 |
Džiugas Telšiai - Sūduva Marijampolė 2:3 (1:1)
11.09.2021 15:00
Telšių miesto centrinis stadionas, Telšiai
Optibet A Lyga
Widzów:
400
Cena biletu:
5 (normalny)
| |
Chomik powraca na Litwę po dwóch latach nieobecności. Ten kraj z niewyjaśnionych do dziś powodów ma szczególne miejsce w moim serduszku, więc jest mocno nadreprezentowany w chomiczych relacjach. Z racji tego, że wszystkie standardowe Kowna i Wilna zostały już obskoczone, tym razem przyszła kolei na Telšiai, czyli po polsku Telsze (a po żmudzku: Telšē, bo ten język również jest w tych okolicach respektowany).
| | Dotarcie na mecz |
    |
Na Litwę przyjechałem tak jak zwykle - nocnym autobusem linii międzynarodowych. Po przeanalizowaniu siatki połączeń, zdecydowałem się zdradzić mój ulubiony Lux Express na rzecz linii Ecolines. Wsiadłem w autobus na przystanku Warszawa Zachodnia o godzinie 22:20, by wysiąść na kownieńskim dworcu autobusowym o 5:45 czasu lokalnego (czyli na nasze, o 4:45). Następnie, wsiadłem o 6:05 w wyprodukowany przez PESA pociąg relacji Kaunas - Vilnius i wysiadłem o 6:37 na stacji Kaišiadorys (kolejne ciekawe miasteczko do relacji), gdzie miałem przesiadkę. Przesiadałem się w pociąg relacji Vilnius - Klaipėda (to już nie była PESA, a jakiś skład ze standardowymi radzieckimi wagonami), który dowiózł mnie o 10:12 na Telšių geležinkelio stotis.
Następnie udałem się w stronę centrum miasta, gdzie znajdował się mój hotel - niezbyt estetyczny post-radziecki budynek z drobnej szarawej cegły, dość typowy element litewskiego krajobrazu (przyznam, że cały post-radziecki krajobraz Litwy działa na mnie absurdalnie kojąco). Tam zostawiłem swoje bagaże i przy okazji dostałem od recepcjonistki jeden z moich ulubionych komplementów, a mianowicie, że (jak na Polaka, oczywiście) bardzo dobrze posługuję się językiem rosyjskim. Potem wybrałem się na mały rekonesans po mieście, które jest położone nad malowniczym jeziorem (zgodnie z legendą, wykopanym przez legendarnego koksa, Džiugasa), a po obskoczeniu wszystkich obowiązkowych punktów, udałem się na stadionas.
| | Stadion |
    |
    |
Jeśli dobrze rozumiem litewską Wikipedię, stadion w Telszach po renowacji został oddany do użytku 15 maja 2016, a jego trybuny mogą pomieścić 3000 kibiców. Na stadionie znajduje się oczywiście obowiązkowa bieżnia (piłka nożna nie jest na Litwie tak mocna, żeby budować stadiony stricte piłkarskie - na ten moment jedynymi litewskimi stadionami bez bieżni, które miałem okazję zobaczyć były LFF Stadionas w Wilnie oraz stadion właśnie Sūduvy Marijampolė), ale z drugiej strony jest to całkiem nieźle rekompensowane faktem, że trybuna główna jest podniesiona parę metrów względem poziomu boiska. Trybuna jest całkiem estetyczna, zadaszona bez użycia żadnych przesłaniających widok podpórek i cała pokryta przyzwoitymi czerwonymi krzesełkami. Naprzeciwko trybuny znajduje się jej pomniejsza, niezadaszona wersja, licząca ok. 300 krzesełek - funkcjonuje ona chyba jako trybuna gości, co miałoby istotne znaczenie, gdyby nie to, że na Litwie kibice gości zwykle zasiadają na trybunie wraz z gospodarzami. Trybuna ta również była podniesiona o parę metrów względem poziomu boiska, a za nią znajdowała się przyzwoita tablica wyników, na której zaprezentowane były herby obydwu drużyn - przed meczem wyświetlano na niej również multimedialną prezentację graczy Džiugasa.
Z ciekawostek, mógłbym wskazać, że głównym sponsorem drużyny Džiugasa jest nie kto inny, a Orlen Lietuva (o czym spiker stadionowy nie omieszkał raz na jakiś czas przypomninać... również w trakcie trwania meczu). Wśród sponsorów istotne miejsce zajmuje też zapewne producent słynnej wody mineralnej Vytautas, znanej ze swojego specyficznego smaku oraz ... bardzo specyficznego marketingu (o ile te filmy na YouTube to rzeczywiście akcja marketingowa samej firmy, bo równie dobrze ten filmik mógł zrobić losowy internauta - nigdy nie zgłębiałem, jaka jest prawda). Przed stadionem znajduje się food truck, gdzie można zakupić obowiązkowy bałtowski pakiecik meczowy - twarde sucharki z czarnego chleba oraz kwas chlebowy (chociaż te sucharki chyba sobie dopowiedziałem, już nie pamiętam, czy je konsumowałem, czy nie).
| | Atmosfera |
    |
Na meczu pojawiło się ok. 400 osób, z czego nawet wiele miało na sobie bordowe barwy klubu z Telsz. Co więcej, w trakcie meczu prowadzony był doping - może pod względem złożoności repertuaru (ale i tak nie byłem w stanie zrozumieć, co właściwie było śpiewane) i samej głośności nie było to zbyt imponujące, ale jak na standardy litewskie zajawka była dość duża, przez cały mecz powiewały nawet flagi na kijach. Ciekawy był również... pokaz pirotechniczny przy wykorzystaniu paru czerwonych świec dymnych, który odbył się na początku meczu. Pokaz był nawet w pełni legalny, ponieważ świece odpalono nie na terenie stadionu, a na terenie parku, który znajdował się tuż obok.
Jeśli chodzi o szeroko pojęte pamiątki, byłem dość rozczarowany wydawanymi na meczu biletami, które wyglądały jak zwykłe potwierdzenie wybrania pieniędzy z bankomatu. Na szczęście, w kasie poza mało satysfakcjonującym biletem otrzymałem również prosty darmowy program meczowy oraz kupiłem sobie szalik. Niestety, jak to bywa coraz częściej, znów nie udało mi się natrafić na kubek (technicznie rzecz biorąc, jakieś kubki były, ale nie były to gadżety klubowe ani nawet nie były związane z samymi Telszami, dlatego nie byłem tą opcją zbytnio zainteresowany).
| | Mecz |
    |
Faworytem dzisiejszego meczu naturalnie byli goście (przede wszystkim - Sūduva to nazwa, która przynajmniej powinna coś mówić polskiemu kibicowi, podczas gdy Džiugas już niekoniecznie). Dlatego też dużym zaskoczeniem był fakt, że to gospodarze wyszli na prowadzenie już na samym początku meczu. W 4. minucie po wrzutce w pole karne Emsis zgrał głową do stojącego na 5. metrze Nasko Mileva. Bułgar sam się chyba zdziwił, że znalazł się w tak dobrej sytuacji (jak obrońcy mogli do tego dopuścić?), ale wyminął bramkarza i dość spokojnie skierował piłkę do bramki.
Reszta pierwszej połowy upłynęła pod znakiem ataków gości. W 10. minucie N'kololo dostał bardzo dobrą piłkę i znalazł się w sytuacji sam na sam z Paukštė, ale bramkarz gospodarzy dobrze skrócił kąt i skońćzyło się na kornerze. W 22. minucie po wrzutce w pole karne Džiugasa piłka spadła idealnie na nogę Nyuiadziego, który oddał inteligentny strzał po ziemi w kierunku długiego słupka. Paukštė nawet się nie ruszył, ale na szczęście dla niego piłka minimalnie minęła słupek. I tak gospodarze raz po raz dopuszczali do groźnych sytuacji, które marnowali na potęgę właśnie N'kololo i Nyuiadzi, aż w 36. minucie Arruabarena (spokojnie, to nie ten) dograł wzdłuż linii bramkowej do N'Kololo, który z metra na pustaka musiał już trafić. Interweniujący do tej pory przyzwoicie Paukštė w dość niewytłumaczalny sposób przepuścił to podanie niemal obok swojej nogi - być może bał się potencjalnego nabicia nabiegającego obrońcy.
Druga połowa wyglądała jak pierwsza, tylko że graczy Džiugasa rzadziej ratowała indolencja strzelecka napastników Sūduvy, a częściej dobre interwencje Paukštė (a także słupek). W 58. minucie szczęście gospodarzy się skończyło, ponieważ Paukštė w walce o górną piłkę zderzył się z N'kololo, a sędzia podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Gorobsov. Gospodarze wycofali się do obrony, w której byli w miarę solidni.
W 79. minucie miał jednak miejsce kolejny błysk duetu Milev - Emsis. Tym razem to Bułgar był asystującym - wrzucił piłkę w kierunku długiego słupka, po drodze nie sięgnął jej rękami Kardum, a Łotysz z odległości metra w nieco ekwilibrystyczny sposób wpakował ją do bramki. Tym razem to gospodarze byli ukontentowani uzyskanym wynikiem i cofnęli się do obrony, która w ich przypadku była coraz bardziej rozpaczliwa. W końcu, w pierwszej minucie doliczonego czasu gry Arruabarena opanował piłkę na linii pola bramkowego i ustalił wynik meczu na 2:3. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Kardum świetną interwencją uratował swoją drużynę przed utratą 2 punktów. Po tej sytuacji miał jeszcze miejsce korner, przy którym naturalnie w pole karne rywali udał się również bramkarz Džiugasa, ale nic to nie dało, a nawet przeszkodziło, ponieważ zablokował on jednego ze swoich piłkarzy. Niestety, nie udało się sprawić tego dnia niespodzianki.
|
| |
| |
  
|
|