 |
Odra Opole - GKS Tychy 1:5 (1:1)
06.06.2021 12:40
Stadion Miejski Odra w Opolu
Fortuna 1. Liga
Widzów:
980
Cena biletu:
20 zł (normalny)
| |
Jak wyliczył Tygodnik Kibica, do tej pory najdłuższą przerwa w moim chomikowaniu trwała całe 174 dni. Dzięki Delcie i innym zapierającym dech atrakcjom, rekord ten został pobity w trakcie sezonu 2020/21 - pomiędzy meczem 4. ligi austriackiej a moją wizytą w Opolu upłynęło 265 bezmeczowych dni.
| | Dotarcie na mecz |
    |
    |
Próbuję sięgnąć pamięcią do września 2020 i odtworzyć, co się od tamtego czasu działo, że dopiero teraz zaliczam kolejną chomiczą wyprawę. Cóż, najpierw był powrót z Austrii, po którym poddałem się dobrowolnej kwarantannie, potem była impreza rodzinna, przed którą również poddałem się dobrowolnej kwarantannie (czasy przedszczepieniowe). Później w połowie października cała Polska została strefą czerwoną, co automatycznie spowodowało zamknięcie stadionów dla kibiców. Stadiony otworzono gdzieś na początku maja, akurat w czasie gdy mnie... zamknięto na kwarantannie, ponieważ akurat załapałem się na sam koniec fali i w ostatniej chwili złapałem covida (to z utratą węchu to najprawdziwsza prawda - benzyna z kanistra pachniała jak woda destylowana). Wiem, że nie była to najciekawsza opowieść, ale chyba należało to opisać w celach uporządkowania chomikowego pamiętniczka.
Co typowe dla aktualnych czasów, wycieczkę zacząłem od zakupu biletu na mecz przez Internet. Jest to rzecz, nad którą strasznie ubolewam, ponieważ kolekcjonowanie materialnych biletów to jeden z najlepszych aspektów turystyki stadionowej. No cóż, zamiast szuflady z kartonowymi biletami muszę chyba założyć folder na PDF-y (jak to żałośnie brzmi). Jedynym plusem takiego rozwiązania jest fakt, że kupując bilety przez Internet udaje mi się trafić całkiem dobre miejsca na stadionie, a przynajmniej najlepsze spośród tych, które zostały przebrane przez karneciarzy. Zasiadłem niemal na wysokości linii środkowej boiska.
To może coś o tym, jak trafiłem do Opola - otóż mecz rozpoczynał się o 12:40, więc aby na niego spokojnie zdążyć z odpowiednim marginesem czasowym, musiałem wyjechać pociągiem z Warszawy Centralnej niestety o 6:40. O 9:44 byłem już na stacji Opole Główne i zacząłem zwiedzać miasto, krążąc bez żadnego konkretnego planu (poza tym, że o ok. 12 miałem znaleźć się na stadionie). Na liście nieoczekiwanych atrakcji znalazły się m.in. Stare Miasto, Odra (na razie rzeka), Cepelia, autobus GKS-u Tychy i... wiec wyborczy Roberta Biedronia.
| | Stadion |
    |
Stadion Miejski w Opolu położony jest dość korzystnie - tuż przy stacji kolejowej Opole Wschodnie, a także niecałe 2 kilometry od dworca Opole Główne. Jest to jeden z tych obiektów, którego jakość skłania kibiców do wywieszania raz na jakiś czas na płocie transparentu o treści CHCEMY NOWEGO STADIONU . Stadion jest już bowiem dosyć archaiczny, a zgodnie z Wikipedią, pierwsza wersja obiektu została wybudowana jeszcze za czasów, gdy miasto nosiło nazwę Oppeln. Jest to typowy obiekt na planie owalu (na szczęście boisko nie jest oddzielone od trybuny pełnowymiarową bieżnią), na którym ostała się jedna Trybuna Południowa, która zawsze jest pokazywana na transmisjach z Fortuna 1. Ligi. Naprzeciwko trybuny znajduje się pozostałość starej betonowej trybuny z czasów PRL, albo może i Reichu - to miejsce jest wyłączone z użytku, pomijając fakt, że znajdują się tam stanowiska kamerzystów.
Trybuna Południowa w obecnym kształcie została ponoć wybudowana w 2000 roku i może pomieścić ona ok. 4500 widzów; jest ona oczywiście położona wzdłuż linii bocznej, a pomniejszą ciekawostką jest fakt, że lekko zawija ona wokół narożników boiska. Krzesełka są w kolorach niebieskim i czerwonym, z lekką domieszką siedzeń białych, które tworzą niezbyt imponująco wyglądający napis ODRA . Ok. 500 miejsc objętych jest zasięgiem standardowego dachu. Od zachodniej strony boiska znajduje się tablica wyników, na której wyświetlane są podstawowe informacje, tzn. nazwy zespołów, wynik i czas - wszystko czerwonymi napisami na czarnym tle, generalnie bez żadnych multimedialnych fantazji.
Jedynym naprawdę ciekawym elementem architektonicznym obecnego stadionu Odry są maszty oświetleniowe, które zostały zbudowane w 1976 roku i wyglądają zarówno estetycznie jak i oldschoolowo. Za pozostałymi elementami stadionu prawdopodobnie raczej nikt nie będzie płakał, kiedy w 2023 lub 2024 roku klub przeniesie się na nowy stadion, który ma zostać zbudowany przy ulicy Północnej (gdziekolwiek to jest, bo oczywiście nie znam topografii Opola).
| | Atmosfera |
    |
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po dostaniu się na stadion (na szczęście poszło bez problemów, choć wiele klubów w obecnej covidowej sytuacji powrzucało do regulaminów punkty o zakazie wnoszenia bagażu podręcznego i o braku punktu depozytowego - a ja nigdy nie wiem, czy plecak to już bagaż podręczny , czy jeszcze nie...), było udanie się do budki, w której znajdował się Sklep Kibica. Zakupiłem sobie w nim szalik-pasiak, ale przede wszystkim moja kolekcja w końcu została poszerzona o nowy kubek - niestety, ze względu na końcówkę sezonu, jedynym aktualnie dostępnym wzorem kubka był ten ze... rozjechanym przeze mnie w poprzedniej sekcji stadion na Oleskiej. Cóż, dobre i to. Z innych atrakcji dostępnych przed meczem pod stadionem można wymienić darmowe programy meczowe oraz przechadzającą się tu i tam klubową maskotkę, którą jest... Viking. Nie wiem, czy to moje braki w edukacji, ale nie potrafię w żaden sposób połączyć sylwetki wikinga z Opolem - za to na pewno trzeba przyznać, że maskotka jest udana, szczególnie jak na postać ludzką .
Na meczu pojawiło się w sumie 980 widzów - w tym duża grupa kibiców z Tych, którzy mieli prawdopodobnie jakiś zakaz, ale skorzystali z opolskiej gościnności i zajęli miejsce na sektorze gospodarzy (nieopodal pustego sektora gości), wywieszając dużą flagę GKS TYCHY oraz 4 pomniejsze flagi PDW. Z kolei na sektorze gospodarzy wisiały dwie duże flagi o treści OPOLSCY FANATYCY oraz SPOŁECZNOŚĆ HONOROWA (na której przedstawiony był wiking - może właśnie stąd wynika wybór klubowej maskotki) + w głębi sektora wisiała mniejsza flaga Strzelce Opolskie . Spiker stadionowy wymienił wszystkich sponsorów klubu (dość liczne grono), piłkarze wyszli na murawę, a kibice rozpoczęli doping. Z początku w repertuarze znajdowały się standardowe pieśni w rytmie Guantanamo Guantanamera, a więc Wygraj to dla nas! , Naprzód piłkarze, ambicja dzisiaj Wam każe... , czy też My chcemy gola! . Potem pojawiły się bardziej oryginalne przyśpiewki, takie jak: Znów przyjdzie wiosna i lepsze czasy, Powróci nasza Oderka w szeregi Ekstraklasy!
Dwa kolory mienią się - Błękit nieba i Czerwień! Jej oddałem serce swe, Kocham Ją, a Ona mnie! Dzisiaj znowu wygra mecz, Odra nasza, OKS!
To akurat nie była jakaś specjalnie oryginalna przyśpiewka, ale lubię za każdym razem słyszeć w nowym miejscu jakieś jej nowe wykonanie z nowymi słowami. Kolejna piosenka też nie jest wyjątkowa dla Opola, ponieważ słyszałem ją już w paru miejscach - a po raz pierwszy chyba akurat w Tychach: Odra Opole, My kochamy Cię, Bo w naszych sercach jest Opolski OKS Aż po życia kres!
Młyn Odry parokrotnie pozdrawiał też zgody - Polonię Bytom, Zagłębie Lubin oraz Sopron (to na Węgrzech). I ogólnie prowadził doping przez cały mecz, nawet kiedy w końćowce ich piłkarze się pogubili i ostatecznie zanotowali raczej kompromitujący rezultat. W 90. minucie meczu spiker mimo wszystko pogratulował piłkarzom bardzo dobrego sezonu, a kibicom podziękował za wierne wspieranie drużyny. Trochę niefortunnie się złożyło, że pierwszą przyśpiewką zaintonowaną po tej pochwale było Zawsze i wszędzie policja jebana będzie . Jeśli chodzi o przyśpiewki kibiców GKS-u, to akurat nie zapamiętałem zbyt dużo (szczególnie, że kiedyś zrobiłem już relację z meczu GKS-u), w każdym razie zapadło mi w pamięć, że pod koniec meczu zaintonowali oni: Dzięki za wejście, hej Odra, dzięki za wejście! .
| | Mecz |
    |
Niedawna reforma 2. i 3. klasy rozgrywkowej polegająca na zamianie jednego z miejsc dających awans na cztery miejsca dające prawo gry w play-offach o awans to strzał w dziesiątkę (z tym zdaniem zapewne nie zgodzą się piłkarze i kibice GKS-u Tychy, którzy ostatecznie zajęli w sezonie 2020/21 3. miejsce w tabeli, ale odpadli w play-offach z 6. w tabeli Górnikiem Łęczna). Dlaczego? Otóż na dwie kolejki przed końcem sezonu Odra zajmowała 8. miejsce w tabeli Fortuna 1. Ligi, tracąc do miejsca premiowanego bezpośrednim awansem 13 punktów. A mimo to, nadal mogła mieć nadzieję na awans do PKO BP Ekstraklasy.
Pomimo finalnego rezultatu, Odra była równorzędnym rywalem dla Tyszan. W pierwszej połowie liczba akcji po stronie obydwu drużyn była podobna, ale Odra grała tak, jakby w polu karnym znajdował się kryptonit, dlatego jej akcje wyglądały dobrze tylko do 20. metra od bramki Jałochy. GKS tworzył za to groźne akcje - w 11. minucie po podaniu Stebleckiego z ostrego kąta strzelał Mańka, ale Sapielak był dobrze ustawiony i bez trudu obronił. W 28. minucie po wrzutce Stebleckiego z rzutu wolnego piłka spadła idealnie na nogę Żytka, który elegankim wolejem posłał piłkę tuż obok bramki. W koncu, w 36. minucie piłkę w pole karne wrzucił Mańka, a z kilku metrów głową do bramki wpakował... właśnie Steblecki. Pod koniec pierwszej połowy Odrze udało się wyrównać, ponieważ po solowej akcji Tabisia jego podanie w pole bramkowe zostało nieszczęśliwie przecięte przez Szeligę, co skończyło się bramką samobójczą.
Piłkarze OKS-u uwierzyli w zwycięstwo, ponieważ w drugiej połowie od razu rzucili się do ataku. W 49. minucie po dograniu Czaplińskiego Nowak minimalne przestrzelił. W 53. minucie Odra powinna była wyjść na prowadzenie, ponieważ Nowak świetnie wrzucił w pole bramkowe, ale Mikinić zamiast uderzać głową, spróbował wykończenia w stylu, dla którego najbardziej adekwatnym określeniem jest chyba King Bruce Lee Karate Mistrz i minął się z piłką. Nieskuteczność szybko się zemściła, ponieważ w 59. minucie GKS ponownie wyszedł na prowadzenie. Po wrzutce Lewickiego Biel oddał mocny strzał z bliskiej odległości - Sapielak obronił ten strzał, ale odbił piłkę przed siebie, gdzie do bramki skierował ją Piątek.
Odra znów musiała gonić wynik, a więc Plewnia posłał na boisko tajną broń - 35-letniego Arkadiusza Piecha (36. urodziny miał dopiero następnego dnia). Tuż po wejściu na murawę przeprowadził on rajd zakończony (chyba zbyt wcześnie) mocnym strzałem prosto w Jałochę. Ale parę minut później było już po meczu - piłkę w pole karne wrzucił Kargulewicz, a tam, odpuszczony przez obrońców Biel dziwnym szczupakiem podwyższył na 3:1.
Pod koniec meczu gra Opolan totalnie się posypała i dostali jeszcze dwie bramki. W 88. minucie wspomniany wcześniej Kargulewicz wbiegł z piłką w pole karne mijając paru obrońców Odry i z bliska pokonał Sapielaka. A już w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, gdy już pierwsze pikniki powstawały z krzesełek, Tychy strzeliły piątą bramkę - najpierw z 5 metrów strzelał Moneta, a z jeszcze bliżej odległości dobił Mańka. Od razu po tej bramce sędzia odgwizdał koniec meczu.
|
| |
| |
  
|
|