 |
Dainava Alytus - Banga Gargždai 3:1 (1:1)
12.09.2021 17:00
Alytaus stadionas, Alytus
Optibet A Lyga
Widzów:
ok. 500
Cena biletu:
5 (normalny)
| |
Kolejny etap podróży śladami litewskich specjałów - po Džiugasie (znana marka litewskiego sera) przyszła pora na Dainavę (nalewka produkowana przez zakłady Stumbras). Oczywiście, tak jak w nazwie Džiugas nie chodzi tak naprawdę o ser, tak samo w nazwie Dainava nie chodzi o nalewkę. A o co chodzi? Otóż Dainava to region geograficzny, znany też jako Dzūkija - ale chyba obydwie te nazwy nie są za bardzo znane w Polsce.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Jak zapewnie hardkorowi fani Chomika dobrze wiedzą, poprzedniego dnia miał miejsce owocny meczing w Telszach. Nazajutrz więc należało się przemieścić aż do Olity - dokonałem tego w iście chomiczym stylu, telepiąc się w środkach transportu przez pół dnia. Na początek wsiadłem o 7:39 w pociąg relacji Klaipėda - Vilnius i wysiadłem o 10:17 na stacji Kaišiadorys. Tam odczekałem niemal równo godzinę, którą wykorzystałem na wybranie się do pobliskiego sklepu, ponieważ w Kaišiadorys nie ma nic istotnego turystycznie poza ważnym węzłem kolejowym. O 11.18 wsiadłem w pociąg do Kowna, dokąd dojechałem o 11:46. Tam przeszedłem na Autobusų stotis, skąd o 12:15 odjeżdżał autobus relacji Kaunas - Druskininkai. O 13:35 byłem już na dworcu autobusowym w Alytus, skąd trzeba było jedynie przejść się z bagażem 3 kilometry w stronę centrum, gdzie znajdował się mój kolejny postradziecki hotel.
Wydaje mi się, że to, co robię w weekendy w ramach rozrywki, dla niektórych mogłoby być najgorszą karą.
| | Stadion |
    |
Alytaus stadionas, czyli Stadion Olicki, położony jest na południowych przedmieściach Alytus, gdzie znajdują się już tylko domki jednorodzinne. Stadion sąsiaduje z miejskim parkiem, a jakiś kilometr na południe od niego znajdują się jakieś jeziorka. Sam stadion położony jest w zasadzie w lesie i ze wszystkich stron otaczają go drzewa. Zgodnie z info z Wikipedii, stadion liczy aktualnie 3748 miejsc i ostatnio był odświeżany w 2010 roku.
Stadion składa się z dwóch trybun - główna trybuna pokryta jest fioletowymi krzesełkami, posiada estetyczne zadaszenie i mieści w środku pomieszczenia klubowe, szatnie i takie tam. Vis a vis niej znajduje się dziwaczna metalowa trybuna, która nie posiada żadnych krzesełek i na której siedzi się na czymś, co przypomina wielkie stopnie (o ile w ogóle zamiarem budowniczego było, żeby ktoś na tym siedział). Na stadionie znajdują się cztery maszty oświetleniowe, znakomita tablica wyników (tzn. pełnowartościowy telebim)... no i oczywiście obowiązkowa bieżnia.
Przy wejściu na stadion znajduje się też sklepik klubowy, gdzie można zakupić takie rzeczy jak szalik (zakupione), przypinka (zakupione), czy koszulka (no, bez przesady, aż takim fanatykiem litewskiego futbolu nie jestem) - niestety, wśród dostępnych produktów nie było tego najważniejszego (przynajmniej dla mnie), czyli kubka. Ktoś najwyraźniej boi się, że w przypływie emocji ktoś mógłby rzucić takim przedmiotem i znokautować zawodnika, co niechybnie zakończyłoby się walkowerem a straty ocenionoby na 3 euro.
Na terenie stadionu, w bocznej części trybuny znajduje się... pizzeria. Udałem się tam z ciekawości i się nie zawiodłem, ponieważ zakupiłem tam półlitrowy kubek kwasu chlebowego (który, dla zepsucia humoru, został podany w czerwonym kubku z logo CocaCola).
| | Atmosfera |
    |
    |
Można by pomyśleć, że skoro w sekcji Stadion napisałem już o pamiątkach oraz o spożytym kwasie, to już wyprztykałem się ze wszystkich tematów dotyczących atmosfery okołomeczowej i pozostaje mi już tylko napisać, ilu kibiców pojawiło się na stadionie. Otóż nie. Alytus jest bowiem jednym z tych nielicznych miejsc na futbolowej mapie Litwy, gdzie lokalna drużyna rzeczywiście budzi konkretne emocje. Już idąc przez całe miasto w kierunku mojego hotelu mijałem kilka reklam zapraszających na dzisiejszy mecz - składały się one z tablicy o treści Šiandien futbolas! i kilkumetrowego chwieja (tak to się podobno fachowo nazywa) w barwach Dainavy. Gdzieniegdzie w przestrzeni publicznej można było też zauważyć najprawdziwsze vlepy Dainavy.
Nie wiem czemu, ale w Internetach nie ma oficjalnej informacji dotyczącej liczby kibiców na dzisiejszym meczu, dlatego oszacowałem ją wizualnie na ok. 500. Co się tyczy kibiców gospodarzy, na północnym skraju trybuny głównej znajdował się młyn - grupa kilkudziesięciu kibiców w czerwonych barwach, którzy wywiesili 2 flagi (Dainava Ultras oraz Dzūkų Tankai ) i całkiem wytrwale dopingowali swoją drużynę przez cały mecz. Wymachiwali flagami na kijach i śpiewali różne rzeczy, spośród których moja nikła znajomość litewskiego pozwoliła na zidentyfikowanie tylko jednego, najprostszego tekstu: Alytaus Dainava, siala-lala-la! (należy to śpiewać w rytmie któregoś tam hitu Boney M). Po meczu gospodarze świętowali wraz z piłkarzami zwycięstwo, śpiewając chyba ichniejszą wersję Kto wygrał mecz?
Na meczu obecni byli też kibice gości, w liczbie chyba 4. Ulokowali się na wspomnianej we wcześniejszej sekcji niezadaszonej metalowej trybunie, rozwinęli flagę Už tigrų, ekipą oraz jakąś drugą, pomniejszą, na której również znajdowało się odniesienie do przydomku Bangi Tigrai związanego z pomarańczowym kolorem koszulek (przy okazji, słowo banga w języku litewskim oznacza falę , co zapewne nawiązuje do faktu, że Gargždai znajdują się nieopodal Klaipėdy). Kibice mieli na sobie pomarańczowe barwy klubowe i ogólnie bardzo przyzwoicie reprezentowali swoją drużynę. Tak jak w przypadku Dainavy, mogę przytoczyć jedynie ich jedną piosenkę, tę najbardziej zrozumiałą: Gargždų Banga!
| | Mecz |
    |
W dzisiejszym meczu spotkały się dwa zespoły, które raczej walczyły o spadek . W tym miejscu należy przytoczyć małą ciekawostkę o Dainavie, która w sezonie 2021 (Litwa gra systemem wiosna - jesień) była beniaminkiem - otóż w sezonie 2020 klub ten zajął w 1. Lidze dopiero... ex-aequo piąte miejsce. Biorąc jednak pod uwagę, że do A-Lygi awansowały w tamtym roku aż 4 zespoły (trwająca od lat degrengolada litewskiego futbolu, do której w 2020 roku jeszcze dołożył się COVID-19 spowodowała, że w 2020 roku A-Lyga liczyła zaledwie 6 drużyn (!) i należało coś z tym zrobić), Dainava jakoś się załapała na awans. I tak przy okazji, bo nie wiem, czy umiałbym wpleść tę ciekawostkę w dalszą część tej sekcji - kapitanem Dainavy jest Vytautas Lukša, pomocnik Polonii Warszawa za czasów prezesa króla (celowo małą literą).
Gra z początku była dość wyrównana, a w zasadzie to po prostu nudna. Pierwszą w miarę dobrą okazję miała Banga, kiedy w 17. minucie ktoś dośrodkował w pole karne do niepilnowanego Yoshikawy - strzał głową gracza gości trafił jednak prosto do rąk Matijoški, który miał jednak pewne problemy ze złapaniem śliskiej od deszczu piłki (o właśnie, być może to było powodem niezbyt satysfakcjonującego poziomu gry na początku meczu). W 26. minucie Dainava wyszła na prowadzenie - po dośrodkowaniu z kornera Said Hamulic bardzo dobrym strzałem głową trafił w długi róg bramki gości. Gospodarze przejęli później inicjatywę i wyprowadzili parę groźnych sytuacji, ale na sam koniec pierwszej połowy zostali zgaszeni golem do szatni - po zagraniu w pole karne jeden z obrońców Dainavy trącił niefortunnie piłkę, myląc tym samym bramkarza, a Zubauskas z bliska skierował piłkę głową do bramki.
Drugą połowę lepiej zaczęli gospodarze - w 51. minucie po dośrodkowaniu Zabity Hamulic oddał strzal głową, a piłka po koźle trafiła do bramki strzeżonej przez Driomovasa. Trzy minuty później w totalnym zamieszaniu w polu bramkowym najlepiej odnalazł się Jewgienij Terzi, który strzałem z bliska podwyższył prowadzenie Dainavy, a następnie uraczył widzów saltem. W 56. minucie miała miejsce iście podwórkowa akcja - Tchamba wypuścił w sam na sam Hamulica, a ten z kilkunastu metrów przymierzył w poprzeczkę - piłkę do bramki próbował z powietrza dobić Tchamba, ale jego strzał trafił w interweniującego wślizgiem obrońcę Bangi. Do końca meczu widzieliśmy parę dobrych interwencji Driomovasa i Matijoški, a wynik już nie uległ zmianie.
|
| |
| |
  
|
|