi w pamięć jedna, którą kibice Nafciarzy katowali przez dłuższy czas, bo była bardzo chwytliwa:

Dumo Mazowsza!
Sercu najdroższa!
Hej Wisło! Musisz walczyć aż do końca!

Na meczu była też niewielka delegacja gości z Bielska-Białej, w liczbie chyba 9 (wiadomo, nie był to bliski wyjazd... choć dla Bielszczan chyba większość wyjazdów jest raczej daleka), akurat bez żadnej flagi. Zaczęli oni oczywiście od Jesteśmy zawsze tam..., ale w trakcie meczu dochodziło do mnie z ich sektora niewiele. Na pewno słyszałem takie rzeczy jak Górale! Górale!, czy TS, TSP, TS Podbeskidzie!. Po meczu kibice podziękowali piłkarzom za walkę, a piłkarze poszli podziękować im za wsparcie (przy okazji, to dość nietypowe, że piłkarze podchodzą do sektora i jest ich więcej niż kibiców w sektorze)

Mecz
 
 

Dzisiejszy mecz był meczem 18. kolejki, co znaczy, że rozpoczęliśmy już rundę rewanżową (w meczu 1. kolejki w Bielsku-Białej padł wynik 1:1). Po 17 kolejkach Nafciarze znajdowali się na 9. miejscu, mając 1 mecz zaległy, z kolei Górale znajdowali się na miejscu przedostatnim... choć też mieli rozegrane dopiero 16 meczów. Faworytem dzisiejszego meczu byli więc gospodarze.

W pierwszej połowie mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie - gospodarze co prawda przeważali, ale nie stworzyli wielkiego zagrożenia pod bramką Patryka Procka. Mimo to, pod koniec 1. połowy udało im się uwieńczyć tę padakę akcją bramkową - z prawej strony w pole bramkowe piłkę wbił Kacper Laskowski, a tam po totalnym pinballu (piłka odbiła się od co najmniej 3 piłkarzy obydwu drużyn) najlepiej odnalazł się Fabian Hiszpański, który dobrze przyjął piłkę, obrócił się i z bliska załadował do bramki. Do przerwy Wisła Płock prowadziła 1:0.

W drugiej połowie Wisła szybko podwyższyła prowadzenie. W 54. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Dawid Kocyła, a wybita przez jednego z obrońców Górali piłka spadała na linię szesnastki, gdzie bardzo ładnie do strzału z woleja złożył się Jakub Szymański. Nie wiem czy uderzona piłka leciała w światło bramki, ale na linii strzału znalazł się Łukasz Sekulski, który przytomnie zmienił głową tor lotu piłki, totalnie zaskakując Procka. I teraz pozwolę sobie na małą dygresję - otóż w Chomiczym Uniwersum Łukasz Sekulski pełni bardzo specyficzną rolę, ponieważ wraz z K. przywołujemy całkiem często jego nazwisko podczas wspólnego oglądania transmisji meczów Champions League. Jeśli bowiem napastnik zrobi coś jak Sekulski, oznacza to, że wykonał coś po prostu poprawnie, ale bynajmniej nie na poziomie europejskim (np. w dobrej sytuacji strzelił wprost w bramkarza). Tymczasem tego dnia zobaczyłem na własne oczy jak... Sekulski zrobił coś jak napastnik z Champions League. I bardzo się cieszyłem, że mogłem wykrzyczeć na stadionie jego nazwisko.

Jakąś minutę później mogło być już 3:0, ponieważ świetną długą piłkę zagrał Hiszpański - w polu karnym Kocyła odegrał chyba do Mateusza Szwocha, ale ten oddał niegroźny strzał po ziemi prosto w ręce Procka. Jeszcze w tej samej minucie świetną okazję miał Hiszpański, ale strzelił minimalnie nad bramką Procka. Podbeskidzie grało totalną padlinę i zanosiło się na szybkie podwyższenie prowadzenia Płocczan. Stało się jednak oczywiście całkiem odwrotnie - już w 58. minucie w pole karne do Lionela Abate Etoundiego dorzucił Mateusz Ziółkowski, a Kameruńczyk dobrze przyjął piłkę stojąc tyłem do bramki i następnie technicznym strzałem z półobrotu zmieścił piłkę przy słupku bramki bronionej przez Bartłomieja Gradeckiego (który niestety zrezygnował już z numeru #69 i w tym sezonie grał już ze swoim rokiem urodzenia na plecach, czyli #99). Po tej bramce obraz meczu uległ pewnej stabilizacji - gra się wyrównała, ale nie dochodziło już do żadnych groźnych sytuacji podbramkowych, a Płocczanie w miarę spokojnie dociągnęli prowadzenie do końca.

next  prev