 |
Pogoń Szczecin - Zagłębie Lubin 2:1 (1:0)
13.02.2022 15:00
Stadion im. Floriana Krygiera, Szczecin
PKO BP Ekstraklasa
Widzów:
8.103
Cena biletu:
50 zł (normalny, trybuna Prosta... sektor VIP)
| |
Nieważne, ile masz wyjazdów, ważne ile masz Szczecinów - podobno jest takie powiedzenie wśród kibiców. Nie wiem co prawda, czy dotyczy ono również Chomika, który przyjeżdża do Szczecina zwykłym pociągiem i zasiada na zwykłym pikniku, ale od tego dnia też mogę się pochwalić jednym Szczecinem na koncie.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Po obejrzeniu meczu lidera (spojler: i jak się później okazało, Mistrza Polski 2022), wsiadłem o 9:06 w pociąg relacji Poznań Główny - Szczecin Główny. Był to pociąg Polregio (nazwa Przewozy Regionalne była już chyba za mało fancy), tak więc załapałem się na wycieczkę krajoznawczą, podczas której zatrzymywaliśmy się w każdej możliwej miejscowości. W przypadku gdy akurat mam czas, taki sposób podróżowania mnie bardzo urządza - a tak się składa, że tym razem ten czas miałem. W trakcie nieco ponad czterech godzin jazdy zobaczyłem z okna m.in. Wronki (w oddali było widać również stadion Amiki), Stargard Szczeciński, oraz mnóśtwo typowych krajobrazów Ziem Odzyskanych - wąskie drogi wojewódzkie ciasno obsadzone po obydwu stronach drzewami oraz poniemieckie budynki. Uwielbiam takie kolejowe przejażdżki.
Po opuszczeniu pociągu, udałem się powoli i okrężną drogą w stronę stadionu Pogoni. Ze zdziwieniem muszę stwierdzić, że Szczecin to bardzo ładne miasto z całą masą ciekawych zabytków i dobrze zachowanej poniemieckiej architektury. Nie spodziewałem się tego, szczególnie biorąc pod uwagę, że najbardziej charakterystycznym szczecińskim krajobrazem w TV jest zwykle stosunkowo nowy budynek Filharmonii.
Wyjątkowo jak na tę sekcję, wspomnę również o swoim powrocie z meczu - biorąc pod uwagę, że w poniedziałek rano musiałem stawić się w Warszawie w pracy, a jeszcze w niedzielę po południu byłem na samym końcu Polski, szarpnąłem się na miejsce w nocnym pociągu, w tzw. wagonie z miejscami do leżenia (nie mylić z kuszetką). Pociąg wyjechał ze Szczecina o 23:42 i o dziwo, dojechał do stacji Warszawa Centralna punktualnie, o 7:03. Jeśli kogoś ciekawi, jak wygląda przedział w takim wagonie - otóż znajduje się w nim 6 wąskich i dość krótkich łóżek (a konkretnie dwa 3-piętrowe łóżka); ja miałem zarezerwowane to na najwyższym poziomie i przez całą noc trwałem w jakimś półśnie, bojąc się, że spadnę 2 metry w dół. Jeśli ktoś się zastanawia, czy w takim wagonie można bezpiecznie spać i czy czasem tam nie kradno i nie gwałco - owszem, jakieś tam małe ryzyko kradzieży pewnie istnieje, ale co do potencjalnych gwałtów, to biorąc pod uwagę ciasnotę panującą na pryczach, byłby to wyczyn iście olimpijski.
| | Stadion |
    |
    |
Stadion im. Floriana Krygiera już od wielu lat był obiektem, który istotnie odstawał od ekstraklasowych standardów. Wielka betonowa eliptyczna niecka, na której dnie znajduje się boisko piłkarskie to standard sprzed jakichś 40-50 lat i choć ma on na pewno swój urok (szczytowym osiągnięciem tego typu architektury jest jak dla mnie Olympiastadion w Monachium), to... nie jest chyba niczym dziwnym, że niefunkcjonalne obiekty zastępuje się funkcjonalnymi.
Nowy stadion jest to po prostu nowoczesna konstrukcja - dużo bardziej zwarta i kompaktowa od poprzedniej PRL-owskiej , choć paradoksalnie dolecowa pojemność nowego obiektu (21k miejsc) ma być o jakieś 17% większa niż pojemność dotychczasowego (18k). Na chwilę obecną do użytku kibiców oddane jest pół stadionu - położona wzdłuż linii bocznej boiska trybuna południowa oraz większe partie obydwu trybun zabramkowych. W budowie pozostaje ciągle największa trybuna północna, na której docelowo mają znajdować się stanowiska mediów, loże, miękkie krzesełka i wszystkie typowe elementy charakterystyczne dla nowoczesnego stadionu. Obecnie wszystkie te funkcjonalności dostępne są w formie nieco partyzanckiej na trybunie południowej, gdzie strefa VIP znajduje się w wielkim namiocie położonym na jej tyłach, a chodząc po miejscach ogólnodostępnych dla kibiców można popatrzeć przez ramię obecnym na meczu dziennikarzom. Wchodząc na stadion ze zdziwieniem stwierdziłem, że ja też jestem VIP-em (zorientowałem się w momencie, kiedy odbiłem się od bramki biletowej dla zwykłych śmiertelników), ponieważ właśnie taki bilet zarezerwowałem sobie przypadkowo w poprzedni weekend w systemie biletowym on-line Pogoni Szczecin, będąc wówczas w stanie upojenia alkoholowego. Co prawda mój bilet nie uprawniał mnie do wejścia do wspomnianego namiotu, tak więc dostępne w środku uciechy (czyżby basen wypełniony paprykarzem?) pozostaną dla mnie już zawsze zagadką, ale miałem miejsce w pobliżu linii środkowej boiska, a idąc po giętą z grilla, mogłem popatrzyć przez ramię dziennikarzom z mediów nieco poważniejszych niż Chomik Piłkarski.
Biorąc pod uwagę, że zacząłem odjeżdżać już od tematu (sekcja ta nazywa się bowiem po prostu Stadion ), wróćmy do pisania o samym stadionie - docelowo będzie on zgrabnym, czarnym pudełeczkiem, oczywiście w pełni zadaszonym (taka nieco lepsza Arena Lublin). Trybuny (te, na których krzesełka już są zainstalowane) mają kolorystykę granatowo-bordową, a na trybunie południowej krzesełka w złotym kolorze tworzą napis POGOŃ 1948 . Na stadionie znajdują się 2 telebimy (jest to chyba już liczba docelowa), na których wyświetlane są różne profesjonalne treści mutlimedialne, a w trakcie meczu oczywiście przede wszystkim aktualny wynik. Spośród prezentowanych na ekranach reklam najbardziej zaintrygowała mnie reklama Paprykarza Pogoni Szczecin, którego niestety nie można było kupić na stadionie ze względów bezpieczeństwa... ani poza nim, ponieważ w niedzielę wszystkie sklepy, które normalnie ten produkt oferują, były zamknięte.
Co do reklamowanej na stadionie żywności, jednym ze sponsorów Pogoni jest Drobimex, którego spiker parokrotnie przedstawiał jako Producent parówek sportowców - spróbujcie wymówić to na głos i nie usłyszeć Producent parówek z Portowców .
| | Atmosfera |
    |
Sam mecz rozpoczął się od minuty ciszy dla uczczenia pamięci Stefana Żywotki - były trener Pogoni z lat 60. zmarł bowiem parę dni wcześniej, po przeżyciu całkiem ładnego wieku - 102 lat. Kibice na Piekiełku (tzn. w jego nowej lokalizacji, biorąc pod uwagę oddanie do użytku nowego stadionu) wywiesili przy okazji na trybunie okoliczny transparent upamiętniający dwukrotnego zdobywcę Ligi Mistrzów CAF z JS Kabylie. Następnie przeszli oni do fajnego dopingu - już w okolicach pierwszego gwizdka rozległ się śpiew (w rytmie Gyonghaju lany), który porwał całą trybunę Wiara, wiara jest w nas, Mistrza Polski nadejdzie czas!
Jeden z kibiców z mojej strefy pseudo-VIP co prawda przekonywał, że nie należy śpiewać nadejdzie czas! , a nadszedł już czas (co mi się skojarzyło z przekultowym filmem Miś - Może na tym piachu za trzydzieści lat przebiegnie, być może, jasna, długa, prosta, szeroka jak morze Trasa Łazienkowska! A tego nie rozumiem, a dlaczego być może? ), ale ewidentnie kibice śpiewali zachowawczo nadejdzie czas . W każdym razie, piosenka była śpiewana dość długo i bardzo fajnie niosła się po trybunach (zresztą, Gyonghaju lany to tak dobra piosenka, że tego potencjału po prostu nie da się spieprzyć).
W okolicach pierwszego gwizdka spiker powitał również serdecznie liczną grupę sympatyków Pogoni z Dolnego Śląska , czyli grupę kibiców, którzy pojawili się na skraju trybuny ultrasów Pogoni z flagą, na której znajdowało się hasło NA WYPRAWIE oraz herb Zagłębia Lubin. Cóż, nie wiem, czy kibice Zagłębia mieli akurat zakaz wyjazdowy za odpalenie na stadionie świecy dymnej, czy po prostu na konstruowanym dopiero stadionu Pogoni nie ma jeszcze pełnowartościowego sektora gości, w każdym razie gest Pogoni, która wpuściła na swoją trybunę Zagłębie, był bardzo OK. (dlatego też kibice Zagłębia zaintonowali w stronę kibiców Pogoni: Dzięki za wejście! Hej, Pogoń, dzięki za wejście! )
Wraz z pierwszym gwizdkiem Tomasza Wajdy na stadionie rozległ się dźwięk syreny okrętowej, a na telebimach pojawił się napis CAŁA NAPRZÓD . Generalnie, bardzo fajny klimat. Kibice Pogoni dzielnie wspierali swój zespół, śpiewając takie rzeczy jak dość typowe Wygraj to dla nas! Hej, Pogoń, wygraj to dla nas! (w znanym rytmie Guantanamera) i piosenkę, która jest pozostałością pewnej zgody kibicowskiej, która już została zakończona: Tylko Pogoń, ukochana Pogoń! Cały Szczecin czeka na zwycięstwo twe!
Jeśli chodzi o doping, chciałbym szczególnie wyszczególnić pewną piosenkę, którą kibice Pogoni przedstawili w drugiej połowie. Jej melodia nie była specjalnie odkrywcza (wszystko zostało odśpiewane w rytmie Go West autorstwa Pet Shop Boys Village People), ale została ona zaaranżowana w bardzo przejmujący teatralny sposób. Na początku tej aranżacji cały młyn siedział na swoich krzesełkach, podczas gdy sam gniazdowy przy akompaniamencie bębna śpiewał przez swoją krzykaczkę w kółko Powstań, jeśli kochasz Ją, powstań, jeśli kochasz Ją... . W końcu, po wielu nawoływaniach gniazdowego, cały młyn naraz powstał i odśpiewał: Kocham, Pogoń szczecińską! Dla Niej oddałbym wszystko! Serce, moje jedyne, Oddam swojej Drużynie!
W formie pisanej nie brzmi to tak przekonująco jak na żywo, jednak w tym aranżu było coś... romantycznego. Może nie było to coś na miarę Toski albo Aidy (oj, Aidę polscy kibice zmasakrowali już wielokrotnie...), ale wszystko to wyszło zaskakująco ciekawie. Co do szeroko pojętego romantyzmu, to biorąc pod uwagę, że mecz odbył się 13 lutego (dla niewtajemniczonych - nazajutrz miały miejsce tzw. Walentynki), jeden z kibiców oświadczył się na stadionie swojej wybrance. Nie byłoby w tym nic ciekawego (szczególnie dla Chomika), gdyby nie fakt, że wybranka serca oświadczającego się kibica miała na nazwisko Grosicka, tzn. była siostrą Turbogrosika. Z tej okazji, na telebimach wyświetlono pozdrowienia Grosika dla przyszłej Młodej Pary. Moja osobista opinia? Cóż, wyszło tak sztywno, że Grosik może lepiej powinien zająć się tylko grą w piłkę. A ta wychodziła mu tego dnia naprawdę dobrze.
| | Mecz |
    |
Nie wiem jak Wy, ale ja od paru sezonów postrzegam Pogoń jako swego rodzaju aberrację, a w każdym razie zespół, który znalazł się w czołówce totalnym fuksem (a utrzymuje się w niej również dzięki fuksowi, ewentualnie dzięki wyrachowaniu Kosty Runjaicia). Jeśli Wy uważacie tak samo jak ja, chciałnym Wam zapodać pewną losową listę nazwisk:
Bursztyn, Stolarski, Fornalczyk, Kurzawa, Drygas, Kucharczyk, Biczachczjan, Łęgowski, Parzyszek
Tak, to właśnie jest ławka Pogoni. To jest drużyna, która rozpoczyna mecz z Drygasem i Parzyszkiem i na ławie i nawet nie wprowadza ich na boisko w trakcie meczu. Przyznam szczerze, musiałem pojechać aż do Szczecina, aby to ogarnąć (cóż, wystarczyłoby śledzić Ekstraklasę na nieco wyższym poziomie wtajemniczenia niż tylko same wyniki) - Pogoń to naprawdę nie jest przypadkowa drużyna, zasłużenie była przed tym meczem viceliderem mając 40 punktów po 20 kolejkach. Przypadkową drużyną było natomiast Zagłębie, które przyjechało do Szczecina, legitymując się liczbą punktów niższą dokładnie o połowę. O połowę. Chociaż należy przyznać, że po przejęciu zespołu przez Stokowca Miedziowi powoli zaczynali przypominać sensowną drużynę.
Z początku zanosiło się na lekki spacerek vicelidera po twarzy potencjalnego spadkowicza. Już w 6. minucie Mariusz Malec (stoper?) zapędził się pod pole karne Zagłębia, zagrał inteligentnie do przodu, a tam Luka Zahović (syn Zlatko) inteligentnie zdążył dzióbnąć piłkę tak, że trafiła ona w długi róg bramki strzelonej przez Hładuna. W 18. minucie Pogoń podwyższyła prowadzenie - po dograniu jednego z graczy Pogoni w pole bramkowe Kłudka (obrońca Zagłębia) interweniował tak niefortunnie, że skierował wślizgiem piłkę do własnej bramki... a przynajmniej tak to wyglądało, ponieważ cała trybuna południowa poderwała się z miejsc i zaczęła świętować (a spiker chyba nawet uruchomił już dźwięk syreny okrętowej). Jak się po chwili okazało, Kłudka interweniował jednak poprawnie (choć szalenie ryzykownie), a my wszycy celebrowaliśmy wywalczenie rzutu rożnego. Zawsze coś, ponieważ te kornery były dość groźne, Pogoń miała w pewnym momencie nawet całą ich serię. Generalnie, Pogoń atakowała przez całą pierwszą połowę i tylko dzięki szczęściu i dobrym interwencjom Hładuna Zagłębie przegrywało nadal tylko jedną bramką. Pod koniec pierwszej połowy Zagłębie wyprowadziło pierwszą naprawdę groźną akcję, ale po strzale głową Żubrowskiego dobrym refleksem wykazał się zupełnie nierozgrzany przecież Dante Stipica. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0.
W drugiej połowie zobaczyliśmy całkiem inne Zagłębie, które nagle stało się co najmniej równorzędnym rywalem dla Pogoni i zaczęło wyprowadzać groźne akcje. W 58. minucie po głupiej stracie piłkarzy Pogoni na jakimś 35. metrze, piłka trafiła do Erika Daniela, który dośrodkował ją w pobliże długiego słupka, gdzie bliskiej odległości skierował ją głową do bramki Patryk Szysz. Dante Stipica chyba najpierw zamierzał to dośrodkowanie łapać, jednak w pewnym momencie ogarnął się, że źle obliczył tor lotu piłki (zawsze śmieszy mnie ta fraza - piłkarze liczą w głowie trajektorię na podstawie wzorów na rzut po skosie i korygują wynik filtrem Kalmana?), więc skierował się w stronę Szysza, ale był już wyraźnie spóźniony.
Po tym golu Zagłębie oddało inicjatywę Pogoni, która jednak biła głową w mur (parę razy z wolnych próbował Grosicki, raz chybił minimalnie). W 82. minucie mecz dla Pogoni uratował zmiennik - Ormianin o nazwisku, którego nikt na stadionie nie potrafił wymówić poprawnie. Piłkarz Pogoni otrzymał piłkę gdzieś na 30. metrze przed bramką, pociągnął z nią mniej więcej do 20. metra (obrońcy Zagłębia mogli wykazać nieco większe zainteresowanie) i we wprost idealny sposób uderzył w samo okienko bramki Hładuna. Po prostu gol - stadiony świata (przy czym, na poważnych stadionach piłkarze zwykle nie dostają przed polem karnym tyle czasu i miejsca). Na stadionie rozległ się dźwięk syreny okrętowej, a kibice wykrzyczeli nazwisko strzelca: BICHACZJAN!
BICZACHJAN!
BICHCZACHJAN!
Gdyby Biczachczjan kandydował w USA na jakiś urząd jako tzw. kandydat dopisywany do listy, nie wróżyłbym mu sukcesów. Dobra, wyczerpałem już cały pakiet przygotowanych na dziś sucharów, więc mogę kończyć relację. W każdym razie, żaden gol w tym meczu już nie padł.
|
| |
| |
  
|
|