glownachomikmapatrocinytags
APLG Gdańsk - UKS SMS Łódź 0:5 (0:3)
10.06.2023 16:30
Radom, Stadion im. Marszałka Józefa Piłsudskiego
Orlen Puchar Polski Kobiet
Widzów: 2.025
Cena biletu: 10 zł (normalny)
           

Tym razem na Chomiku ekskluzywnie, ponieważ relacjonuję wydarzenia z Finału Pucharu Polski. Gościnnie w relacji znów występuje Kolega K., dla którego jest to pierwszy w życiu mecz kobiecej piłki nożnej widziany na żywo... i chyba widziany w ogóle.

Dotarcie na mecz
 

Finał odbywał się na stadionie Broni Radom, stąd moje dotarcie na mecz wymagało dojechania do tego miasta z Warszawy. Odbyłem tę podróż Kolejami Mazowieckimi, pociągiem relacji Warszawa Gdańska - Radom Główny. Wsiadłem w pociąg o 13:39 na stacji Warszawa Koło, wysiadając na końcowej stacji o 15:26.

Nieopodal Dworca Kolejowego w Radomiu spotkałem K., który przybył na miejsce nieco wcześniej, by podziwiać miasto (swoją drogą, decyzję o wybraniu się na finał PP do Radomia podjęliśmy tydzień wcześniej, w trakcie oglądania meczu Ursusa z Pelikanem). Spod Dworca udaliśmy się wprost na stadion MOSiR, idąc Plantami; dotarliśmy na stadion od strony nieco dla mnie nietypowej, bo od południa (zazwyczaj oglądałem tutaj mecze od strony trybuny północnej, ale sprzedaż biletów na dzisiejszy finał była prowadzona jedynie na trybunę południową), zeskanowaliśmy bilety u ochrony i weszliśmy na teren stadionu.

Stadion
 
 

Jest to już trzecia relacja z rzędu, która dotyczy stadionu już wcześniej opisywanego na łamach Chomika - na stadionie Broni byłem zarówno na meczu, gdzie w roli gospodarzy wystąpili właściwi gospodarze obiektu na Narutowicza (Broń Radom - przyp. chom.), jak i po to, żeby posmakować, jak wyglądają na tym obiekcie występy w wykonaniu Radomiaka Radom. W tych relacjach zdążyłem co nieco napisać o wyglądzie stadionu... a przynajmniej o tym, jak wyglądał on w 2017 roku. Niewiele się od tego czasu zmieniło, ale można zauważyć pojedyncze zmiany.

Przede wszystkim, w trakcie tych kilku ostatnich lat drużyna Radomiaka dość nieoczekiwanie awansowała do Ekstraklasy. I równie nieoczekiwanie, grała w niej na stadionie Broni aż do końca sezonu 2022/23, co było związane z przeciągającą się w nieskończoność budową nowego stadionu na ul. Struga (jest to przedsięwzięcie dość memiczne, ponieważ o ile dobrze kojarzę, w jego ramach m.in. dwukrotnie rozbierano już zbudowaną trybunę). W celu spełnienia ekstraklasowych wymogów, na stadionie pojawiły się m.in. cztery maszty oświetleniowe o mocy 2000 lx, a dodatkowo pojemność obiektu uległa minimalnemu rozszerzeniu - zarówno do sektora gości, jak i do trybuny południowej dostawiono prowizoryczne trybunki, co miało chyba na celu zwiększenie pojemności obiektu do 4.500 miejsc. Z racji tego, że była to inicjatywa Radomiaka, krzesełka na tych trybunkach są... w nieprzystającym do reszty stadionu kolorze zielonym.

Jak już wspomniałem, po raz pierwszy miałem okazję oglądać mecz na tym stadionie z perspektywy trybuny południowej, która w przypadku meczów Broni i Radomiaka zarezerwowana jest dla fanatyków. W przypadku finału Pucharu Polski kobiet ciężko mówić o jakimś fanatyzmie kibiców, dlatego wraz z K. pojawiliśmy się właśnie na miejsca na trybunie południowej (a tak naprawdę, to PZPN zdecydował się na sprzedaż miejsc jedynie na tę trybunę). Trybuna ta nie charakteryzuje się niczym wyjątkowym, może co najwyżej faktem, że na ten moment była jeszcze cała obklejona Radomiakowymi vlepami. A także faktem, że pomimo tego, że był to finał Pucharu Polski, PZPN nie zapewnił na trybunie żadnej infrastruktury dla kibiców - nie było żadnego stoiska z jedzeniem, nie było dosłownie niczego. Mokry sen Konona.

Jedyne, co tego dnia wyszło organizacyjnie na plus, to ładne kartonikowe bilety. Niestety, tego po PZPN zupełnie się nie spodziewałem, dlaczego w ogóle nie badałem tematu biletów kartonikowych i na stadion weszliśmy jedynie z naszymi zakupionymi przez Internet biletami wydrukowanymi w formacie A4. A, byłbym zapomniał - PDF-y wygenerowane w systemie biletowym były źle sformatowane i część treści nie była na nich widoczna. Pozostawię to bez komentarza.

Atmosfera
 

Zgodnie z oficjalnymi danymi, dzisiejszy mecz przyciągnął 2.025 widzów, z czego zdecydowana większość została ulokowana na trybunie południowej (dało to zapewne bardzo dobry efekt wizualny w TV, ponieważ trybuna liczy chyba niewiele więcej niż 2 tysiące miejsc. Poza tym, część widzów znajdowała się na trybunie północnej - zgaduję, że to pewnego rodzaju VIP-y, ponieważ nie prowadzono otwartej sprzedaży biletów na tamte miejsca. Jak na kobiecą piłkę, przekroczenie 2 tysięcy widzów to całkiem dobry wynik, nawet jeśli uwzględnić fakt, że na trybunach widzieliśmy wiele zorganizowanych grup dzieciaków z opiekunami.

Poza różnego rodzaju dzieciakami z lokalnych szkółek, spośród których znaczna część pewnie niewiele wiedziała o kobiecym futbolu, na trybunach pojawili się również pełnoprawni kibice obydwu drużyn, często z koszulkami i szalikami. Kibice ci sformowali dwa konkurencyjne młyny (wyposażone nawet w bębny) na obydwu krańcach trybuny. Zachodni kraniec trybuny dopingował APLG, a ten wschodni - UKS SMS. Przy okazji - młynek UKS SMS również był wypełniony głównie dużymi grupami dzieciaków, ale zdaje się, że były to dzieciaki m.in. ze szkółki UKS SMS, a więc bardzo świadome tego, po co przyjechały na dzisiejszy mecz.

Jeśli chodzi o kibiców nominalnych gospodyń, śpiewali oni w trakcie meczu właściwie tylko jedno zawołanie, ale zanim je tutaj przytoczę, muszę pokrótce opowiedzieć historię nazwy klubu z Gdańska. Klub ten zaczął swoją przygodę jako Akademia Piłkarska Lechii Gdańsk, następnie jednak odłączył się od Lechii, zmieniając przy okazji swoją nazwę na enigmatyczne APLG. Następnie, klub zyskał nowego sponsora, co spowodowało zmianę nazwy klubu na AP Lotos Gdańsk. Po jakimś czasie jednak, wskutek jakichś politycznych rozkmin na dużo wyższym szczeblu, doszło do zmiany nazwy sponsora, a w miejsce Lotosu pojawił się Saudi Aramco Orlen (jednocześnie, w KRS organizacja ciągle figuruje jako Akademia Piłkarska LG, a więc wzorem 90minut.pl, ja również posługuję się tą nazwą). Myślę więc, że jest już jasne, dlaczego kibice gości wykrzykiwali w zasadzie jedynie:

Orlen Gdańsk! Orlen Gdańsk!

Repertuar kibiców gości był natomiast nieco bardziej złożony, również dlatego, że dużo łatwiej dopinguje się drużynę, która wygrywa kilkoma bramkami niż tę, która kilkoma bramkami przegrywa. Dzieciaki m.in. tańczyły labado, a także śpiewały takie rzeczy jak SMS, SMS!, Literka U, literka K, literka S, jak SMS!, czy SMS gol, lololololololo!. Co ciekawe, w pewnym momencie kibice UKS SMS rozochocili się na tyle, że zaczęli śpiewać rzeczy dość... zaczepne, takie jak:

Coście tak cicho? Hej kurwy Orlen, coście tak cicho?

Po co wy gracie? Jak wy kibiców nie macie?

Po ostatnim gwizdku Michaliny Diakow, pomimo tego, że spiker stadionowy zachęcał widzów do pozostania na stadionie do momentu dekoracji piłkarek, wraz z K. niemal natychmiast zabraliśmy się ze stadionu. Spieszyliśmy się bowiem na pociąg do Warszawy, żeby zdążyć na transmisję mniej spektakularnego z dzisiejszych finałów, a mianowicie finału Ligi Mistrzów (City vs Inter).

Mecz
 
 

Do finału Pucharu Polski dotarły dwa zespoły z Ekstraligi, jednak ich droga była diametralnie inna. W przypadku piłkarek z Łodzi, w poprzednich fazach pokonały one kolejno: SWD Wodzisław Śląski, Medyka Konin, Czarne Czarnych Sosnowiec, Śląsk Wrocław oraz Pogoń Szczecin (czyli 4 zespoły ekstraligowe oraz jeden pierwszoligowy). Z kolei piłkarki z Gdańska miały na rozkładzie Pragę Warszawa, Unię Opole, Respekt Myślenice, LKS Stare Oborzyska oraz AZS UJ Kraków (czyli jeden silny zespół ekstraligowy oraz... drużyny z trzeciego i nawet niższych poziomów rozgrywkowych), co oznacza, że dostały się do finału głównie dzięki bardzo szczęśliwym losowaniom. Biorąc pod uwagę to oraz dodatkowo fakt, że do meczu przystąpiły one bez czterech podstawowych piłkarek z pierwszego składu... to nie Gdańszczanki były faworytkami dzisiejszego spotkania.

Pierwszą stosunkowo groźną sytuację w tym meczu miały piłkarki APLG - w 8. minucie Anna Skrzypczyk nacierała lewym skrzydłem i oddała zaskakujący strzał w stronę bliższego słupka, który Oliwia Szperkowska odbiła na rzut rożny. Jeśli chodzi o nominalne gospodynie dzisiejszego meczu... to było na tyle, jeśli chodzi o groźniejsze sytuacje w pierwszej połowie, dalej atakowały już tylko Łodzianki. Wraz z K. podziwialiśmy przede wszystkim grę defensywnej pomocniczki, Ernestiny Abambili, która widziała na boisku zdecydowanie najwięcej i dogrywała koleżankom zdecydowanie najcelniej. Gdańszczanki utrzymały bezbramkowy wynik zaledwie do 20. minuty, kiedy to piłkarki UKS SMS otrzymały rzut wolny w odległości ok. 25 metrów od bramki Jessiki Ludwiczak. Do piłki podeszła Wiktoria Zieniewicz i oddała idealny strzał, który odbił się od poprzeczki i wpadł do bramki, a na telebimie ukazał się napis #GOOOL! Radomiak Radom. Naprawdę, nie dało się wykonać tego lepiej (oczywiście, mam na myśli gola Zieniewicz, a nie wyświetlaną animację).

Piłkarki UKS SMS atakowały dalej. W 40. minucie było już 2:0, gdy po wrzutce z prawego skrzydła Klaudii Jedlińskiej piłkę głową do bramki z najbliższej odległości (i przy dość biernej postawie bramkarki oraz obrończyń) wpakowała Dominika Kopińska. Napastniczka Łodzianek uczciła tę bramkę cieszynką a la Cristiano Ronaldo (może to odrobinę śmieszyć, ale przynajmniej nie odniosła przy tym kontuzji, jak Kapustka). Cztery minuty później było już w zasadzie po meczu, ponieważ Paulina Filipczak po solowej akcji wystawiła piłkę do Jedlińskiej, a ta z najbliższej odległości trafiła do pustaka. Do przerwy było już 3:0.

Trener APLG, Tomasz Borkowski, wymienił w przerwie dwie zawodniczki z pierwszego składu (Borkowski może być dosyć anonimowy dla większości kibiców piłki nożnej, za to trenerem Łodzianek był sam Marek Chojnacki), ale jakikolwiek był plan na drugą połowę, to posypał się on... już po 44 sekundach. Właśnie wtedy Gabriela Grzybowska wykorzystała podanie z lewego skrzydła Anny Rędzi i podwyższyła na 4:0 (Ludwiczak popełniła tu błąd, bo przepuściła ten strzał pod brzuchem). Z kolei w 51. minucie Kimberly Sanford, będąc ostatnią obrończynią, straciła w dość prosty sposób piłkę na rzecz Kopińskiej. Napastniczka UKS SMS wystawiła piłkę do Grzybowskiej, która sprytnym strzałem w krótki róg podwyższyła na 5:0. Jak się okazało, ustaliła wtedy wynik, choć Łodzianki nadal atakowały. W 61. minucie Rędzia wyszła w sam na sam z Ludwiczak, a jej strzał w długi róg minimalnie minął słupek bramki (a piłka być może nawet otarła się o słupek). W 72. minucie Rędzia dograła do Jedlińskiej, która z bliska wpakowała piłkę do bramki Gdańszczanek, ale była w tej sytuacji na spalonym. W 87. minucie APLG miała szansę na honorową bramkę, ale strzał Klaudii Słowińskiej znakomicie obroniła Szperkowska.

next  prev