glownachomikmapatrocinytags
Polska - Kostaryka 4:0 (1:0)
17.09.2023 11:00
Stadion Hutnika Warszawa
Amp Futbol Cup 2023
Widzów: 200-250
Cena biletu: - (wstęp bezplatny)
         

Polacy wygrywają mecz międzypaństwowy o stawkę (co prawda niedużą, ale jednak) i to 4:0! Widząc takiego clickbaita, każdemu powinna się zapalić czerwona lampka (tydzień temu nasza kadra A zanotowała bowiem spektakularną porażkę 0:2 z Albanią) i słusznie - bo chodzi tym razem o Amp-Futbolistów.

Dotarcie na mecz
 

Przyznam, że jest to dla mnie pewnym powodem do wstydu, że dopiero teraz oglądałem mój pierwszy w życiu mecz Amp-Futbolu na żywo. A przecież amp-futboliści na pewno zasługują na zainteresowanie - powinienem tutaj pewnie napisać, że pokazują oni wszystkim, jak sobie radzić z prawdziwymi przeciwnościami losu itp... ale nie chcę jednak brnąć zbyt daleko w górnolotne sformułowania. Amp-futboliści zwykle nie za bardzo lubią, gdy patrzy się na nich jedynie przez pryzmat ich ciężkich historii i sami prezentują duży dystans względem swojej niepełnosprawności, zgodnie ze swoim mottem #JednąNogąWFinale. W każdym razie, nasi amp-futboliści zasługują na zainteresowanie, ponieważ to goście, którzy pomimo amputacji grają w piłkę nożną i to na zaskakująco dobrym poziomie. A tego weekendu rozgrywali towarzyski turniej międzypaństwowy całkiem niedaleko mnie, bo na stadionie Hutnika Warszawa. Nie mogłem przepuścić takiej okazji i wybrałem się na jeden z meczów, aby dopingować Naszych.

Przy okazji, mogę się pochwalić, że zainteresowałem się Amp-Futbolem zanim to było modne, ponieważ w 2014 roku wsparłem naszych amp-futbolistów zawrotną kwotą 25 złotych kiedy ci robili zrzutę na wyjazd na Mistrzostwa Świata, które wóczas odbywały się w Meksyku (dla ówczesnego studenta była to całkiem spora kwota). W ramach wdzięczności otrzymałem zdjęcie z autografami całej ówczesnej amp-futbolowej kadry, które nadal pozostaje ważnym elementem mojej kolekcji.

A jeśli chodzi o sam dojazd na dzisiejszy mecz, nie był on niczym spektakularnym. Wyszedłem z mieszkania, wsiadłem w tramwaj i po jakichś 20 minutach znalazłem się na pętli tramwajowej na Młocinach. Stamtąd udałem się w kierunku stadionu Hutnika, tak samo zresztą jak sześć lat temu... tyle tylko, że tym razem nie zabłądziłem.

Stadion
 
 

Co prawda opisywałem już kiedyś na łamach Chomika stadion Hutnika, jednak napisany przeze mnie wówczas opis jest już całkowicie nieaktualny. Stary, niszczejący PRL-owski obiekt został bowiem parę lat temu zastąpiony przez estetyczny kompaktowy stadion. Swoje mecze poza drużyną Hutnika rozgrywa tu m.in. drużyna KTS Weszło. Rozgrywane są tu czasem również średniej wielkości wydarzenia sportowe, takie jak choćby finał Mazowieckiego Pucharu Polski pomiędzy Pogonią GM a rezerwami Legii w czerwcu 2023, czy właśnie AMP Futbol Cup 2023.

Stadion składa się z dwóch bardzo podobnych trybun prostych - być może nawet identycznych, ale w trakcie meczu miałem okazję pooglądać z bliska tylko jedną z nich. Obydwie trybuny liczą po ok. 650 miejsc siedzących; krzesełka po stronie zachodniej są w kolorze pomarańczowym, a po stronie wschodniej w kolorze czarnym. Obydwie trybuny są w pełni zadaszone i lekko podniesione względem poziomu boiska (w trybunach mieszczą się szatnie i inne pomieszczenia), dzięki czemu oglądanie wydarzeń boiskowych było bardzo wygodne.

Na stadionie znajduje się prawdziwa murawa (a podobno jest ona również na dwóch boiskach bocznych), sztuczne oświetlenie o mocy 500 lx i tablica świetlna... która jest chyba jedynym minusem, bo nie wiem, czy w ogóle jest ona przeznaczona do użytku na otwartej przestrzeni. W pełnym świetle słonecznym ledwo dało się dostrzec, co jest na niej wyświetlane (a znajdowało się tam całkiem dużo, bo tablica pozwala na wyświetlanie wyniku, czasu gry oraz nazw drużyn).

Atmosfera
 

Impreza na pewno była dobrze dofinansowana - przed stadionem były umieszczone m.in. dmuchańce dla dzieci, foodtrucki, leżaki, strefa kibica firmy forBET, mała cysterna z warszawską kranówką (na szczęście kranówka w Warszawie pochodzi z ujęcia na południe od Czajki), stoisko z darmowymi symbolicznymi gadżetami oraz stoisko... Poczty Polskiej. Stoisko Poczty Polskiej było nieco memiczne, ponieważ poza pocztówkami i znaczkami można tu było kupić przeróżne rzeczy takie jak zabawki czy też gry planszowe, zupełnie jak w stacjonarnej placówce. Cały turniej był profesjonalnie relacjonowany przez TVP Sport (abstrahując od tego, co w ciągu ostatnich kilku lat zrobiono z telewizją publiczną, pracę TVP Sport oceniam jednoznacznie dobrze) - były wywiady, ujęcia z drona i transmisja przynajmniej niektórych meczów na żywo w telewizji. Na specjalnej częstotliwości radiowej był również dostępny komentarz z audiodeskrypcją.

Zainteresowanie kibiców było umiarkowane - na oko na meczu było jakieś 200-250 widzów. Wiele osób miało na sobie narodowe barwy, a tu i tam były rozdawane specjalne szaliki Amp-Futbolowej reprezentacji. Niestety, nie można było ich nigdzie kupić, a pójście do stanowiska spikera i poproszenie o szalik za darmo byłoby trochę nie fair, bo wyglądało na to, że były one przeznaczone głównie dla dzieciaków. Zgarnąłem więc tego dnia jako pamiątki jedynie plakat oraz parę ulotek.

Jeśli chodzi o zorganizowany doping, nie mam zbyt wiele do napisania w tej sekcji. Przed meczem został odśpiewany Mazurek Dąbrowskiego, ale był to jeden z niewielu przypadków włączenia się większej liczby widzów w śpiewanie. Doping był głównie zarzcuany przez spikera, który raz na jakiś czas zachęcał do krzyczenia Polska! Polska!. Po meczu reprezentanci podeszli do trybuny i pokrzyczeliśmy wraz z nimi Kto wygrał mecz? Polska! Kto? Polska! Kto? Polska, Polska, Polska!. Poza tym, w przerwie meczu miało miejsce dość dziwne wydarzenie, ponieważ spiker poprosił widzów o wykonanie fali meksykańskiej, którą własnoręcznie dyrygował. Prawdopodobnie było to potrzebne do nakręcenia materiałów promocyjnych - mam nadzieję, że wyszło OK.

Mecz
 

Jak można się domyślić, zasady Amp-Futbolu nieco różnią się od konwencjonalnej piłki nożnej. Przede wszystkim, w każdej drużynie na boisku gra 6 zawodników z pola + bramkarz. Zawodnicy z pola to osoby z wadami/amputacjami jednej z kończyn dolnych (dlatego grają o kulach), a bramkarzem jest osoba z wadą/amputacją jednej z kończyn górnych. Ze względu na to, że po boisku biegają bądź co bądź niepełnosprawni, pole gry jest zmniejszone (60 x 30 metrów), bramki również (2 x 5 metrów), gra jest krótsza (2 x 25 minut) i nie ma limitu zmian piłkarzy. Podstawową zasadą Amp-Futbolu jest ta, zgodnie z którą zagranie piłki kikutem lub kulą traktowane jest jak zagranie ręką. Bramkarz jest jedynym graczem drużyny, który ma obydwie nogi zdrowe, dlatego też istnieje parę dodatkowych reguł, które mają za zadanie ograniczenie możliwości wykorzystywania go jako gracza z pola. Przede wszystkim, nie może on opuszczać niewielkiego pola karnego - jest to karane czerwoną kartką oraz rzutem karnym. Co więcej, zbyt daleka laga posłana przez bramkarza może skończyć się odgwizdaniem spalonego (poza tą sytuacją, w Amp-Futbolu generalnie nie ma spalonych), a bramkarz w miarę możliwości powinien próbować bronić strzały rękami, a nie nogami - przy czym, obydwie te reguły są dość nieostre i są chyba traktowane przez sędziów dosyć uznaniowo. Skoro mamy już za sobą niezbędny instruktaż, możemy przejść do właściwej relacji.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, kiedy ogląda się Amp-Futbol, to fakt, że mamy tu bardzo dużo przerw w grze. Mamy tu do czynienia z piłkarzami, którzy biegają za piłką o kulach, dlatego co chwilę zdarza się, że ktoś tu się przewraca, ponieważ wszyscy grają z pełnym zaangażowaniem (co do zaangażowania, to oglądając taki mecz ma się nawet wrażenie, że... właśnie to jest prawdziwa Reprezentacja Polski w piłce nożnej i drużyna, z którą naprawdę można się utożsamiać). A jeśli akurat nikt nie leży, gra i tak jest w kółko wstrzymywana przez dość częste wymienianie przez trenerów piłkarzy gdy tylko piłka opuści boisko.

Polacy mogli otworzyć wynik już w 3. minucie, kiedy Kamil Grygiel zagrał z prawego skrzydła do Jakuba Kożucha, który oddał strzał po ziemi w kierunku długiego słupka. Emanuel Rodriguez wyciągnął się i odbił ten strzał na słupek, a następnie zgarnął toczącą się po linii bramkowej piłkę. Polacy generalnie przeważali przez całą pierwszą połowę, ale w paru groźnych sytuacjach zabrakło wykończenia. Kostarykańczycy mieli w zasadzie tylko strzał z dystansu Randy'ego Lizano, który dość pewnie w koszyczek (o ile chwyt jedną ręką to nadal jest koszyczek) złapał Hubert Mularczyk. W 21. minucie po wrzutce z kornera Grygiela świetny strzał z woleja oddał Mateusz Warakomski, ale piłkę na róg odbił albo Rodriguez, albo któryś z obrońców. Polacy wyszli na prowadzenie tuż przed przerwą za sprawą kombinacyjnej akcji, którą dość niefortunnie przerwał jeden z Kostarykańczyków, omal nie pokonując własnego bramkarza. Rodriguez obronił jeszcze ten strzał, ale dobitka Warakomskiego z najbliższej odległości była już skuteczna. Do przerwy Polacy prowadzili 1:0.

W drugiej połowie Polakom poszło już dużo łatwiej, prawdopodobnie za sprawą dużo dłuższej ławki rezerwowych. Trener Polaków (Dmytro Kameko) wymieniał piłkarzy w kółko zgodnie z najlepszymi amp-futbolowymi trendami, podczas gdy trener Kostarykańczyków miał na ławce zaledwie trzech graczy i pod koniec meczu goście oddychali już rękawami, szczególnie biorąc pod uwagę dzisiejszy upał. W 27. minucie Bartosz Łastowski mógł podwyższyć prowadzenie Polaków, ale jego strzał z dystansu minimalnie ominął okienko. Jednak już 2 minuty później Łastowski wpisał się na listę strzelców, wykańczając kontrę Polaków. W 32. minucie było już 3:0 - Kożuch zagrał zewniakiem długą piłkę w pole karne, a Dominik Abramczyk świetnym strzałem z pierwszej piłki pokonał Rodrigueza.

W ostatniej akcji meczu Polacy wyprowadzili jeszcze kontrę, którą wykończył Kożuch, ustalając tym samym wynik meczu na 4:0. Wbrew pozorom był to bardzo ważny gol, bo dzięki niemu Polacy poprawili swój bilans bramkowy (na 8:0, podczas gdy bilans bramkowy Anglików wynosił 7:0). Oznaczało to, że w ostatnim meczu Amp Futbol Cup z Anglikami do wygranej w całym turnieju wystarczył nam bezbramkowy remis. I rzeczywiście, mecz z Anglią zakończył się dokładnie takim wynikiem, dzięki czemu Polacy wygrali cały turniej towarzyski.

next  prev