 |
Nevėžis Kėdainiai - Kretingos FK Minija 5:0 (2:0)
04.05.2019 14:00
Kėdainių stadionas
Pirma Lyga
Widzów:
~120
Cena biletu:
- (mecz niebiletowany)
| |
Specjalnie dla wszystkich fanów Janusza Radziwiłła, Andrzeja Kmicica i całego Potopu , Chomik nadaje dziś z... Kiejdan. I przy okazji, po raz pierwszy relacjonuje pierwszą ligę litewską (na Litwie pierwsza liga oznacza to samo, co w Polsce, czyli drugi poziom rozgrywkowy)
| | Dotarcie na mecz |
    |
Punktem, z którego tego dnia startowałem, było Wilno, gdzie wcześniej urlopowałem się wraz ze swoją siostrą cioteczną. Były to trzy dni, podczas których zajmowaliśmy się normalną turystyką, niezwiązaną choćby w najmniejszym stopniu z piłką nożną. W sobotę zaś rozdzieliliśmy się - siostra musiała wracać już autobusem do Polski, natomiast ja przedzierzgnąłem się w Chomika i wyruszyłem do Kiejdan.
Tego dnia pociągi z Wilna do Kiejdan odjeżdżały w następujących godzinach: 6:50, 6:58, 14:15, 17:40. To wcale nie jest pomyłka: odstęp czasowy pomiędzy odjazdem pierwszego pociągu i drugiego wynosi 8 minut, a kolejny odjeżdża po 7 godzinach. A, byłbym zapomniał - jest jeszcze pociąg o 9:50, ale on przejeżdża przez Kiejdany, nawet się w nich nie zatrzymując. Czy oni w tych Lietuvose geležinkeliuose nie zmieniali rozkładu przez 30 lat? Bo jest on chyba dziełem radzieckich planistów.
Tak więc będąc na urlopie, wstałem o 5:30 (w Polsce mieliśmy 4:30), dojechałem autobusem linii 1G na Stotis i wsiadłem w pociąg relacji Vilnius - Šiauliai, odjeżdżający o 6:58. W Kiejdanach byłem o ok. 8:30, czyli jakieś 5,5 godziny przed meczem. Przeszedłem 2,5 kilometra dzielące stację kolejową w Kiejdanach od właściwych Kiejdan, zostawiłem swój nadmiarowy bagaż w recepcji hotelu i ruszyłem na zwiedzanie miasta. Niektórzy może kojarzą, że właśnie w Kiejdanach w roku 1655 Janusz Radziwiłł (znany na Litwie jako Jonušas Radvila) podpisał ze Szwedami układ poddający pod protekcję Szwecji Wielkie Księstwo Litewskie, co zostało przedstawione przez Sienkiewicza w Potopie jako najgorsza zdrada. Sami Litwini mają na ten temat nieco inne zdanie, stąd pomnik Radziwiłła znajduje się w centralnym punkcie miasta.
Po przejściu miasta wzdłuż i wszerz, udałem się w stronę Kiejdańskiego stadionu, który jest położony... nieopodal dworca, czyli totalnie za miastem. Po drodze zwinąłem z przystanku autobusowego bardzo estetyczny plakat zapraszający na dzisiejszy futbolas.
| | Stadion |
    |
Kėdainių miesto stadionas jest częścią kompleksu sportowego, w którego skład wchodzi jeszcze hala sportowa. Hala służy lokalnym koszykarzom, którzy grają chyba w koszykarskim odpowiedniku Ligi Europy, ale jako Chomik Piłkarski oczywiście skupię się na stadionie. Stadion zgodnie z oficjalnymi danymi liczy 3000 miejsc siedzących (ha! czyli więcej niż hala! Litwini jednak wiedzą, co dobre...), znajdujących się na dwóch odkrytych trybunach położonych wzdłuż linii bocznej. Od strony zachodniej znajduje się trybuna o ośmiu rzędach żółtych i niebieskich krzesełek. Za trybuną znajduje się nasyp kolejowy i raz na jakiś czas przejeżdża tamtędy jakiś pociąg. Zazwyczaj towarowy, ale pod koniec meczu być może przejeżdżał ten odjeżdżający z Wilna o 14:15. W centrum trybuny, na wysokiej konstrukcji znajduje się blaszana budka dla spikera/kamerzysty.
Vis a vis tej trybuny znajduje się trybuna wschodnia - a właściwie dwie mniejsze trybuny, oddzielone od siebie 40-metrową przerwą. Trybuny te są nieco wyższe i solidniej zbudowane niż ta zachodnia - ale oczywiście tylko zachodnia pozwala na oglądanie meczu na wysokości linii środkowej boiska. Na trybunie znajduje się niewielka tabliczka z napisem Objektas saugomas eiti draudžiama , co na początku uznałem za ostrzeżenie o wyłączeniu z użytku. Na trybunie zasiadali jednak kibice, co nakazuje mi sądzić, że komunikat mówił zupełnie coś innego. Przepuszczenie go przez Google też nie dało efektu, ponieważ w przypadku języka litewskiego translator działa fatalnie. Przekaz na tabliczce pozostanie już na zawsze niewyjaśnioną zagadką.
Poza tym, na stadionie znajduje się bieżnia - na szczęście nie jest ona aż tak szeroka, jak w przypadku niektórych polskich stadionów; pięć torów można uznać za pewnego rodzaju racjonalny kompromis. Bieżnia okala sztuczną murawę, która prawdopodobnie na Litwie jest bardziej popularnym rozwiązaniem niż w Polsce. Na stadionie znajdują się cztery konkretne maszty oświetleniowe i zjawiskowa, totalnie oldschoolowa tablica wyników ustawiona przy starym budynku stojącym daleko za jedną z bramek. Po każdej bramce jeden z dzieciaków musiał lecieć do tej tablicy, zdjąć kartkę z numerem i zastąpić ją inną. A z racji tego, że ilekroć jestem na Litwie na meczu, a drużyna gości przyjeżdża znad Bałtyku, kończy się to wynikiem 5:0, dzieciak dziś musiał się porządnie nabiegać.
| | Atmosfera |
    |
Zgodnie z oficjalnymi danymi ze strony LietuvosFutbolas.lt (takie litewskie 90minut.pl, oczywiście zachowując proporcje, bo mają dużo mniej lig i drużyn do ogarnięcia), dzisiejszy mecz przyciągnął 80 widzów. Osoba, która wprowadziła tę liczbę, policzyła kibiców prawidłowo, ale nie wzięła pod uwagę (bo chyba nie mogła) widzów znajdujących się na tej samej trybunie, co kamerzysta. A więc uwaga, podaję rzeczywistą, sprawdzoną liczbę, mianowicie 120. Pewne info. Minija jak wróci, to się określi.
Kibice raczej dopisali, biorąc pod uwagę dzisiejszą pogodę, ponieważ przed meczem lało konkretnie, aż zaparował mi obiektyw w smartfonie, przez co mój materiał zdjęciowy z dzisiejszego meczu jest spowity jasną poświatą. Nie było zorganizowanego dopingu, a co najwyżej oklaski i pokrzykiwania w kierunku murawy - oczywiście ze względu na nieznajomość litewskiego nie jestem w stanie przytoczyć tu żadnych ciekawostek. Parę razy ludzie na trybunach śmiali się z dialogów/tekstów zasłyszanych z boiska, które też były po litewsku. Co prawda nauczyłem się niedawno kilkudziesięciu użytecznych słów po litewsku, ale na boisku i trybunach nie padło żadne dzień dobry , proszę , dziękuję , chciałbym zgłosić gwałt , tak więc ta sekcja będzie wyjątkowo krótka.
A właściwie byłaby krótka, gdyby nie fakt, ze udało mi się przywieźć z tego meczu pamiątki - i to nie tylko wspomniany plakat. Mecz co prawda nie był biletowany, nie było też żadnego stoiska z pamiątkami, ale po meczu udałem się do hali, gdzie spytałem po rosyjsku ochroniarza, czy jest możliwość zakupu pamiątek. Pan ochroniarz skierował mnie do kierowniczki hali, a ona do... dyrektora klubu. Wytłumaczyłem mu czego poszukuję, najpierw po rosyjsku, ale ku mojemu zaskoczeniu szybko przeszliśmy na polski. Okazało się, że po ogarnięciu formalności pomeczowych i tak miał w planach wybranie się autem do budynku klubowego na Starym Mieście... więc mogłem się zabrać wraz z nim. Po drodze dyskutowaliśmy po polsku o litewskim futbolu (dyskutowaliśmy to może za duże słowo, biorąc pod uwagę mój stan wiedzy, ale takie podstawowe rzeczy jak skład A-Lygi znam), a w samym budynku zakupiłem szalik klubowy, oraz kupiłem/dostałem parę mniejszych gadżetów. Naprawdę, byłem pod dużym wrażeniem pomocy, jaką otrzymałem. Ačiu!
| | Mecz |
    |
Barwami klubowymi zarówno gospodarzy jak i gości z Kretyngi jest kolor niebieski. W trakcie rozgrzewki piłkarze obydwu drużyn mieli na sobie czarne bluzy i niebieskie spodenki - kiedy drużyny zeszły przed meczem do szatni i wróciły we właściwych strojach meczowych, okazało się na szczęście, że jedni mieli na sobie niebieskie, a drudzy białe trykoty. Pozostało mi już tylko ustalić, którzy to Nevėžis, a którzy to Minija. Lepiej grali ci w białych koszulkach, ale reakcje kibiców na trybunach były dość stonowane i nie do końca byłem pewien, czy to na pewno gospodarze. A biali od początku wyprowadzali całkiem konkretne akcje - w 6. minucie Gėgžna próbował strzału w okienko, ale kąt był na tyle ostry, że bramkarz raczej musiał to odbić. W 17. minucie strzał z woleja Kugysa został zblokowany przez obrońców w niebieskich trykotach. W 28. minucie miało miejsce duże nieporozumienie pomiędzy stoperami niebiesko-niebieskich, w wyniku którego Inta zgrał piłkę głową do napastnika biało-niebieskich. Kugys wbiegł z piłką w pole karne i w sytuacji sam na sam pokonał Kazbarisa. Kibice poderwali się z miejsc, a jeden z dzieciaków ruszył w kierunku tablicy i zmienił wynik na 1:0.
Wtedy byłem już pewien na 100% - ci w białych to Nevėžis, a niebiescy to Kretinga.
W 39. minucie było już 2:0 dla gospodarzy - płasko dośrodkował z lewego skrzydła Mikalauskas, bramkarz gości nie sięgnął piłki na 5. metrze, a Lipnevičius pięknym szczupakiem wbił piłkę do pustej bramki. Żeby jednak wygrana nie przyszła gospodarzom aż tak łatwo, w 43. minucie Gražys (kapitan Nevėžisu) w niezbyt groźnej sytuacji w środku pola zatrzymał rękami przeciwnika. Sędzia odgwizdał przewinienie (swoją drogą, w pierwszej lidze litewskiej jest pełen profesjonalizm, ponieważ sędzia miał piankę i słuchawkę do utrzymywania łączności z liniowym i liniową, ale za to jego gwizdek brzmiał jak stara pompka do materaca) i ukarał piłkarza drugą żółtą kartką. Całą drugą połowę gospodarze musieli rozegrać w osłabieniu.
W drugiej połowie goście oczywiście zaatakowali i rzeczywiście, przebywali głównie na połowie gospodarzy, ale nie za wiele z tego wynikało. Ok. 65. minuty mieli dwie dobre sytuacje, ale strzał Juški z 10 metrów został odbity przez obrońców na rzut rożny, z kolei po dośrodkowaniu z tego kornera strzał głową Grašauskasa przeleciał minimalnie nad poprzeczką bramki Matijoški. I to by było na tyle, jeśli chodzi o groźne akcje Miniji w tej połowie. W 80. minucie głupim zachowaniem wykazał się Yaya Barry, który kopnął w głowę interweniującego bramkarza gospodarzy. Po opatrzeniu bramkarz wykonywał rzut wolny spod swojej bramki, ale na tyle skiksował, że piłka trafiła do najbliższego obrońcy. Ten zagrał z pierwszej piłki długą lagę w kierunku Mickievičiusa, który... wyprzedził skonfundowanych stoperów i wyszedł w sam na sam z bramkarzem gości. Bramkarz cofał się, cofał, aż w końcu Mickievičius pokonał go z najbliższej odległości. Całkowicie absurdalna bramka; nie zdziwiłbym się, gdyby na Litwie też funkcjonowało wyrażenie Pirma Lyga, gyvenimo būdas (Pierwsza Liga, styl życia)
Trzeci gol skutecznie zgasił piłkarzy Miniji, podczas gdy w Nevėžis wstąpiły nowe siły. W 84. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się obrońca Amalas. Jak na obrońcę przystało, nie wykończył tej akcji z zimną krwią, ponieważ jego strzał obronił Kazbaris; Amalas zdążył jednak dobić piłkę z najbliższej odległości i już było 4:0. Pięć minut później kolejny raz w tym meczu jeden z piłkarzy gospodarzy posłał lagę do Mickievičiusa, a ten kolejny raz okazał się szybszy od stoperów i wyszedł w sam na sam z bramkarzem gości. Minął go na 20. metrze i strzelił do pustej bramki, ustalając wynik meczu na 5:0.
|
| |
| |
  
|
|