 |
Łokomotiw Sofia - Septemwri Sofia x:x
22.02.2026 12:00
Sofia, Stadion Łokomotiw
efbet Pyrwa Liga
Widzów:
-
Cena biletu:
- (mecz odwołany)
| |
Kontynuuję moją wycieczkę po Bułgarii i oglądanie meczów różnych Łokomotiwów. A przynajmniej tak mi się wydawało, że kontynuuję...
| | Dotarcie na mecz |
    |
    |
Jak wspomniałem w poprzedniej relacji, w sobotę na wschodzie Bułgarii miał miejsce jakiś pogodowy kataklizm, w ramach którego na Sofię spadło co najmniej 20 centymetrów śniegu. O ile mecz w Płowdiwie udało się rozegrać (tam tylko lał deszcz), tak samo mecze CSKA Sofia i CSKA 1948 Sofia (tak, to nie jest błąd, obydwie te drużyny grają w Pyrwej Lidze), o tyle dla przestarzałej infrastruktury Łokomotiwu to chyba było za dużo.
Przyznam, że początkowo nie wiedziałem o odwołaniu meczu, dlatego na zwiedzanie Sofii wyruszyłem bardzo wcześnie. Już o 7:30 pojawiłem się w dziwnym sklepiku, w którym zakupiłem 2 małe butelki bozy (napełniane były prosto z kadzi), czyli dziwnego bałkańskiego napoju, który wygląda jak smoothie, ale składa się jedynie z wody, mielonego zboża i cukru. Następnie udałem się metrem na socjalistyczne osiedle Drużba, gdzie znajdują się piękne konstrukcje z wielkiej płyty, w tym słynny blok 67-68 na ul. gen. Stojana Stojanowa, czyli dwa wieżowce połączone z sobą powyżej 8. kondygnacji. Następnie wróciłem koleją do centrum, skąd udałem się na piechotę w stronę stadionu Łokomotiwu. Co prawda w międzyczasie zdążyłem się dowiedzieć, że dzisiejszego meczu nie będzie, ale stwierdziłem, że chomikowa przyzwoitość nakazuje mi udać się na miejsce i naocznie to zweryfikować. Wyniki weryfikacji znajdują się w kolejnej sekcji.
Po obejrzeniu z zewnątrz stadionu Łoko udałem się z powrotem do centrum miasta, gdzie w jednym z lokali zjadłem prawdziwie bułgarski posiłek. Niestety, ale okazuje się, że jednym z najważniejszych dań kuchni bułgarskiej jest... sałatka, bardzo podobna do greckiej. Czułem się dość dziwnie, odwiedzając lokal w celu zjedzenia zdrowej sałatki, ale na szczęście dojrzewające w bułgarskim słońcu bułgarskie warzywa są naprawdę dobre. Co więcej, wszystko wynagrodziło mi ekstremalnie niezdrowe danie główne, na które zamówiłem sobie bułgarski miszmasz, czyli zapiekankę składającą się z flaków, ozorów, bułgarskich grzybów i kaszkawała (żółty ser popularny na Bałkanach) podaną w skwierczącym tłuszczu. Pokrzepiony bułgarskim jedzeniem wybrałem się na zwiedzanie centrum, w ramach którego zobaczyłem m.in. parę cerkwi (w tym Sobór św. Aleksandra Newskiego), halę targową, kompleks Serdika i dawny Dom Partii. Zaliczyłem również sklepik klubowy CSKA Sofia (tego bez 1948 w nazwie) w celu wynagrodzenia sobie faktu, że nie udało się kupić żadnej pamiątki stołecznego Łokomotiwu. Na koniec dnia zwiedziłem mieszkanie w kamienicy, które w fajny sposób zaaranżowano na muzeum życia codziennego w Socjalistycznej Bułgarii.
Po tym wszystkim wróciłem na lotnisko, skąd miał odlecieć mój samolot do Warszawy Modlina. Po dojechaniu metrem do stacji końcowej Letiszcze Sofia udałem się do budynku lotniska (tego samego, w którym byłem, gdy w piątek przyleciałem do Sofii), podszedłem do bramek biletowych, odbiłem się na nich PDF-owym biletem... a na bramkach wyświetliła się informacja o treści WRONG TERMINAL . Jak się okazało, mój lot był odprawiany z innego terminalu, znajdującego się 2 kilometry dalej. Nie było to dla mnie wielkim problemem, ponieważ miałem trochę czasu w zanadrzu i po prostu przeszedłem te 2 kilometry (były ponoć jakieś shuttle buses , ale nie wiem skąd i kiedy odjeżdżały, a także czy czasem nie były one płatne). Niemniej, niektórzy turyści pewnie mogli się nieźle naciąć.
| | Stadion |
    |
Stadion Łokomotiwu miałem okazję pooglądać tylko z zewnątrz, a do środka udało się zajrzeć jedynie przez parę prześwitów czy przerw w ogrodzeniach. Na podstawie tego, co udało mi się zaobserwować, doszedłem do wniosku, że składa się on z dwóch części. Główną częścią jest zadaszona trybuna w kształcie pół-elipsy (jej kształt wynika z tego, że boisko jest otoczone bieżnią). Z zewnątrz trybuna wygląda bardzo ciekawie, ponieważ w jej górnej części znajduje się szereg dziwnych betonowych uchwytów (nie miałem pojęcia, jak to nazwać), które podtrzymują na stalowych linach zadaszenie trybuny - bo cała trybuna jest zadaszona. Trybuna jest pokryta czerwonymi i czarnymi krzesełkami, które tworzą napis ЛОКОМОТИВ , ogrodzony dodatkowymi napisami 1929 .
Vis a vis tej trybuny znajdowała się druga trybuna o nieco innej konstrukcji. Przede wszystkim, była ona prosta (nie zawijała ona wokół bieżni, tylko kończyła się gdzieś na wysokości linii końcowej boiska. Ona również była pokryta czerwonymi i czarnymi krzesełkami, które tym razem tworzyły napis ЛОКО (analogicznie do skrótu używanego w Płowdiwie). Na tej trybunie również znajdowało się zadaszenie, ale było ono dosyć symboliczne i obejmowało ono swoim zasięgiem jedynie jej centralną część. Na tyłach trybuny znajdowała się również hala sportowa.
Nie wiem czy na stadionie znajdowała się tablica wyników. Na pewno znajdują się na nim dość rachityczne maszty oświetleniowe, które są przy okazji bardzo ciekawie ulokowane, bo właśnie na bieżni (która chyba od dawna nie pełni już swojej funkcji). Jeśli ktoś zasiadł w złym miejscu na trybunie o kształcie pół-elipsy, mógł mieć przez to bardzo słaby widok na wydarzenia boiskowe (przy czym, biorąc pod uwagę frekwencję na domowych meczach Łoko, kibice raczej nie mają takiego problemu) Nie mam pojęcia, jaka murawa była na boisku, ponieważ zalegała na nim warstwa śniegu - zgaduję jednak, że naturalna.
A, przy okazji, sprawdziłem w Internecie - oficjalna pojemność stadionu to 22 tys. widzów.
| | Atmosfera |
    |
Mecze, które się nie odbywają, nie mają za wiele klimatu. Kiedy przyszedłem pod stadion, bardzo podobały mi się różnego rodzaju murale znajdujące się na ogrodzeniu i na ścianach budynku trybuny prostej. I to by było na tyle, ponieważ o godzinie 11:00 (czyli na godzinę przed pierwotnym terminem kick-offu) pod stadionem nie było nikogo. Kiedy tak kręciłem się i fotografowałem okolicę (w tym nieczynny niestety tego dnia sklepik klubowy), pod stadionem pojawił się jakiś starszy mężczyzna, który był nieco skonsternowany, że pod stadionem nic się nie dzieje. Prawdopodobnie był to kibic bez dostępu do nowoczesnych mediów, który nie wiedział, że dzisiejszy mecz się nie odbędzie. Stwierdziłem jednak, że skoro on sam mnie nie próbuje zaczepić i wypytać o tę kwestię, to tym bardziej ja nie będę go zaczepiał, na dodatek w obcym języku. Kiedy już zaczynałem oddalać się od stadionu, pod obiekt zajechał autobus, z którego wysiadła jednak jedynie jakaś młodzieżowa sekcja Łokomotiwu. No i to by było na tyle, jeśli chodzi o sekcję Atmosfera .
| | Mecz |
    |
W chwili kiedy piszę tego posta (niestety, ze względu na obowiązki pracowe mam dość dużą obsuwę z aktualizacją Chomika) mecz zostal już dograny. Miało to miejsce we wtorek 17 marca, a na przełożone derby pofatygowało się... jakieś 200 widzów. Mecz zakończył się wynikiem 3:0, a cały mecz ustawiła sytuacja z 35. minucie (jakakolwiek ona była - spojrzałem jedynie w protokół meczowy, nie chciało mi się już oglądać powtórek), po której Valentine Ozornwafor dostał czerwoną kartkę, a Łokomotiw - rzut karny, po którym wyszedł na prowadzenie. Pozostałe gole dla Łokomotiwu padły w 45. i 49. minucie. W 82. minucie Jordon Ibe w geście solidarności z rodakiem (co prawda Ibe reprezentuje Anglię, ale nazwisko wskazuje na pochodzenie nigeryjskie) również dostał czerwoną kartkę, wyrównując tym samym stan liczbowy na boisku.
|
| |
| |
  
|
|