 |
Polonia Lidzbark Warm. - Granica Kętrzyn 3:2 (1:1)
13.06.2026 17:00
Stadion Miejski im. Henryka Wobalisa, Lidzbark Warmiński
Superscore 4. liga warmińsko-mazurska
Widzów:
800-900
Cena biletu:
20 zł (bilet normalny)
| |
Zdaję sobie sprawę, że w Ameryce Północnej właśnie trwa Mundial, ale pamiętajmy, że nadal gra jeszcze poważna piłka. W IV lidze warmińsko-mazurskiej Polonia Lidzbark Warmiński walczyła o powrót na poziom III ligi - a równolegle swój mecz rozgrywała inna drużyna, która również miała szansę na powrót do III ligi, czyli... Stomil Olsztyn.
| | Dotarcie na mecz |
    |
    |
Swoją podróż rozpocząłem o godzinie 9:52, kiedy wsiadłem na Warszawie Zachodniej w pociąg relacji Racibórz - Olsztyn Główny. Pociąg był minimalnie opóźniony i również z minimalnym opóźnieniem przybył na stację końcową - przyjazd planowany był na godzinę 12:21, a w rzeczywistości nastąpił 6 minut później. O dziwo, udało mi się całkiem sprawnie przedostać z nowego dworca kolejowego (nie wiem czy jest on rzeczywiście nowy, w każdym razie, w 2019 wyglądał całkiem inaczej) na stary dworzec autobusowy (tak stary, że został już zamknięty), skąd o 12:30 odjeżdżał busik relacji Olsztyn-Kandyty przez Lidzbark Warmiński. Z busika wysiadłem na dworcu autobusowym w Lidzbarku Warmińskim dokladnie o 13:30. Nie od razu jednak udałem się na zwiedzanie miasta, ponieważ tego dnia nad Lidzbarkiem Warmińskim przechodziła ściana wody - schowałem się więc w budynku poczekalni dworca i oglądałem darmową wystawę do czasu aż ulewa przeszła w zwykły deszcz.
Przy okazji, w tej relacji podaję za każdym razem pełną nazwę miasta (Lidzbark Warmiński) i staram się jej nie skracać. Wszystko dlatego, że Lidzbark Warmiński i Lidzbark... to dwa różne miasta (zakładam, że nie każdy zdawał sobie z tego sprawę). Lidzbark jest to nieduże miasto w powiecie działdowskim, położone nad rzeką Wel (z tego powodu jest on czasem nazywany Lidzbarkiem Welskim ). Lidzbark Warmiński jest z kolei miastem powiatowym, położonym w północnej części województwa. Liczy ok. 14 tysięcy mieszkańców i jest to całkiem ciekawe miejsce turystyczne. Przed meczem obejrzałem tutaj Stare Miasto, zjadłem dzyndzałki (warmińśka wersja pierogów), wszedłem na wieżę zamku biskupiego (gdzie przy okazji przeczekałem drugą ścianę wody przechodzącą tego dnia nad miastem) oraz zobaczyłem stary poniemiecki most kolejowy nad Łyną. Chodząc tak po mieście rzuciło mi się przy okazji w oczy, że dosłownie na każdym słupie ogłoszeniowym wisiał co najmniej jeden plakat zapraszający na dzisiejszy mecz - nie były one jednak przyczepione na taśmę, a przytwierdzone do słupa całą swoją powierzchnią, więc nie udało mi się zgarnąć żadnego na pamiątkę. Mniej więcej o godzinie 16:00 stwierdziłem, że już nie wytrzymam i wszedłem na stadion jako jedna z pierwszych osób.
| | Stadion |
    |
    |
Stadion Miejski w Lidzbarku Warmińskim im. Henryka Wobalisa (wieloletnii działacz Polonii Lidzbark Warmiński) to obiekt lekkoatletyczny o pojemności ok. 1600 miejsc. Miejsca ulokowane są na dwóch trybunach - północnej i południowej, obydwie są konstrukcjami ulokowanymi na niezbyt wysokich nasypach ziemnych. Trybuna północna liczy na oko jakieś 600 miejsc i składa się na nią pięć rzędów białych i czerwonych krzesełek. Trybuna jest w pełni odkryta, a jej część jest wydzielona jako sektor gości (z tego powodu była dziś zamknięta dla fanów gospodarzy). Po drugiej stronie boiska znajduje się trybuna południowa, która jest nieco wyższa (liczy 6 rzędów krzesełek) i nieco dłuższa, a z prostej kalkulacji wychodzi mi, że powinna ona liczyć jakieś 1000 miejsc. Krzesełka na trybunie również są w kolorach białym i czerwonym. Pośrodku trybuny znajduje się sektor objęty zadaszeniem (cała konstrukcja wyważona jest tak, że wsparta jest z tyłu, dzięki czemu nie ma tu żadnych filarów, które przesłaniałyby widzom widok boiska). Na wschodnim skraju trybuny (przy okazji, vis a vis sektora gości) ulokowany jest młyn gospodarzy - ja akurat tego dnia obserwowałem mecz z zachodniego krańca trybuny, więc tym razem trochę zawiodłem jako reporter.
Jakieś inne informacje o stadionie? Na stadionie znajduje się niestety bieżnia (co zresztą wspomniałem między wierszami na początku sekcji, pisząc o obiekcie lekkoatletycznym ), sztuczne oświetlenie (na 4. ligę jest w sam raz, ale nie wiem, czy można je wykorzystywać na wyższym poziomie rozgrywkowym - w każdym razie, wygląda ono dość niepozornie, ale zgodnie z oficjalnymi informacjami, ma 900 lx) oraz... aż dwie tablice wyników. Jedna tablica jest dość standardowa - na czarnym tle wyświetlany jest wynik, czas oraz nazwy drużyn. Nieopodal znajduje się bardziej zaawansowany telebim, na którym wyświetlane jest... niewiele więcej, a mianowicie wynik, czas, oraz herby drużyn (wydaje mi się, że poza tym nie wyświetlano na niej żadnych animacji, czy czegoś w tym stylu). Na stadionie jest również nagłośnienie, które było wykorzystywane do puszczania przed meczem muzyki... powiedzmy, dla ludzi o różnym poziomie intelektualnym. Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale niewątpliwie można było trochę mniej nią napierdalać (szukałem innego adekwatnego słowa i nie znalazłem). Na stadionie było również stoisko gastronomiczne z porządnym grillem węglowym, ale przyznam, że po najedzeniu się dzyndzałkami nie byłem nim zbytnio zainteresowany. Niepokoił mnie jednak fakt, że przed meczem nie widziałem na grillu żadnej giętej - z kolei w trakcie meczu kibice przychodzili na trybuny z jakimiś zapiekankami. Nie jestem pewien, czy jestem marnym obserwatorem, czy rzeczywiście tego dnia nie było giętej w ofercie.
| | Atmosfera |
    |
    |
Chyba na samym początku tej sekcji należy przytoczyć sytuację w tabeli warmińsko-mazurskiej IV ligi. Dzisiejszy mecz był meczem ostatniej kolejki, a Polonia przystępowała do niego z pozycji lidera (66 punktów po 29 meczach). Miała ona tyle samo punktów, co drugi w tabeli Stomil Olsztyn, jednak lepszy bilans meczów bezpośrednich. Oznaczało to tyle, że piłkarze Polonii mieli wszystko w swoich nogach - zwycięstwo dawało im pewny awans, a w przypadku straty punktów musieli oglądać się na Stomil, który równolegle grał swój mecz w Nowym Mieście Lubawskim. Generalnie, dziś w Lidzbarku Warmińskim mieliśmy atmosferę nieśmiałego piłkarskiego święta - na bieżni między boiskiem a trybuną znajdowała się wstępnie przygotowana scena, a tajemnicą poliszynela było, że dziś będzie można kupić koszulki o treści Awans jest nasz! - ale dopiero po końcowym gwizdku (jeśli chodzi o mnie, kupiłem sobie tego dnia na stoisku jedynie szalik - w ofercie stoiska nie było kubków).
Dzisiejszy mecz zgromadził całkiem sporą publiczność, której liczebność oszacowałem tego dnia na 800-900 osób (nie mam pojęcia, czy moje szacunki są uzasadnione - w każdym razie, przy sprzedaży biletu nikt nie pytał mnie o personalia, więc impreza była niemasowa, czyli maksymalnie na 999 osób; po wypełnieniu trybuny wnioskuję, że widzów było nieco mniej niż wspomniany limit). Na pikniku wielu widzów nosiło barwy klubowe, a ciekawostką (w kontekście korespondencyjnego pojedynku ze Stomilem) było występowanie szalików zgodowych Polonia - Stomil (choć słowo zgoda jest chyba trochę na wyrost - raczej należy to uznać za dobre relacje ). Piknik jednak nie był jednak specjalnie zaangażowany w doping - co prawda kilka razy widzom udzieliła się atmosfera piłkarskiego święta i przyłączali się do intonowania Polonia! Polonia! , czy Jeszcze jeden! Jeszcze jeden! , ale generalnie za doping odpowiadał młyn Polonii.
A propos młynu Polonii - znajdował się on po drugiej stronie trybuny głównej niż ja, a tego dnia postanowiłem nie bawić się w domorosłego reportera i nie udałem się w jego stronę w celu zrobienia zdjęć. Wiem na pewno, że w trakcie meczu prowadzili dobry doping, a w 2. połowie rozwinęli sektorówkę, po której przyszła pora na racowisko. Z zawołań zapamiętałem niewiele - takie rzeczy jak Literka M, literka K, literka S jak MKS! , W górę serca, Polonia wygra mecz! , Zawsze wierni i oddani, MKS! . Były jednak również mniej ładne rzeczy, takie jak Jazda z kurwami! czy Zero litości, połamcie tym kurwom kości! - ale to pojawiło się chyba dopiero w odpowiedzi na zaczepki gości. A no tak, nie wspomniałem jeszcze o kibicach gości...
Kibice z Kętrzyna przybyli w liczbie ok. 30, przywożąc z sobą na sektor dwie flagi (a właśnie, na sektorze gospodarzy również była flaga, no ale z perspektywy mojego miejsca to w zasadzie jej nie widziałem). Również prowadzili dobry doping, wielokrotnie (mam wrażenie) przekrzykując kibiców gospodarzy. Jak się szybko okazało, nie pałali oni miłością do kibiców gospodarzy, a hasło Kurwy pokonamy! , które wybrzmiało gdzieś w 10-15. minucie było sygnałem do rozpoczęcia wzajemnej bluzgoteki. Przyznam, że kibice gości w swoich bluzgach byli dużo bardziej kreatywni, nieraz nawet wywołując śmiech wśród miejscowych. Naprawdę dobre były takie pociski jak Lidzbark to faja - Stomilowi liże jaja! , czy Hej, dziewczyny, hej, dziewczyny! Na chuj wam te serpentyny! (to w odniesieniu do serpentyn wyrzucanych z sektora gospodarzy po golach Polonii - pomimo tego, że na bieżni zalegało ich bardzo dużo, do przerwy wynik wynosił zaledwie 1:1, bo jeden z goli został anulowany przez spalonego).
O ile w pierwszej połowie słońce grzało dość poważnie, w drugiej połowie pogoda diametralnie się zmieniła i nad Lidzbarkiem przeszło kolejne już dziś (co najmniej trzecie) oberwanie chmury. Młyn wiernie wytrzymał na swoich miejscach, a pikniki w większości skupiły się pod dachem, wytrzymując tam do końca meczu. Ja dość długo utrzymywałem się na swoim miejscu stojącym (które bynajmniej nie znajdowało się pod dachem), ale po tym, jak ubranie naprawdę zaczęło mi już przesiąkać, udało mi się znaleźć jeszcze jakieś wolne miejsce na sektorze pod dachem (swoją drogą, byłem tak przemoczony, że następnego dnia postanowiłem zrezygnować z planowanej małej wycieczki meczowej do Ciechanowa i wróciłem od razu do Warszawy). A po meczu miała miejsce feta, w trakcie której na trybunach pozostała zdecydowana większość kibiców. Uroczystość trwała dość długo - najpierw przez jakieś 10 minut przygotowywano scenę, następnie miały miejsce dłuższe i krótsze przemówienia różnych szych, następnie gratulowano wszystkim osobom związanym z klubem, a następnie honorowano każdego piłkarza osobno. W ceremonii brał udział prezes WMZPN, który raczej słusznie uznał, że bardziej prawdopodobne jest, że dekoracja będzie miała miejsce w Lidzbarku Warmińskim niż w Nowym Mieście Lubawskim. W końcu, mogliśmy ujrzeć piękną scenę, w której kapitan Polonii unosi puchar z Pucharowo.pl za wygranie IV ligi, a w tle strzela biało-czarny dym, pirotechnika oraz leje się szampan. Nie zawiodłem się.
| | Mecz |
    |
    |
Zdążyłem nakreślić sytuację w tabeli przed dzisiejszym meczem już w poprzedniej sekcji, tak więc nie będę już jej przypominać. Szczególnie, że wieści z Nowego Miasta Lubawskiego dość szybko docierały na stadion w Lidzbarku Warmińskim i od pewnego momentu wszyscy byli już upewnieni, że dzisiejszy mecz po prostu trzeba wygrać. Co ciekawe, w pierwszych minutach meczu to Granica wyglądała dużo lepiej (a, przy okazji - przed tym meczem Granica znajdowała się na ostatnim bezpiecznym, 11. miejscu w lidze i nie groziła jej już zmiana pozycji w żadną ze stron), a Polonia była mocno wycofana. Potem jednak gospodarze wrócili do gry - najpierw w 7. minucie po wrzutce z wolnego tuż obok bramki strzelał Rafał Maciążek, a minutę potem Polonia wyszła na prowadzenie. Akcja była dość specyficzna, a w zasadzie to kontrowersyjna - zaczęło się od zagrania z lewego skrzydła w pole karne Granicy, do którego rzucił się Franciszek Wasiak (bramkarz gości), w którego chyba wpadł jeden z graczy Polonii, przez co nie udało mu się złapać piłki. Piłkę do bramki dobił Białorusin Jan Sienkiewicz, a po tym golu Wasiak był jeszcze długo opatrywany, jednak jeszcze wtedy wrócił do gry.
Po tym golu gospodarze cofnęli się do obrony i oddali totalnie inicjatywę Granicy, co dość szybko się na nich zemściło. W 18. minucie Marcin Swacha-Sock zagrał (nie wiem, czy nie był to strzał) po ziemi w kierunku pola bramkowego Polonii, a tam piłkę przejął Siergiej Gurow i z bliska pokonał Jakuba Kanclerza. Rosjanin nie celebrował tego gola, ponieważ wcześniej reprezentował Polonię, rozgrywając w jej barwach 165 meczów i strzelając 75 goli. Stan gry został więc wyrównany, co na ten moment dawało Polonii zaledwie baraże o III ligę. Gospodarze znów musieli atakować. Jedynym ich skutecznym atakiem w pierwszej połowie był ten, w wyniku którego Wasiak został tym razem wyeliminowany z gry. W 25. minucie bramkarz gości zanurkował po piłkę i został de facto kopnięty w głowę przez spóźnionego Mateusza Kuzimskiego. Tym razem Wasiak już na boisko nie wrócił i zastąpił go Michał Fornalik. W 33. minucie gospodarze mieli rzut wolny na wysokości pola karnego. Został on wykonany po partacku (piłka została nisko kopnięta), jednak jeden z graczy Granicy podbił tę piłkę do góry, tworząc graczom Polonii niezłą sytuację, która zakończyła się strzałem głową w słupek. Pod koniec meczu mieliśmy naprawdę fajną akcję w wykonaniu Polonii - Sienkiewicz ekwilibrystycznie zagrał piłkę w pole karne, a tam Michał Skarbek strzelił gola kapitalną przewrotką. Niestety, w tej sytuacji sędzia liniowy (słusznie) pokazał spalonego. Do przerwy było 1:1.
W drugiej połowie gospodarze wyglądali już dużo lepiej. W 53. minucie ponownie wyszli na prowadzenie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Kacpra Kmiołka i podwójnym błędzie obrońców Granicy w polu bramkowym (Bartłomiej Czerniakowski nie sięgnął piłki głową, a Ilia Potapenko nie trafił czysto nogą w piłkę przy próbie wybicia), dzięki czemu piłka trafiła do Kuzimskiego, który strzałem z kilku metrów pokonał Fornalika. W 70. minucie po nieco przypadkowym rykoszecie piłka ponownie znalazła w polu karnym Kuzimskiego, a ten pewnym strzałem w okno podwyższył stan gry na 3:1. Po tym golu Polonia wycofała się do głębszej obrony, a w międzyczasie za sprawą ulewy, która przeszła nad Lidzbarkiem Warmińskim, w grze pojawił się czynnik losowy. W 88. minucie Granica miała świetną okazję na złapanie kontaktu, ponieważ po rzucie rożnym i niepewnym piąstkowaniu Kanclerza piłkę do opuszczonej bramki skierował Gurow. Na linii bramkowej asekurował jednak dobrze Igor Olszewski (tak mi się przynajmniej wydaje, że to był on), a więc Polonia nadal utrzymywała bezpieczną, dwubramkową przewagę. Spowodowało to, że ok. 90. minuty spiker, który do tej pory w bardzo zachowawczy sposób informował widzów, że prosi ich o pozostanie na trybunie po końcowym gwizdku, tym razem przestał bawić się w eufemizmy i poinformował ich wprost, że po meczu odbędzie się uroczystość z okazji zdobycia przez Polonię mistrzostwa Superbet IV Ligi .
To był oczywisty błąd, ponieważ futbolowi bogowie szybko próbowali obrócić słowa spikera przeciwko niemu. W 92. minucie Granica dostała rzut wolny, który bardzo dobrym strzałem na gola zamienił Marek Traut (przy okazji, nie wiem co przy okazji tego strzału robił mur, ponieważ chyba nikt nawet nie podskoczył). Było już tylko 3:2, a gracze gości szybko zgarnęli piłkę z siatki i zanieśli na środek boiska. W trakcie kolejnych czterech minut piłkarze Granicy parę razy zagrywali w pole karne Polonii, a gospodarze dość rozpaczliwie wybijali piłkę, zdając sobie chyba sprawę, że teraz jeden głupi błąd spowodowany choćby mokrą piłką może zniweczyć trud całego sezonu. Udało się jednak doturlać to prowadzenie do końca 7. minuty doliczonego czasu gry, kiedy sędzia zagwizdał po raz ostatni, dzięki czemu Polonia awansowała bezpośrednio do Betclic 3. ligi, gr. I.
|
| |
| |
  
|
|