 |
Metta/LU Rīga - Rīga FC 0:2 (0:2)
12.08.2018 18:00
Daugavas Stadions, Rīga
Synot-Tip Virslīga
Widzów:
480
Cena biletu:
4 (normalny)
| |
Po A-Lydze i derbach Kowna przyszedł czas na Virsligę i Derby Rigi. A w nich spotyka się drużyna legitymująca się bilansem 0-4-12 z drużyną o bilansie 11-1-4. Także tak.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Do Rigi przyjechałem autobusem w południe, startując rano z Vilnius (po poprzednim meczingu w Kaunas, dotarłem do Wilna w celach noclegowych - niestety, nie udało się tam nic zwiedzić, ponieważ pod wieczór Litwę nawiedziła ściana wody). Podróż autobusem minęła mi na zgłębianiu historii Łotwy w wydaniu wikipedycznym, od postaci pokroju Karlisa Ulmanisa po postaci pokroju Viktorsa Arajsa. Zameldowałem się w przyzwoitym hostelu mieszczącym się w ładnej, starej łotewskiej kamienicy i oferującym wygody w stylu późnego ZSRR; po parogodzinnym zwiedzaniu Rigi udałem się pieszo na mecz. Ze względu na dość korzystne położenie mojego hostelu, na Daugavas Stadions miałem mniej więcej 15 minut czystego marszu i kilka dobrych minut czekania na poszczególnych przejściach na zapalenie się zielonego światła. Nie wiem, jakie są na Łotwie przepisy odnośnie ruchu pieszych, ale zacząłem mieć podejrzenia, że czerwone oznacza możliwość przejścia przez jezdnię, tyle że po prostu z brakiem pierwszeństwa dla pieszego. No, chyba, że Łotysze uznają trzymanie przez dwie minuty pieszego na chodniku za normalne.
Przy okazji, muszę tu zamieścić pewną wzmiankę - otóż Litwa, czy Łotwa to kraje efemerycznych klubów. Klub FS Metta/LU został założony w 2006 roku, co i tak czyni go obecnie najstarszym klubem z Rigi w Virslidze. Prowadząca w lidze Rigas Futbola skola została założona wg Wikipedii w 2011 roku, z kolei FC Rigę założono w roku 2015. A gdzie na mapie piłkarskiej Łotwy jest w takim razie słynne Skonto? Pamiętam, że zespół figurował już w FIFA 99, a kilka lat temu grali z Wisłą w eliminacjach do LM. Otóż... klub Skonto Riga zbankrutował dwa lata temu i obecnie nie istnieje. Tak samo jak nie istnieją choćby FbK Kaunas, czy Vetra Vilnius (pewnie dobrze kojarzona przez kibiców Legii), Ekranas Panevezys, czy Metalurgs Liepaja. Tempo wymierania drużyn z tych krajów naprawdę mnie przeraża, a przecież były to marki rozpoznawalne w Europie. Na deser mogę powiedzieć, że we wtorek 14 sierpnia planowałem zobaczyć jeszcze mecz Otra Ligi (trzeci poziom rozgrywkowy, chyba już najniższy na Łotwie) pomiędzy drużyną SK Babite (Babite jest to powiat bezpośrednio sąsiadujący z Rigą) a teamem o tajemniczej nazwie Ghetto/Gvatar FC. Mój pomysł jednak nie wypalił, a to dlatego, że na kilka dni przed moim wyjazdem na Łotwę... klub SK Babite zniknął z oficjalnej strony LFF. Zniknął z tabeli, zniknął z terminarza - i to zniknęły zarówno jego przyszłe jak i przeszłe mecze. Zniknęły jakiekolwiek wzmianki o nim. Został ewaporowany jak u Orwella.
| | Stadion |
    |
Daugavas Stadions liczy ponoć nieco ponad 10 tys. miejsc siedzących. Pomimo tego, że za oficjalny stadion narodowy nieco bardziej uznawany jest chyba Stadions Skonto (nie miałem okazji go zobaczyć), ostatnie kilka meczów międzypaństwowych reprezentacja Łotwy rozegrała właśnie tu.
Stadion jest obiektem lekkoatletycznym, a więc posiada obowiązkową bieżnię, nieco utrudniającą wygodną obserwację wydarzeń boiskowych (tym bardziej, że z trybuny głównej użytkowana tego dnia była tylko jej dolna część). Na stadionie znajdują się trzy trybuny - dwie położone za bramkami, oraz trzecia, ulokowana wzdłuż linii bocznej. Choć kolorystycznie trybuny są podobne, stadion sprawia wrażenie, jakby był złożony z trzech odrębnych i tylko z grubsza podobnych do siebie nawzajem klocków. Trybuny zabramkowe znajdują się bowiem w pewnej odległości od trybuny głównej, a pomiędzy nimi zionie przerwa. Wrażenie to potęguje fakt, że po drugiej stronie trybuny głównej znajduje się otwarta przestrzeń, gdzie na krajobraz składają się drzewa, pokaźna tablica świetlna oraz ogrodzenie oddzielające teren stadionu od torów kolejowych (aaa, to chyba dlatego nie ma tej czwartej trybuny, takie łotewskie Old Trafford).
Jeśli chodzi o plusy stadionu, telebim na tablicy świetlnej jest perfekcyjny i pozwala na wyświetlanie dowolnych filmów (gospodarze bardzo ciekawie wykorzystali go do wyświetlania fajnych multimediów przy prezentacji swojego składu oraz przy okazji obronionego przez Ošsa karnego). Na stadionie znajdują się oczywiście maszty oświetleniowe, bardzo estetyczne. Plastikowe krzesełka ciągle pachną nowością i są bardzo wygodne, chociaż sektory mogłyby być nieco częściej poprzecinane schodami - osoba siedząca na środku sektora, która nagle będzie musiała wyjść do toalety, będzie musiała przeprosić po drodze jakieś 25 osób zakładajac, że będzie na meczu reprezentacji, a nie na powszechnie zlewanej przez Łotyszy Virslidze. Stadion nie posiada zadaszenia - jedyną możliwość, aby schronić się przed deszczem i przy tym nadal oglądać mecz, dają ostatnie rzędy dolnego sektora trybuny głównej, na które zachodzi górna część trybuny, ewentualnie można wybrać się do niezbyt dużej strefy dla VIP-ów (akurat na meczu ligowym była do dyspozycji każdego, nawet dla mnie).
| | Atmosfera |
    |
Na meczu oficjalnie pojawiło się 480 widzów - przyzwoity wynik, na dodatek nawet nieźle to wyglądało wizualnie, ponieważ wszyscy znajdowali się na dolnym sektorze jednej trybuny (dzień wcześniej, w Kaunas, ludzie porozłazili się po 10-tysięcznym obiekcie jak chcieli). Na trybunach można było dostrzec trochę osób z barwami Metty (przy okazji, człon LU w nazwie zespołu oznacza Latvijas Universitate , z którym klub Metta współpracuje niemal od początku swojego istnienia) - ja sam chciałem dołączyć do grona osób ubranych na zielono, ale kiedy usłyszałem, że szalik klubu kosztuje 20€ (!), postanowiłem, że kupię sobie jakąś mniejszą pamiątkę. Poprzestałem więc na januszowej kołatce z logo zespołu za 3€.
Gdy drużyny wchodziły na boisko, z głośników rozległ się hymn zespołu Metta, który przy okazji podśpiewywało kilkoro znajdujących się nieopodal mnie na trybunie dzieciaków (nawet Metta ma swój hymn - to jest coś, co bardzo spodobało mi się przy okazji podziwiania bałtyckiego futbolu). Hymn nie został jednak zagrany w całości, ponieważ został przerwany prawdziwym hymnem. Spiker poprosił bowiem wszystkich widzów o powstanie, po czym odegrano Hymn Łotwy (ale mnie spotkał zaszczyt). Następnie piłkarze wzięli się za grę, której poziom oceniłem jako coś lepszego niż to, co widziałem dzień wcześniej w Kaunas - kibice zaś mogli wziąć się za doping. Od północnej strony trybuny znajdował się młyn kibiców gospodarzy, z kolei na południu - młyn kibiców gości (nie mieli oni wydzielonego sektora, ale skupili się w tym miejscu). Obydwa młyny były niezbyt imponujące, ponieważ liczyły po ok. 15 osób, obydwa były wyposażone we flagi (takie do machania; wydaje mi się, że nic nie wieszano na płocie) oraz w bęben.
Jeśli chodzi o opis dopingu, mam ułatwione zadanie, ponieważ jestem usprawiedliwiony faktem, że niczego nie zrozumiałem. Metta śpiewała chyba bardziej skomplikowane piosenki od Rigi, za to Riga miała nieco większą siłę przebicia. Śpiewali częściej i głośniej, ale przede wszystkim mieli cholernie głośny bęben, którego moc totalnie nie pasowała do mocy gardeł kibiców. Dawało to dość komiczny efekt, jak choćby w momentach, gdy śpiewali piosenkę, w której po przydługim wstępie złożonym z 15 donośnych uderzeń bębna rozlegał się jeden okrzyk Riga! . Bęben był używany przez gości również do dekoncentrowania piłkarzy rywala, szczególnie w drugiej połowie - gdy Metta była przy piłce, goście walili w bęben w totalnie asynchroniczny sposób, tworząc kocią muzykę. Poza prostymi zaśpiewami (Metta! vs Riga! ) wychwyciłem na stadionie m.in. takie rytmy jak Tol'ka Rus' i tol'ka pabieda oraz kto nie skacze, ten z policji ; słowa były oczywiście całkiem inne, ale oczywiście nie potrafię ich przytoczyć. Jeśli chodzi o środkową część trybuny, sympatia zasiadających na niej kibiców dzieliła się mniej więcej po równo pomiędzy Mettę oraz Rigę, ponieważ cieszono się zarówno ze zdobywanych przez Rigę bramek (wtedy rozlegał się utwór White Stripes, ale już nie pamiętam, czy rytm był intonowany przez widzów, czy wydobywał się z głośników), jak i z obronionego przez Ošsa karnego.
| | Mecz |
    |
Metta jest rzeczywiście wierna swojemu uniwersyteckiemu charakterowi, stąd w jej kadrze znajdują się głównie piłkarze U-23 - sami Łotysze i paru Erasmusów (dwóch Liberyjczyków, Nigeryjczyk, Południowoafrykański Republikanin Południowoafrykańczyk, Rosjanin oraz Kanadyjczyk). Naturalnie nikogo nie znałem. Kadra Rigi nie była dla mnie tak anonimowa - po boisku w tradycyjnych biało-niebieskich barwach (w przypadku liczącego trzy lata klubu ciężko mówić o jakiejś tradycji, chodzi mi o tradycyjne barwy miasta Riga) biegali znani z polskich boisk Vladislavs Gabovs oraz Ivans Lukjanovs. Co więcej, patrząc na kadrę zespołu, na trybunach siedzieli zapewne (cholera, a może nawet gdzieś nieopodal mnie) Antonijs Cernomordijs, Olegs Laizans (nie, nie ten Laizans od gola z 2002 roku) oraz sam Deniss Rakels. Vitalijsa Smirnovsa też należy kojarzyć, bo był chyba przez dłuższy czas kadrowiczem.
Od początku meczu widać było, kto potrzebuje trzech punktów, bo goni lidera, a komu przydałby się punkt, bo czuje na karku oddech drużyny o bilansie 0-2-12 (Valmiera Glass BSS, swoją drogą, ponoć Valmiera leży w bardzo malowniczym regionie). Od początku atakowała Riga - po paru mniej lub bardziej groźnych sytuacjach (wolej w 7. minucie obok bramki) w 11. minucie dobrą piłkę na dobieg dostał Vladimirs Gabovs, wbiegł w pole karne, nawinął jednego z obrońców Metty zwodem na zamach i pokonał Ošsa. Metta próbowała się odgryźć i konstruowała nawet składne akcje, ale kończyły się one jedynie niecelnymi strzałami z dystansu. W 32. minucie po zagraniu ręką Kabelo Seriby goście dostali szansę podwyższenia wyniku z karnego. Strzał z wapna Darko Lemajića w świetnym stylu obronił Davis Ošs. Podniesiona na duchu drużyna Metty próbowała wyrównać i raz wyprowadziła świetną kontrę, jednak Vladislavs Fjodorovs oddał totalnie anemiczny strzał, niemal podał bramkarzowi. Niestety dla Zielonych, po 40. minucie było już po wszystkim. Jeden z piłkarzy Rigi dostał dobre podanie i zamarkował strzał - próbujący zablokować ten strzał wjeżdżający wślizgiem Seriba zahaczył go o nogi... ręką. Karnego wykorzystał niejaki Thiago Primao, choć Ošs znów rzucił się w dobrą stronę.
W drugiej połowie nie było wiele interesujących akcji - zespół Rigi był zainteresowany głównie utrzymaniem wyniku. Metta zagroziła gościom właściwie tylko raz - w 65. minucie strzał w krótki róg odbił na korner Roberts Ozols. Odnotowałem też jeszcze jedną sytuację, w której po długim zagraniu w pole karne Metty Ošs złapał piłkę, a ta wyślizgnęła mu się z rąk i wylądowała za jego plecami - Karklins nie zdążył do pozostawionej piłki, ponieważ w tej sytuacji sam zderzył się z Ošsem, sędzia jednak nie odgwizdał karnego karne w tym meczu mógł prokurować jedynie Seriba, ale został zmieniony w przerwie.
|
| |
| |
  
|
|