glownachomikmapatrocinytags
Avia Świdnik - Resovia 0:3 (0:0)
02.06.2018
Stadion Miejski w Świdniku
3. liga, gr. IV
Widzów: 600
Cena biletu: - (mecz niebiletowany)
       

Powracamy do Świdnika - tym razem Avia podejmuje lidera 3. ligi gr. IV - Resovię Rzeszów (choć tym razem mam pewien dysonans - oficjalna nazwa drużyny to CWKS Resovia, co jednak nie przeszkadzało władzom w umieszczeniu w herbie słowa Rzeszów).

Dotarcie na mecz
 

Jak to zwykle bywa w moich świdnickich/lubelskich wojażach, na mecz wybrałem się wraz ze swoim młodszym bratem - z racji miejsca naszego zamieszkania, na mecz udaliśmy się pieszo. Chociaż nie, w rzeczywistości połowę drogi na stadion odbyliśmy rowerami. Zdaję sobie sprawę, że te szczegóły są w tym przypadku całkowicie nieistotne (i mało kibicowskie), ale pierwszy akapit w moich relacjach jest zazwyczaj dość długi i musiałem go czymś wypełnić.

Stadion
 

Stadion Miejski w Świdniku. Nie może się nazywać inaczej, skoro gra na nim Miejski Klub Sportowy Avia, którego głównym sponsorem jest Gmina Miejska Świdnik (a pozostałymi istotnymi sponsorami są miejskie zakłady wodociągowe oraz świdnicka elektrociepłownia). Od czasu mojej ostatniej relacji z meczu z Juventusem Podkarpacia na stadionie nic się nie zmieniło - dach nad centralną częścią trybuny głównej stoi jak stał, piłkochwyty i tablica wyników są takie jak dotychczas (mecz zawsze rozgrywają pomiędzy sobą GOSPODARZE i GOŚCIE), a krzesełka się nie rozmnożyły. W kasach biletowych również bez zmian i nadal są one zamknięte na cztery spusty. Mógłbym jednak wskazać jedną fajną zmianę in plus jeśli chodzi o szeroko pojęty avijny marketing, a jest nim wprowadzenie darmowych programów meczowych rozdawanych przez ochronę (przy wejściu na stadion na widok ochroniarza odruchowo wyciągnąłem rzeczy z kieszeni i podniosłem ręce w górę, podczas gdy chciał mi on jedynie wręczyć program). Słowo program jest być może w tym miejscu trochę na wyrost, ponieważ była to trójdzielna ulotka, ale za to profesjonalnie wydrukowana i zawierająca wszystko co niezbędne - kadry obydwu drużyn z numerami i aktualną tabelę III ligi gr. IV. Z kadry gości kojarzyłem jedynie Davida Kwieka, Doriana Buczka i Marcina Pietrykę - pierwszych dwóch z tego, że kiedyś grali w lepszych klubach niż Resovia, a trzeciego właśnie z faktu, że nigdy nie grał poza Resovią i obecnie rozgrywa już 20. sezon (!) w barwach biało-czerwonych.

Atmosfera
 

Wiele sobie obiecywałem po dzisiejszej atmosferze, bo wreszcie miałem okazję wpaść na mecz Avii, w którym podejmowaliby drużynę z bardziej atrakcyjnych kibicowsko rejonów niż Trzebinia, Nowotaniec czy Wólka Pełkińska. A mówiąc bardziej wprost - drużynę, za którą przyjechałaby zorganizowana grupa kibiców gości. A ci rzeczywiście nie zawiedli i stawili się w swoim sektorze gości w liczbie dokładnie 104 osób. W sektorze zawiesili jedną flagę (SOVIA w biało-czerwone pasy, która dla mniej zorientowanych pikników wyglądała pewnie jak przycięta) oraz dwa transparenty - jeden PDW, a drugi z hasłem German Death Camps. W trakcie przedmeczowej rozgrzewki pozdrawiali oni obrońcę Avii, Kacpera Drelicha (wychowanka Stali Rzeszów) i zaśpiewali takie rzeczy jak Jesteśmy zawsze tam... i C, C, CWK, CWKS, Sovia (przy okazji, gdyby ktoś był skonsternowany liczbą Centralnych Wojskowych Klubów Sportowych w Polsce, tłumaczę, że chodzi w tym przypadku o Cywilno-Wojskowy Klub Sportowy).

Przed meczem spiker stadionowy zachęcał m.in. do zapisywania się na wyjazd Avii na mecz z Motorem (Derby Lubelszczyzny) - łączna cena przejazdu, biletu na sektor gości na Arenie oraz okolicznościowego szalika wyniosła 20zł. Zastanawialiśmy się z bratem, w jaki sposób organizatorom wyjazdu spiął się biznesplan. W każdym razie, należy obiektywnie stwierdzić, że grupa 60-80 kibiców Avii, która tworzyła młyn od zachodniej strony trybuny głównej (mieli również jedną flagę - Avia Świdnik - lokalni patrioci Lotniczego Miasta), dość mocno odstawała poziomem decybeli od zorganizowanej grupy gości. Z zaśpiewów wychwyciliśmy głównie te prostsze, polegające na skandowaniu nazwy Avia, czy też FKS - tych dłuższych piosenek nie potrafiłem w żaden sposób rozszyfrować. Stąd, można skupić się na tym, co śpiewała Resovia, która miała stosunkowo złożony repertuar. Hymnu Resovii już nie będę tutaj przeklejał (choć moją uwagę zwrócił niezbyt wyszukany rym: I chociaż Klub ten stary jest, każdy Mu wierny jest), ale inne rzeczy mogę poprzytaczać:

To My, kibice Sovii
My, Biało-Czerwoni
za Sovię, CWKS
pójdziemy aż po życia kres
(Stal to kurwa, tak jest)


Każdy to powie - Resovia rządzi w Rzeszowie

Jej oddałem serce swe, Ona najpiękniejszym snem!
Kocham ją a ona mnie, nigdy nie zostawie jej!
Dwa kolory mienią się - piękna czerwień oraz biel!
To drużyna z Rzeszowa, która zwie się Resovia!
...a Stal Rzeszów jebał pies! I My ją jebiemy też!

Ogólnie kibice Sovii pamiętali o swoim lokalnym rywalu i poświęcili mu jeszcze parę innych zaśpiewów, takich jak jebać, jebać, jebać ZKS!, Mewa biała - znak pedała! (od razu precyzuję, że Avia nie dostała tu rykoszetem, bo w jej herbie znajduje się sylwetka żurawia, a nie mewy), swoje usłyszał też w drugiej połowie biegający po skrzydle przy sektorze gości Piotr Prędota. Euforię w sektorze wywołała też czerwona kartka dla Kacpra Drelicha - za każdym razem chodziło jednak o przeszłość w Stali Rzeszów, do samej Avii jako takiej przyjezdni byli nastawieni neutralnie. Pod koniec meczu pozdrowili też m.in. Marcina Pietrykę i o ile dobrze usłyszałem... Adama Małysza (?).

Mecz
 

Po 31 kolejkach III ligi, gr. IV (na 34 możliwe), sytuacja była następująca: Resovia prowadziła w tabeli z czterema punktami przewagi nad drugim Motorem Lublin, mając z nim przy okazji korzystny bilans meczów bezpośrednich. Z kolei Avia po słabej jesieni i dobrej wiośnie znajdowała się w środku stawki i nie grała już o nic. No, co najwyżej o prestiż. Z drugiej strony, świdniczanie mogli mieć pewien dylemat, ponieważ w przypadku ich zwycięstwa Motor mógł dojść Resovię na 1 punkt, co chyba nie jest w Świdniku priorytetem. W każdym razie, pomimo tego, że nawet trochę spodziewałem się podkładki w tym meczu, żółto-niebiescy postawili się biało-czerwonym. Resovia była co prawda nieco lepsza, jednak Avia grała całkiem pewnie w obronie i czasami odgryzała się kontrami. Mniej więcej w 22. minucie Białek dopadł do źle zagranej przez jednego z obrońców Sovii piłki i przelobował wychodzącego z bramki Pietrykę, ale niestety wraz z nim również i bramkę. W 36. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego bramkę głową dla gości zdobył Bartłomiej Buczek, jednak znajdował się na pozycji spalonej. Najlepszą sytuację Sovia miała w 45. minucie, gdy po dobrym rajdzie i odegraniu w pole karne gracz Sovii znalazł się z piłką na wprost bramki, mając przed sobą źle ustawionego bramkarza Piotrowskiego oraz obrońcę Drelicha. Strzał został zablokowany przez Drelicha klatką piersiową i skończyło się jedynie na rzucie rożnym. Do przerwy było 0:0, z pewnymi widokami na sprawienie przez gospodarzy niespodzianki.

Na początku drugiej połowy po samotnym sprincie lewym skrzydłem i minięciu dwóch obrońców Sovii Białek znalazł się w świetnej sytuacji, ale mając przed sobą właściwie już tylko Pietrykę, fatalnie przestrzelił. A już parę minut później, w 50. minucie, prowadzenie objęli goście - po akcji prawym skrzydłem Ogrodnik wyłożył piłkę Kalincowi, który mocnym strzałem nie dał szans Piotrowskiemu. Po pięciu minutach było już 2:0 - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola głową strzelił Damian Barszczak. Gol na 3:0 to strzał z karnego Bartłomieja Buczka; sam rzut karny był mocno problematyczny, z mojej perspektywy było to coś pomiędzy lekkim zahaczeniem a słabym aktorstwem. I tu należy stwierdzić, że trójka sędziowska raczej sprzyjała graczom z Rzeszowa owszem, Resovia w drugiej połowie była dużo lepsza, ale raczej nie skończyłoby się różnicą trzech goli, gdyby sędzia nie rozsądzał w zasadzie każdej sytuacji na korzyść gości. Katastrofy Avii dopełniła sytuacja z 79. minuty, kiedy z powodu biernej postawy obrońców Avii jeden z graczy Sovii znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Avii. A właściwie znalazłby się, gdyby Drelich nie wyciął go równo z trawą na linii pola karnego. Dla obrońcy żółto-niebieskich skończyło się to oczywiście czerwoną kartką, jednak Avia nie straciła już kolejnych bramek.

next  prev