 |
Górnik Zabrze - Wisła Płock 1:1 (0:0)
29.07.2018 15:30
Stadion im. Ernesta Pohla, Zabrze
Lotto Ekstraklasa
Widzów:
11.974
Cena biletu:
30 zł (normalny, trybuna wschodnia)
| |
Pozostajemy na Śląsku - tym razem postanowiłem zwiedzić stosunkowo nowy stadion Górnika Zabrze. A w zasadzie 3/4 nowego stadionu.
| | Dotarcie na mecz |
    |
    |
Tutaj muszę przesunąć narrację 1 dzień wstecz. W sobotę, zanim przyjechałem po południu na mecz do Tych... Tychów.... Tych Takich, wpadłem również do Zabrza. Z zabrzańskiego dworca udałem się do centrum handlowego Galeria Zabrze , gdzie mieści się całkiem dobrze wyposażony Sklep Kibica. W sklepie moją uwagę zwróciła m.in. duża liczba wzorów szalików zgodowych Górnik & Hajduk, ale z pamiątek kupiłem sobie tradycyjnie kubek oraz parę energy drinków (moja subiektywna ocena jest taka, że ich smak jest niezły, ale nie może się równać np. z napojem Wisły Płock; napój GKS-u Tychy również wydawał mi się lepszy). Dodatkowo zakupiłem w sklepie bilet na mecz, ponieważ poinformowano mnie, że w sobotę po południu kasy stadionowe mogą być nieczynne.
Przy okazji, dane na bilecie zostały wydrukowane Comic Sansem.
Z racji tego, że w weekend nocowałem w Katowicach, do Zabrza na mecz wyruszyłem w niedzielę Kolejami Śląskimi ze stacji Katowice Załęże. Po przyjeździe do Zabrza zjadłem kluski śląskie (w oczach gorola wydaje się to być czynność obowiązkowa na Śląsku), wpadłem na Mszę św. do kościoła św. Anny, po czym ruszyłem ulicą Roosevelta w stronę stadionu. Zdeponowałem swój wypełniony ubraniami i pamiątkami plecak w dobrze zorganizowanym stadionowym depozycie i przeszedłem przez bramki biletowe.
| | Stadion |
    |
    |
W przypadku stadionów ekstraklasowych niezbyt lubię uzupełnianie tej sekcji. Stadion im. Adolfa Hitlera Ernesta Pohla to kolejny nowoczesny piłkarski obiekt, który jest 100 razy lepiej udokumentowany w Internetach niż ja to zrobiłem na swoich zdjęciach. Niemniej, spróbuję opisać, co wpadło mi w oczy podczas mojej wizyty. Z zewnątrz stadion wygląda raczej średnio interesująco - otoczony jest owalną metalową konstrukcją zakrywającą schody i przejścia znajdujące się z tyłu trybun, co jest rozwiązaniem z jednej strony oczywiście dość estetycznym, a z drugiej strony dość oczywistym. Fajnie wygląda bezpośrednie otoczenie stadionu - na duzym placu znajdują się trzy kilkumetrowe sześciany, w których mieszczą się kasy stadionowe (oraz wspomniany już przeze mnie depozyt). Na dachu każdego z nich znajduje się metalowa konstrukcja, każda w innym kolorze (czerwonym, niebieskim oraz białym).
Stadion jest nowoczesny, ale jak już wspomniałem, jest to tak naprawdę 3/4 stadionu (Górnicy dogadaliby się pewnie łatwo z ŁKS-em). Mamy więc trzy nowe trybuny - dwie zabramkowe oraz jedną wzdłuż linii bocznej... a naprzeciw niej czwartą trybunę, będącą reliktem poprzedniego stadionu. Trybuna ta jest oczywiście niższa od pozostałych, kanciasta i głównie pokryta dużymi reklamami, ponieważ nie sprzedaje się na nią biletów. Znajdują się na niej głównie stanowiska komentatorskie, oraz stanowiska kamerzystów. I bardzo prosta tablica wyników, na której wyświetlają się czerwone cyfry pokazujące, ile bramek mają na koncie GOSPODARZE , a ile GOŚCIE . I co ciekawe, jest to na tę chwilę jedyne źródło wiedzy o wyniku spotkania, ponieważ na stadionie nie ma (jeszcze?) telebimów.
Na obydwu trybunach zabramkowych kolory krzesełek w górnym pierścieniu układają się w nazwę GÓRNIK . O ile to akurat jest oczywiste, o tyle bardzo fajnym gestem w kierunku fanów jest to, że na Torcidzie w dolnym pierścieniu kolorowe krzesełka tworzą właśnie słowo TORCIDA . Drugą fajną rzeczą, którą dostrzegłem na stadionie są miejsca dla niepełnosprawnych - nie znajdują się one w tylnej części sektorów, a są na sektorach i zapewniają kibicom na wózkach świetną widoczność.
| | Atmosfera |
    |
    |
Na stadionie byłem dość wcześnie, stąd mogłem sobie zasiąść na trybunie i oglądać trening bramkarzy, a także kibiców zapełniających stopniowo stadion. W momencie, gdy z tunelu wyszli na rozgrzewkę piłkarze Górnika, z głośników poleciał fajny gitarowy riff. Riff urwał się jednak w połowie, ponieważ dźwiękowiec nagle zauważył, że... piłkarze w białych koszulkach i niebieskich spodenkach to jednak goście z Płocka.
Sektor gości przed meczem świecił pustkami, za to na Torcidzie stopniowo pojawiali się ludzie i rozwijali kolejne flagi. Pojawiły się flagi: KNURÓW ZAWSZE Z WAMI , SZACUNEK SIĘ NALEŻY (na fladze wyliczone są lata, w których Górnik zdobywał mistrzostwa oraz puchary - wszystko zamykało się w okresie 1957 - 1988), flaga zgodowa Górnika i ROW-u Torcida / Gladiators , flagi ULTRAS , SUPER TORCA , PIEKARY ŚLĄSKIE , TORCIDA RUDA ŚLĄSKA , Torcida Górnik , TORCIDA GLIWICE , a także mniejsza flaga upamiętniająca zmarłego kibica i dwie flagi mniejsze flagi kibiców niepełnosprawnych - w tym jedna GieKSy.
W związku z tym, że był to ostatni weekend lipca, na trybunie pojawił się również transparent upamiętniający bohaterów Powstania Warszawskiego. Jeszcze przed meczem na górnym pierścieniu pojawiła się estetycznie wykonana flaga z hasłem CZEŚĆ I CHWAŁA BOCHATEROM . Jak można się domyślić, wisiała na trybunie jedynie kilka minut, po czym ktoś dostrzegł fatalny błąd i szybko została zwinięta; powróciła ona na trybunę na początku drugiej połowy, po dokonaniu niezbędnej korekty ortograficznej.
Mecz nie przyciągnął szalonej liczby osób (12 tys. widzów to dużo poniżej potencjału Zabrzan), Torcida również była nieco przerzedzona, za to doping był znakomity. Głośny, żywiołowy, bez przestojów... i o ile dobrze pamiętam, pozytywny przez cały mecz, niezależnie od wydarzeń boiskowych. Charakterystyczny był obrazek z drugiej połowy, w momencie kiedy Górnik przegrywał 0:1 i generalnie grał padakę, nie dając większych nadziei na zmianę wyniku. Na pikniku dało się słyszeć rzucane tu i ówdzie bluzgi w kierunku piłkarzy, jednak młyn śpiewał do znudzenia: Jesteśmy Górnik Zabrze! Każdy o tym wie! Jesteśmy Górnik Zabrze! Na dobre i na złe! Jesteśmy Górnik Zabrze! Wiara ciągle w nas! Jesteśmy Górnik Zabrze! Zwycięstwa nadszedł czas!
Trzeba przyznać - tutaj zawsze jest kultura. No, prawie zawsze - kiedy w drugiej połowie Wisła atakowała bramkę, za którą znajduje się Torcida, a Dominik Furman celebrował wykonanie rzutu rożnego, parokrotnie przerywały mu rzucane z trybun przedmioty. Poza tym, większych przejawów braku kultury nie stwierdzono; Górnik śpiewał wiele ciekawych rzeczy (między innymi coś na dwa głosy - na zmianę lewa część Torcidy i prawa część Torcidy), ale nie używałem żadnych złożonych mnemotechnik, więc zapamiętałem tylko parę z nich: Zagraj, zagraj, jak za dawnych lat!
Każdy to powie - Czternastokrotni Mistrzowie! (o ile dobrze pamiętam, śpiewane na dwie trybuny z piknikiem)
Trójkolorowi - niebiesko-biało-czerwoni!
Pozdrowiono zgody - Wisłokę Dębica, GieKSę Katowice, Hajduka Split, oraz ROW Rybnik (przyznam szczerze, zastanawia mnie trochę ten klub - specyficzny akronim w nazwie, specyficzny herb... muszę kiedyś zaplanować wycieczkę do Rybnika). A po drugiej stronie stadionu? Goście ze względu na typowe dla wyjazdowiczów problemy natury logistycznej zaczęli się pojawiać na swoim sektorze w okolicach pierwszego gwizdka. W sumie było ich kilkudziesięciu; przywieźli ze sobą biało-czerwoną flagę PŁOCK z klasycznym, oldschoolowym herbem ZKS-u, oraz dwie mniejsze biało-niebieskie flagi, których treści nie udało mi się rozszyfrować. Na jednej znajdował się również herb ZKS-u, na drugiej litera P . Prowadzili oni oczywiście doping, jednak ze względu na moje ulokowanie na trybunie, nie mogłem wychwycić żadnych słów, bo wszystko tłumił doping Torcidy. Dosłyszałem Jesteśmy zawsze tam... , czy PZPN, PZPN... (w pierwszej połowie miała miejsce ręka Górnika w polu karnym, sędzia jednak nie zareagował; raczej słusznie), ale bardziej ze względu na charakterystyczną melodię.
| | Mecz |
    |
Kiedy drużyny wyszły na boisko, spiker podał średnią wieku piłkarzy z pierwszych jedenastek obydwu drużyn. W przypadku Górnika wyszły ok. 22 lata, w przypadku Wisły Płock, ok. 26. Brzmiało to trochę jak usprawiedliwianie Górnika przed całym światem, bo ponoć po odejściu Kurzawy i Kądziora drużyna gra dużo gorzej niż wcześniej. I cóż, na własne oczy przekonałem się, że jest to prawda.
Górnik grał jakoś bez większego polotu i w pierwszej połowie przeprowadził tylko jedną akcję, która skończyła się dograniem ze skrzydła w pole bramkowe za plecy wbiegających graczy. Wiśle też zaliczyłem jedną akcję, kiedy po wrzutce Merebaszwilego jeden z piłkarzy z najbliższej odległości oddał strzał głową; Loska wykazał się dobrym refleksem, ale trzeba przyznać, że strzał był oddany niemal w środek bramki. Poza tym, w jednej z sytuacji piłkarz Górnika zagrał piłkę ręką w polu karnym, o czym zdążyłem wspomnieć wcześniej. Pierwsza połowa była w zasadzie totalnym zakalcem.
W drugiej połowie pierwsza akcja Wisły Płock skończyła się bramką. Szwoch dostał dobre dogranie na skrzydło, zagrał w pole bramkowe, a tam piłkę do bramki wślizgiem wbił Ricardinho (była to 46. minuta). Dla mnie najciekawsze w tej sytuacji było to, że po odebraniu gratulacji od kolegów Ricardinho podszedł w kierunku Torcidy i pokazał kibicom... elkę . Długo zastanawiałem się, jak ten fakt wytłumaczyć, aż w końcu doszedłem do wniosku, że... nie wiem. Nie znalazłem w życiorysie Ricardinho nic, co by go łączyło z Legią (a dużo więcej go od niej oddziela... jak choćby to, że gra w Wiśle Płock), albo zaszczepiło w nim antypatię do Górnika. Przeszedłem jednak nad tym do porządku dziennego, bo Wisła nadal atakowała. Najlepszą sytuację miała w 54. minucie, kiedy stojący w środkowej strefie boiska Koj (stoper) zbyt krótko odegrał do Loski. Do piłki toczącej się przed polem karnym ruszyli zarówno Ricardinho jak i Loska; pierwszy dopadł jej bramkarz Górnika, ale... nie trafił w nią nogą. I gdy Ricardinho oddawał strzał sprzed pola karnego na pustaka, ofiarnym wślizgiem zablokował go chyba właśnie Koj. Kwintesencja Ekstraklasy.
Przez całą drugą połowę Wisła przeważała, a na Górnika nie za bardzo dało się patrzeć, jednak Zabrzanom udało się wyrównać. Lewym skrzydłem pociągnął aż pod chorągiewkę Gryszkiewicz, po czym dograł piłkę w pole karne - tam Igorowi Angulo udało się na niewielkiej przestrzeni przyjąć piłkę i oddać z bliska strzał. I tak Wisła zamiast gładkiego zwycięstwa miała już tylko remis. Do końca meczu obydwie drużyny miały po jednej groźnej sytuacji. Najpierw po świetnym dograniu ze skrzydła Vareli Szwoch mniej więcej z 10 metrów przestrzelił nad bramką Loski. Kilka minut później piłkarz Górnika stanął oko w oko z bramkarzem Wisły Płock, sytuacja nie była jednak tak prosta, bo musiał oddać strzał z powietrza. Thomas Dähne zaliczył jednak interwencję jak ze szczypiorniaka (no, prawie - w szczypiorniaku bramkarz raczej nie zderza się z atakującym) i uratował Wisłę. Tym razem to Górnicy domagali się karnego, ale Musiał raczej prawidłowo kazał grać dalej.
|
| |
| |
  
|
|