 |
Puszcza Niepołomice - Piast Gliwice 2:1 (1:0)
16.03.2025 12:15
Stadion Miejski w Niepołomicach
PKO BP Ekstraklasa
Widzów:
~2000
Cena biletu:
35 zł (sektor D3)
| |
Tym razem dostąpiłem prawdziwego zaszczytu - zobaczyłem na żywo historyczne i jedyne zwycięstwo Puszczy w Niepołomicach na poziomie Ekstraklasy.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Jak wierni fani Chomika zapewne pamiętają, poprzedniego dnia o godzinie 11:00 oglądałem drugoligowe Derby Krakowa. Po tym całkiem ciekawym widowisku udałem się z wizytą do siostry oraz pół-szwagra, którzy mieszkają w Wieliczce. Po tym jak przenocowałem u nich w Wieliczce, następnego dnia miałem wprost świetną bazę wypadową, aby wyruszyć stamtąd do Niepołomic. O godzinie 10:12 wsiadłem na przystanku Wieliczka - Stacja Paliw (czyli tego samego, z którego na wyruszałem 1 stycznia na totalnym kacu na pierwszy mecz w 2025 roku, tyle że w przeciwnym kierunku) w autobus 301 relacji Nowy Kleparz - Niepołomice Dworzec. Wysiadłem z niego na przystanku końcowym mniej więcej o godzinie 10:40. Następnie udałem się na krótki spacer po mieście.
Mam wrażenie, że za sprawą awansu Puszczy do Ekstraklasy Niepołomice zaistniały chyba w świadomości Polaków jako wioska niewiele większa od Niecieczy. Widzowie telewizyjni zapewne utwierdzali się w tym przekonaniu, oglądając pierwszy mecz Ekstraklasy w Niepołomicach (porażka Puszczy z Motorem), gdzie w transmisji można było zobaczyć m.in. położony tuż za stadionem budynek krytym eternitem (przy okazji, byłem na miejscu i dementuję - to nie eternit, a szarawa dachówka starego typu).
W rzeczywistości Niepołomice to średniej wielkości miasto (17 tys. mieszkańców) położone w powiecie wielickim. I to dość stare, ponieważ znajduje się w nim XIV-wieczny zamek, który na tyle spodobał się Jagiellonom, że Jan Długosz nazywał ponoć Niepołomice drugą stolicą Polski. Przyznam, że ani przed meczem, ani po meczu nie miałem za bardzo czasu na zwiedzanie, stąd zdążyłem jedynie zobaczyć na szybko takie miejsca jak park miejski, mural z Boną Sforzą, zabetonowany (czy też zakostkowany) rynek, kościół pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników, a także wspominany już zamek. Ale mimo wszystko największą atrakcją był dla mnie miejski stadion. A skoro już o tym mowa...
| | Stadion |
    |
    |
Historia stadionu w Niepołomicach jest chyba dość dobrze znana, jednak na wszelki wypadek ją streszczę. Kiedy w 2023 roku Puszcza Niepołomice awansowała po barażach do Ekstraklasy, jej stadion nie spełniał wymogów licencyjnych. Pojemność stadionu wynosiła wówczas nieco ponad 2 tysiące widzów, a dodatkowo obiekt nie pozwalał na przeprowadzanie transmisji Canal + (m.in. przez brak odpowiednich stanowisk dla kamerzystów oraz... zbyt wąską drogę wokół stadionu, niepozwalającą na wjazd wozu Ekstraklasa Live Park). Z tego powodu Puszcza swoje mecze w Ekstraklasie rozgrywała na stadionie Cracovii, w międzyczasie prowadząc prace mające na celu dostosowanie stadionu do ekstraklasowych wymogów.
Udało się to mniej więcej po półtora roku, kiedy na początku marca 2025 Ekstraklasa rzeczywiście zawitała do Niepołomic, a w premierowym meczu gospodarze przegrali 0:1 z Motorem. W wyniku przeprowadzonych prac pojemność stadionu... w zasadzie nie uległa zmianie (a słyszałem, że być może nawet uległa obniżeniu - stadion jednak został warunkowo dopuszczony na rundę wiosenną), za to przystosowano go do transmisji Canal+. Naprzeciw trybuny prostej stanęły słynne trzy wieżyczki, dzięki którym obiekt w Niepołomicach zaczął być nieoficjalnie nazywany Niepołomice-Birkenau stadionem do Quidditcha. Rozszerzono również w odpowiedni sposób okoliczną drogę. Aby tego wszystkiego dokonać, miasto musiało się dogadać z właścicielami wielu parcel położonych wokół obiektu. Tak przystosowany stadion był w końcu godzien, by rozgrywać na nim mecze Ekstraklasy. I, jak już wiemy, rozegrano ich tu całe osiem.
A więc stadion składa się aktualnie z dwóch trybun - z trybuny prostej (położonej od zachodniej strony boiska), która jest w pełni zadaszona i całkiem estetyczna (dzięki wykończeniu tego zadaszenia drewnem). Jest ona jednocześnie dość ciasna - zarówno niezbyt wysoka, jak i położona bardzo blisko boiska (z tego co widzę, pomiędzy pierwszym rzędem a bandami reklamowymi jest zaledwie wąski chodnik). W centralnej stronie trybuny znajduje się na niej pewnego rodzaju dobudówka z przeszkloną ścianą, która prawdopodobnie pełni funkcję loży VIP (tak przynajmniej strzelam, bo nie chciało mi się tego weryfikować). Drugą trybuną jest południowa trybuna zabramkowa - jest to typowa metalowa konstrukcja. Nie jest ona zadaszona, ale jest wyższa od trybuny prostej, dzięki czemu z najwyższych rzędów wszystko widać całkiem nieźle. Wszystkie krzesełka na stadionie są w kolorze czerwonym. Z innych istotnych elementów, na stadionie znajduje się jeden telebim (w rogu boiska) i cztery maszty oświetleniowe. Na stadionie nie było sektora gości, choć goście z Gliwic i tak zostali nieoficjalnie zaproszeni na skrajny sektor trybuny zabramkowej. Po spadku do I ligi w Niepołomicach zalegalizowano tę praktykę, ponieważ sektor ten został ogrodzony i od tego czasu funkcjonuje już oficjalnie jako miejsca dla gości.
| | Atmosfera |
    |
    |
Gdy dotarłem pod stadion, moim oczom ukazał się zielony namiot, w którym prowadzono sprzedaż klubowych pamiątek. Oczywiście poleciałem tam, żeby zrobić większe zakupy, niczym pielgrzym nabywający w sanktuarium cenne dewocjonalia. Tanio nie było, ale kupiłem sobie okolicznościowy szalik (z hasłem Ekstraklasa w Niepołomicach ), okolicznościowy kubek (z hasłem Wracamy na K2 ), okolicznościowy program meczowy (dość marny, bo niezawierający prawie żadnych istotnych treści) oraz parę niewielkich upominków. Tak wyposażony, udałem się na stadion, a konkretnie... na trybunę zabramkową.
Nie jestem wielkim entuzjastą oglądania meczów z perspektywy trybuny zabramkowej - po pierwsze ze względu na dużo gorszą widoczność (co prawda zwykle wiąże się to z niższą ceną biletu - ale przecież nie po to jechałem przez pół Polski, żeby na koniec zaoszczędzić 10 złotych), a po drugie, ze względu na to, że jest to zazwyczaj miejsce dla fanatyków, gdzie znajduje się młyn. Nie miałem jednak wyboru, ponieważ była to jedyna trybuna, na której były dostępne miejsca w momencie gdy przeklikiwałem się przez system biletowy na parę tygodni przed meczem. Oznaczało to, że w trakcie meczu musiałem włączyć się w doping i wspierać Puszczę wraz z młynem - przyznam, że była to przyjemna okoliczność, która sprawiła, że godnie przeżyłem doświadczenie, jakim bylo oglądanie Ekstraklasy w Niepołomicach. I z tego co widziałem, nie byłem jedynym futbolowym turystą na dzisiejszym meczu - parę rzędów przede mną na trybunie znajdował się choćby gość w kurtce z napisem NAJWIĘKSZY KIBIC EKSTRAKLASY NA ŚWIECIE .
Na ogrodzeniu oddzielającym naszą trybunę od boiska było zawieszone kilka flag - Puszcza Fans , Os. Piaski , 1923 , a także flaga fan clubu Puszczy z... Wiednia oraz flaga zgody z Krakowa (Garca ). A propos flag, dość zabawna była zasłyszana przeze mnie rozmowa pomiędzy jednym z widzów znajdującym się w niższych rzędach trybuny a kibicem, który akurat wieszał flagę. Widz zapytał A czy można tę flagę trochę niżej? , a kibic z flagą kazał mu wypieprzać ze stadionu odpowiedział Proszę i obniżył ją o jakieś 30-50 centymetrów (więcej się już nie dało). Przed meczem w centrum sektora zostało rozmieszczone mnóstwo zielonych i żółtych flag do machania - na szczęście ja znalazłem się bardziej po boku trybuny i nie załapałem się na machajkę, dzięki czemu mogłem sobie do woli cykać zdjęcia.
Kibice przez cały mecz prowadzili fajny doping, składający się jednak głównie z różnego rodzaju krótkich zawołań. Jeśli chodzi o dłuższe piosenki, najbardziej istotną istotną była przyśpiewka określona przez gniazdowego mianem hymnu - ale przyznam, że była ona jak dla mnie niezbyt ciekawa i niezbyt melodyjna i niewiele z niej zapamiętałem (stwierdziłem, że na potrzeby tej relacji sprawdzę sobie jej treść już po meczu, w Internecie - ale o dziwo, Internet nic o tej piosence nie wie). W ogóle muszę przyznać, że będąc na trybunie tak wciągnąłem się w kibicowanie Puszczy, że niewiele tego dnia zanotowałem, więc nie mam nic konkretnego do zacytowania w tej sekcji. Z istotnych informacji, mogę dodać, że na skraju trybuny znajdowała się grupa kibiców Piasta, która (jak wspomniałem w poprzedniej sekcji) została ugoszczona przez Puszczę, ponieważ na stadionie nie było żadnego oficjalnego sektora gości.
| | Mecz |
    |
    |
Sytuacja przed dzisiejszym meczem wyglądała następująco - po 24 kolejkach Puszcza z 22 punktami znajdowała się na 16. miejscu w tabeli Ekstraklasy (miejsce spadkowe), z kolei Piast z 33 punktami znajdował się w środku stawki, na 9. miejscu. Nie sądzę, żeby Puszcza była faworytem dzisiejszego meczu - co prawda w Niepołomicach panował wielki entuzjazm związany z powrotem Puszczy na własny stadion, ale od dłuższego czasu było widać, że ta drużyna zatraciła swoją tożsamość i aktualnie nie do końca wie co ma grać. Słynny styl Puszczy oparty na żelaznej dyscyplinie taktycznej i stałych fragmentach gry został już w tym sezonie rozpracowany przez ligowych rywali, stąd klub zaczął uciekać w stronę bardziej otwartej piłki, do której specjalnie ściągnął paru zawodników, m.in. Janiego Atanasova i Marszałka Georgija Żukowa (czyli graczy w sumie jak na Ekstraklasę dość przeciętnych). Stworzono tym samym drużynę, która była nijaka zarówno w ofensywie jak i w defensywie.
I rzeczywiście, tego dnia gracze Puszczy nie zapewnili nam wielkiego widowiska, choć dzięki odrobinie szczęścia akurat na Piasta tego dnia to wystarczyło. VAR okazał się tego dnia dla gospodarzy łaskawy - najpierw gdy w 14. minucie Tihomir Kostadinov sfaulował w polu karnym Piotra Mrozińskiego, a sędzia po wideoweryfikacji podtrzymał swoją decyzję (choć karny był dość miękki). Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Artur Crăciun i pewnym strzałem pokonał Františka Placha. W drugiej połowie Puszcza mogła dostać kolejnego karnego w 47. minucie po ewidentnym już faulu na Hermanie Barkouskim, jednak decyzja ta musiała zostać anulowana ze względu na wcześniejszą pozycję spaloną jednego z graczy gospodarzy. Za to 14 minut później Puszcza dostała swoją jedenastkę, kiedy Tomáš Huk wybijając piłkę głową z linii bramkowej pomógł sobie przy tym ręką. VAR podtrzymał decyzję Szczerbowica o karnym, a Crăciun ponownie w tym meczu pokonał z karnego Placha. Dla mołdawskiego obrońcy był to w tym sezonie 10. skutecznie wykonany rzut karny na 10 prób. W 67. minucie sędzia podyktował z kolei karnego dla Piasta po tym jak w polu karnym głowami zderzyli się Michal Sipľak oraz Huk. Wyglądało to na faul obrońcy Puszczy, jednak po wideoweryfikacji Szczerbowicz zdecydował się odwołać karnego, ku uciesze kibiców gospodarzy.
No dobra, a co dziś mieliśmy poza tymi rzutami karnymi? Ze strony Puszczy naprawdę niewiele. To Piast prowadził tego dnia grę i kreował jakieś okazje - może nie jakoś dużo, ale na pewno więcej niż gospodarze. Gracze z Gliwic zazwyczaj byli nieskuteczni, a kilka razy byli zatrzymywani przez bardzo dobrze interweniującego Kevin Komar (najlepsza była jego parada w 63. minucie przy strzale głową Erika Jirki). Bramkarz Puszczy popełnił jednak w tym meczu jeden błąd, gdy w 54. minucie dał się wyminąć Miłoszowi Szczepańskiemu, co skończyło się wówczas golem dla Piasta i wyrównaniem stanu gry na 1:1. Był to jednak jedyny gol Piasta w tym meczu, podczas gdy jak już wiemy, Puszcza tego dnia wykorzystała dwa karne. W doliczonym czasie (całe 7 minut, bo trochę było VAR-owania) broniła ona tego zwycięstwa dość rozpaczliwie, w zasadzie głównie wybijając piłkę przed siebie. Ostatecznie udało się dociągnąć korzystny rezultat i historyczne ekstraklasowe zwycięstwo Puszczy w Niepołomicach stało się faktem.
Jak jednak wiemy z perspektywy czasu, było to jedyne zwycięstwo, ponieważ już do końca sezonu Niepołomiczanie zaliczali już tylko remisy i porażki i w czerwcu spadli z Ekstraklasy. Zresztą, sam mecz z Piastem (choć zakończony zwycięstwem) też nie był dobrym prognostykiem, bo dobrej piłki pokazali tego dnia niewiele.
|
| |
| |
  
|
|