 |
Kotwica Kołobrzeg - Polonia Bytom 0:1 (0:0)
22.07.2023 14:15
Stadion Miejski w Kołobrzegu
2. Liga
Widzów:
2001
Cena biletu:
20 zł (normalny, przedsprzedaż)
| |
Chomikiem Piłkarskim jest się zawsze. Nawet w trakcie spędzania wakacji nad morzem.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Niniejszą sekcję należy rozpocząć od opowiedzenia o moim urlopie. Spędzałem go wraz z Rodzicami na działeczce u Cioci i Wujka w miejscowości Wrzosowo w okolicach Dziwnówka. Był to standardowy wyjazd wypoczynkowy, podczas którego spędzaliśmy czas na plaży, zwiedzaliśmy okoliczne atrakcje... generalnie nie mam tu za wiele do napisania. Poza tym, że we Wrzosowie znajdują się naprawdę urzekające przystanki autobusowe w kolorach Pogoni Szczecin z klubowym herbem oraz krzesełkami stadionowymi.
A propos przystanków autobusowych, początkowo miałem w planach pojechanie do Kołobrzegu PKS-em, jednak mój koncept wybrania się do Kołobrzegu na tyle natchnął wszystkich, że w sobotę wybraliśmy się do tego miasta całą rodziną. Z racji tego, że zabraliśmy się autem, skorzystałem z darmowej podwózki niemal pod sam stadion. Kiedy ja oddawałem się futbolowym rozrywkom, reszta wycieczki udała się na zwiedzanie miasta (ale to dopiero gdy udało im się w końcu wydostać spod stadionu, co było nieco skomplikowane, ponieważ Policja pozamykała parę okolicznych ulic).
Kiedy już znalazłem się pod stadionem, w pierwszej kolejności zainteresowałem się wydrukiem biletu w kasie - miałem co prawda zakupiony bilet w internetowym systemie biletowym (w przedsprzedaży bilety są tańsze o 10 zł), ale chciałem zdobyć jeszcze kartonikowy egzemplarz do kolekcji. Wydruk biletu był bardzo problematyczny i ostatecznie nie udało mi się go wyprosić, jednak nie była to wielka strata, ponieważ bilety na stadionie w Kołobrzegu wyglądają jak marne paragony. Udało mi się za to zakupić w kasie kubek, z czego bardzo się cieszę, ponieważ herb Kotwicy Kołobrzeg jest dość ciekawym emblematem.
| | Stadion |
    |
    |
Stadion w Kołobrzegu nosi imię Sebastiana Karpiniuka - posła, który pochodził z Kołobrzegu i który zginął 10 kwietnia 2010 w katastrofie smoleńskiej (na stadionie znajduje się upamiętniająca go tablica). Stadion składa się z dwóch praktycznie identycznych trybun liczących po ok. 1500 miejsc, co składa się łącznie na 3000 miejsc siedzących. Po stronie zachodniej znajduje się trybuna piknikowa, po stronie wschodniej - trybuna z młynem gospodarzy. Na stadionie przeważają krzesełka w kolorze niebieskim, z domieszką białych krzesełek; po stronie pikniku białe krzesełka tworzą napis KOTWICA , a po stronie młynu napis KOŁOBRZEG (w trakcie transmisji kamery ulokowane są na trybunie ultrasów, a więc w TV można zobaczyć piknik). Obydwie trybuny są zadaszone, co bardzo się chwali. Będę jednak narzekać na fakt, że trybuny są stosunkowo niskie - nie są one ani podwyższone względem murawy (pierwszy rząd znajduje się na poziomie boiska), ani nie są też zbyt wysokie - co wpływa negatywnie na komfort oglądania meczu.
Dość ciekawym faktem związanym ze stadionem w Kołobrzegu jest to, że bufor pomiędzy piknikiem a sektorem gości jest naprawdę wąski - są to dosłownie 2-3 metry oddzielone dwoma niezbyt imponującymi metalowymi płotami. Gdyby ktoś z gości chciał coś wrzucić w kierunku pikniku, nie miałby z tym żadnych problemów (kibice Polonii byli nastawieni do gospodarzy dość negatywnie, ale na szczęście nie na tyle, żeby rzucać czymkolwiek w kierunku nieuświadomionych w materii zgód i układów pikników). Chyba nigdy nie byłem tak blisko sektora gości jak w przerwie meczu, kiedy wybrałem się w ich kierunku aby zrobić im obowiązkowe zdjęcie do relacji.
Z innych rzeczy, na stadionie znajduje się sztuczne oświetlenie (dziś oczywiście nieużywane), a za południową bramką na wale ziemnym znajduje się tablica wyników, wyświetlająca czerwone litery/cyfry na czarnym tle (fani Virtual Boy będą zachwyceni). Na plus dla stadionu należy zaliczyć fakt, że nie ma na nim bieżni, tak więc trybuny (choć niskie) zaczynają się zaraz za linią boczną boiska. Na plus mógłbym zaliczyć też znajdujące się nieopodal stadionu majestatyczne nieotynkowane gierkowskie wieżowce z wielkiej płyty - bardzo nostalgiczny widok.
| | Atmosfera |
    |
    |
Dzisiejszy mecz był dla Polonii pierwszym od (sprawdza na 90minut.pl...) 3 czerwca 2017, który Królowa Śląska zagrała na poziomie centralnym. Stąd, na mecz pofatygowała się całkiem imponująca liczba osób - pomimo tego, że był to wyjazd w zasadzie na drugi koniec Polski, sektor gości był prawie pełen. Z tego powodu, kibice gości na pewno zdominują dziś niniejszą sekcję. Ale zacznijmy od samego początku - piłkarze obdwu drużyn wyszli na murawę w rytmie całkiem fajnego rockowego kawałka nagranego na melodię Morskich opowieści (bardzo dobry wybór), któego refren leciał mniej więcej tak: Hej, hej, w górę szale, Hej, jak morskie fale! Biała i niebieska, Kotwa Kołobrzeska!
Jeśli chodzi o kibiców gospodarzy, miałem wrażenie, że na pikniku panowało lekkie rozczarowanie faktem, że nie udało się przejść barażu z Motorem Lublin i w sezonie 2023/24 nadal jest tu 2. liga. Sam młyn też był nieco przerzedzony, bo za biało-niebieską flagą KOTWICA KOŁOBRZEG znajdowało się jakieś 100-150 kibiców. Niemniej, gospodarze rozpoczęli doping od jednoznacznej deklaracji, śpiewając: Kotwica, jesteśmy z Tobą, nie opuścimy Cię!Nigdy Cię nie zdradzimy, bo my kochamy Cię!
Gospodarze śpiewali też takie rzeczy jak Kotwica Kołobrzeg! , Tylko zwycięstwo, Kotwica, tylko zwycięstwo! Hej, hej, hej, MKS! Tylko Kotwa po życia kres! , czy Hej, Kotwa, gol! . Jednak z racji tego, że moje miejsce było nieopodal sektora gości, zapamiętałem tego dnia zdecydowanie więcej piosenek Polonii Bytom. Goście rozpoczęli od standardowego Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza Polonia gra... (no, może nie było tak standardowo, ponieważ ta jedna nadprogramowa sylaba trochę rozbijała rytm), a potem śpiewali chwytliwe piosenki takie jak Polonia Bytom to duma i sława (nie mogę niestety nigdzie znaleźć całego tekstu), czy następujący banger : Polonia! Bytomska! W całej Polsce najlepsza! Bo to My! Najlepsi! My, Niebiesko-Czerwoni!
Poloniści pozdrowili również swoje zgody - Odrę Opole, Górala Żywiec (którego flaga znajdowała się na ogrodzeniu sektora gości), ale przede wszystkim Arkę Gdynia. Kibice Kotwicy (z racji tego, że Kotwica jest zgodą Pogoni Szczecin) od razu zareagowali na ten fakt, wykrzykując słynne już w Internecie zawołanie Arka Gdynia! Kurwa, świnia! . Kibice z położonych naprzeciwko siebie sektorów długo na ten temat debatowali - jedni wykrzykiwali bowiem Arka Gdynia, Arka Gdynia! oraz Gdyńska Arka! Gdyńska Arka! , podczas gdy drudzy krzyczeli Arka Gdynia! Kurwa, świnia! . Debata została chyba lekko rozstrzygnięta na korzyść gości, ponieważ ci krzyczeli głośniej i w ogóle tego dnia raczej zdominowali stadion swoim dopingiem. Sami nie szczędzili też bluzgów gospodarzom, wykrzykując takie hasła jak Jebać Kotwicę! , czy też Jazda z kurwami! (co prawda nie jestem sympatykiem Kotwy, ale jakoś tym razem mnie to wkurzało - Chomik przyjechał sobie do Kołobrzegu zobaczyć mecz, a tu jakieś gizdy z familoków pieronią mu od kurew).
| | Mecz |
    |
    |
Faworytem dzisiejszego meczu była oczywiście Kotwica. Kołobrzeżanie przegrali co prawda baraż z Motorem Lublin, ale jako dobrze dofinansowany klub mieli na papierze zdecydowaną przewagę nad stosunkowo biedną Polonią, która na dodatek w tym sezonie jest beniaminkiem. Spiker co prawda uzmysławiał kibicom, że aktualnie w Kotwie ma miejsce pracowanie nad poziomem zespołu , a z klubu odeszło 14 zawodników, a przyszło 17 (albo na odwrót, mogłem to źle zanotować), ale nowi piłkarze prezentowali raczej wysoką jakość (jak np. Jakub Rzeźniczak, który z miejsca został kapitanem Kotwy), stąd należało się spodziewać zwycięstwa gospodarzy.
Od pierwszego gwizdka wyraźnie widać było, że to gospodarze mają lepszych technicznie piłkarzy od gości, ale jednocześnie... totalnie niezgranych. Z kolei Polonia miała bardzo konkretny plan na dzisiejszy mecz polegający na wycofaniu się i wyprowadzaniu szybkich kontr. Pierwszą taką kontrę goście wyprowadzili w 10. minucie meczu, a brało w niej udział trzech piłkarzy Polonii na trzech obrońców Kotwicy - biegnący środkiem pola Tomasz Gajda dograł na prawo do Filipa Żagla (Żagiela? nazwiska często odmienia się inaczej niż pochodzące od nich rzeczowniki, jak choćby w przypadku siedzącego na ławce Kotwy Marka Kozioła), a ten uderzyl tuż sprzed pola karnego w kierunku długiego rogu i trafił w słupek. Jeszcze lepszą kontrę goście wyprowadzili 2 minuty później, ale strzał Konrada Andrzejczaka był dużo gorszy i został bez problemu obroniony przez Oskara Pogorzelca. W 24. minucie dość przypadkowo oko w oko z Pogorzelcem znalazł się z kolei Szymon Jopek, ale w tej sytuacji przestrzelił. A w 29. minucie Poloniści wyprowadzili kolejną kontrę, w wyniku której Andrzejczak niemal znalazł się w sam na sam z Pogorzelcem, ale ostatecznie dogonił go jeden ze stoperów Kotwicy i zakończyło się to jedynie kornerem. To jest niesamowite, jak bardzo nieproduktywni byli w pierwszej połowie gospodarze, ponieważ to oni mieli zdecydowanie wyższe posiadanie piłki, ale ich sytuacje bramkowe były raczej dziełem przypadku, a już na pewno nie były godne, żeby o nich wspomnieć w tym akapicie.
Druga połowa rozpoczęła się dla gospodarzy nieźle, bo już w 46. minucie świetny strzał z ok. 30 metrów oddał Kamil Kort, ale Eryk Mirus był na posterunku i odbił to na róg. W 51. minucie to goście wyszli jednak na prowadzenie - i to o dziwo, nie po kontrze, a raczej po ataku pozycyjnym, który strzałem z 20 metrów zakończył Dawid Wolny. Strzał nie był jakiś efektowny, ale wpadł do bramki tuż przy słupku i był przy okazji bardzo mocny (szczerze mówiąc, nie wiem, czy czasem nie było to uderzenie z czuba). Po tym golu Polonia już całkowicie wycofała się do obrony, podczas gdy piłkarze Kotwicy nieudolnie próbowali ją ukłuć. W 69. minucie któryś z piłkarzy Kotwicy próbował wymusić rzut karny, ale to również było nieudolne - i to na tyle, że sędzia zlitował się i nawet nie dał za to żółtej kartki. W 89. minucie Kotwicy udało się złożyć groźną sytuację, kiedy Olaf Nowak bardzo dobrze dorzucił do Arona Stasiaka, ale ten uderzał głową z miejsca i trafił jedynie w boczną siatkę. W doliczonym czasie mimo kilku rozpaczliwych wrzutek Kotwicy nie udało się wyrównać stanu gry i mecz zakończył się dość niespodziewaną wygraną gości.
|
| |
| |
  
|
|