 |
Sūduva Marijampolė - FK Palanga 5:0 (2:0)
15.09.2018 13:00
ARVI Arena, Marijampolė
A Lyga
Widzów:
~450
Cena biletu:
3 (normalny)
| |
Chomik tryumfalnie powraca na Litwę, która ostatnio bardzo przypadła mu do gustu (a przede wszystkim serki w czekoladzie i kwas chlebowy). Tym razem dojeżdża jednak zaledwie do Mariampola, oddalonego o jakieś 50 kilometrów od granicy z Polską.
| | Dotarcie na mecz |
    |
Poprzedni wieczór spędziłem w Białymstoku, wybrałem się więc na mecz koleją, relacją Białystok - Kaunas. Pomimo tego, że pociągi pomiędzy tymi dwoma miastami kursują dwa razy dziennie, pani w kasie była dość mocno zakłopotana, kiedy poprosiłem o bilet do Marijampolje (jak się okazuje, nie jest to chyba popularny cel podróży). Po poszukaniu czegoś w swoim notesie i zasięgnięciu rady od swojej koleżanki, sprzedała mi w końcu odpowiedni bilet. Pociąg wyjechał z Białego o 7:50 i był prawdziwym cyrkiem objazdowym - tłukł się po całym Podlasiu, w Suwałkach zawracał, a w Trakiszkach (stacja graniczna) stał kilkanaście minut, czekając na swój litewski odpowiednik, który wystartował z Kowna. Tutaj muszę bowiem zaznaczyć, że załogi obydwu szynobusów wymieniały się w Trakiszkach, tak że Polacy jeździli wyłącznie po Polsce, a Litwini wyłącznie po Litwie (zapewne władze litewskie nie chciały dopuścić, by Litwini zobaczyli polski dobrobyt, a władze polskie do tego, by Polacy zobaczyli, jak wygląda kraj, gdzie nie łamie się konstytucji). Do Marijampolje dojechałem o godzinie 12:16 (lokalnego czasu - w Polsce była wówczas 11:16), skąd szybko udałem się z buta w kierunku ARVI Futbolo Arena.
Marijampolje to 50-tysięczne miasto, które sprawia wrażenie post-radzieckiego. Większość bloków zbudowana jest z wielkiej płyty, a na niektórych wieżowcach dostrzegłem betonowe ornamenty , których wygląd sugeruje, że na to mogli wpaść jedynie radzieccy architekci. Stąd, miasto szalenie przypadło mi do gustu - przypominało mi ono trochę moje rodzinne miasto, tyle że z dużo większą ilością radzieckiego wpływu.
Po meczu wybrałem się na zakupy do centrum handlowego w celach zakupu przeróżnych litewskich dóbr. Na stacji kolejowej dokonałem zaś rzeczy, ktorą już zawsze będę wspominał z rozrzewnieniem i dumą, ponieważ ze względu na wyjątkowe okoliczności, musiałem zakupić bilet, posługując się wyłącznie językiem litewskim (choć znam jakieś 30 słów). I mi się to udało! (czego dowodem jest choćby to, że siedzę w Polsce i wystukuję swojego posta)
| | Stadion |
    |
Jak już gdzieś zdążyłem wspomnieć, stadion nosi dumną nazwę sponsora i nazywa się ARVI Arena . Wygląda całkiem nieźle (choć na polskie standardy byłby to raczej słaby obiekt i nie wiem, czy zostałby dopuszczony do rozgrywek Lotto Ekstraklasy) i składa się w sumie z trzech trybun. Od strony zachodniej (albo, będąc bardziej poetyckim, od strony rzeki Šešupe), znajduje się trybuna główna, na której znajdują się stanowiska kamerzystów, loża VIP i generalnie większość z ok. 6000 miejsc siedzących, które znajdują się na Arenie. Część z miejsc jest zadaszona prostym dachem, jednak jest to tak zwana mniejsza połowa . Za bramką od strony południowej znajduje się nieco niższa trybuna, która nie posiada zadaszenia. Zapewne można by ją nazwać trybuną fanatyków , gdyby nie to, że o ile dobrze kojarzę, jedynych fanatyków na Litwie posiada Žalgiris Vilnius. I rzeczywiście, jeden z jej sektorów zajęli najwierniejsi kibice Suduvy, jednak było ich dosłownie kilkunastu (ale o tym w następnej sekcji). Poza tym, naprzeciwko trybuny głównej znajdowała się kolejna trybuna, składająca się z pięciu rzędów krzesełek na stelażu, taka w stylu stadionów z polskiej okręgówki. Okręgówka czy nie, ze względu na bliskość boiska i widok na trybunę główną, to z niej postanowiłem oglądać pierwszą połowę meczu.
Za wspomnianą orlikową trybuną znajdował się bardzo schludny wyświetlacz, na którym wyświetlono na kolorowo herby drużyn biorących udział w spotkaniu, aktualny czas i oczywiście wynik spotkania. Za trybuną znajdował się też również bardzo schludny kontener z toaletami, cały oklejony vlepkami kibiców FC Sion. Jako ciekawostkę w stylu nakrętki do Tarczyna mogę też przytoczyć fakt, że jeden z masztów oświetleniowych ARVI Arena stoi... na chodniku znajdującym się teoretycznie poza terenem stadionu, po drugiej stronie ulicy. Na stadionie dostrzegłem też reklamę Nike, co jest o tyle śmieszne, że Suduva ewidentnie ma w herbie piłkę w stylu Tango (byłoby jeszcze śmieszniej, gdyby to Nike ubierała Suduvę, ale sponsorem technicznym jest chyba Joma).
| | Atmosfera |
    |
    |
Mistrz Litwy - czy to nie brzmi dumnie? Stąd, spodziewałem się, że w Marijampolje złowię trochę pamiątek lokalnego klubu; span> niestety, zostałem zgaszony już w kasie biletowej, gdzie osoba obsługująca wytłumaczyła mi niezłym angielskim, że niestety nie mają nic w sprzedazy prócz biletów (mimo to, dostałem od nich za darmo mieszczący się w portfelu kalendarzyk, co oceniam na plus). W drugiej połowie, którą spędzałem już na trybunie głównej, zagadałem jednak do stewarda, który porozumiewał się jako-tako po angielsku, za to dużo lepiej ode mnie po rosyjsku i wytłumaczył mi, gdzie mogę trafić na trybunie na dziewczyny sprzedające pamiątki. Dziewczyny dysponowały głownie róznymi okolicznymi pamiątkami związanymi z meczem Suduvy z Celtikiem w elminacjach LE (ludzie, to było miesiąc temu!) - jeśli chodzi o pamiątki z tej serii, zakupiłem jedynie tani breloczek dla brata - na awersie znajdowało się logo Suduvy, na rewersie logo Celtiku. To był dosłownie kawałek wydrukowanego papieru w plastikowej obudowie, nic specjalnego. Ponadto, zakupiłem sobie szalik Suduvy, co kosztowało mnie już 12€ (nie wiem, czy za jakikolwiek swój szalik zakupiony w Polsce dałem więcej niż 35 PLN). Ostatecznie, łowy w Marijampolje uznałem za udane.
Pozostając przy konsumpcjonizmie, w przerwie meczu zakupiłem coś, co od niedawna wydaje mi się obowiązkowym bałckim przysmakiem, a mianowicie tzw. suchariki - smażone w oleju paski suchego pieczywa, pokryte czosnkiem. Plastikowy kubek sucharików kosztował 1€. Ze względu na walory smakowe, mógłbym polecić ten przysmak wszystkim, choć trzeba przyznać, że trzeba mieć do niego mocne zęby.
Przed meczem spotkał mnie duży zaszczyt, ponieważ z bliżej nieokreślonego dla mnie powodu został odegrany Hymn Litwy (prawdopodobnie ze względu na zbliżające się 100-lecie niepodległości). Cały stadion powstał i odśpiewał hymn, a ja mogłem przynajmniej również stać i okazać szacunek, poniewaz nautralnie nie znam jego słów.
Na trybunie za bramką znajdował się tzw. młyn Suduvy, który w porywach liczył do 20 kibiców. Fanatycy Suduvy wywiesili w sumie na piłkochywycie trzy flagi. Na największej z nich, czerwono-białej kracie znajdował się napis SUDUVOS SAKALAI , czyli Sokoły Suduvy (choć tłumacząc wszystko dosłownie, należałoby raczej powiedzieć, że są to Sokoły Suwalszczyzny ). Tuż obok znajdowała się czerwona flaga z głową sokoła, a dalej - flaga przedstawiająca litewską Pogoń. Kibice Suduvy uaktywniali się raz na jakiś czas i śpiewali głównie rzeczy proste, takie jak Suduva, Suduva, Suduva... , Marijampolje, ole, ole (cóż, nazwa miasta nie daje dużego potencjału do przyśpiewek; mieszkańcy Marijampolje są pod tym względem pokrzywdzeni mniej więcej jak ci z Grudziądza), czy też piosenkę w rytmie Go West autorstwa Pet Shop Boys. Na moje niewprawne ucho, pod względem czysto fonetycznym słowa brzmiały zupełnie jak Suduva, usłyszymy się , ale nie mam pojęcia, co to oznacza po litewsku. A więc, młyn Suduvy był dość sympatyczny, jednak cięzko poświęcać jego działalności całych akapitów.
Na trybunie głównej siedziało całkiem dużo osób i oceniając frekwencję na oko , wydawało mi się, że widzów jest więcej niż oficjalna liczba 450. Dużo osób miało na sobie barwy klubowe. Piknik był oczywiście dosyć spokojny, ale w mometach gdy gospodarze groźnie atakowali, podnosili oni nagle taką wrzawę, że z perspektywy trybuny naprzeciwko miałem wrażenie, że dźwięki te puszczane są z taśmy. Bardzo fajna była interakcja spikera stadionowego z publicznością, która miała miejsce po każdym golu:
- Suduva? - Penki! - Palanga? - Nulis! - Aciu!
| | Mecz |
    |
Przy okazji opisywania meczu Žalgirisu ze Stumbrasem porwałem się chyba coś w stylu, że co prawda ten mecz wyglądał tak, jak wyglądał, ale za to czołowe zespoły ligi litewskiej pewnie bardzo dobrze radziłyby sobie w naszej Lotto Ekstraklasie. Wynikało to trochę z nieznajomości tematu z mojej strony, bo już po paru minutach oglądania na żywo Mistrza Litwy zmieniłem zdanie o litewskiej elicie. Mecz po prostu nie stał na wysokim poziomie - nie wiem, być może to dlatego, że ta Palanga to takie ogóry, że gracze Suduvy nie byli w trakcie tego meczu specjalnie skoncentrowani... w każdym razie, technika graczy mnie nie porywała. Przy okazji, wrażenie braku profesjonalizmu potęgował fakt, że gracze Palangi grali w niejednolitych strojach - część piłkarzy miała reklamy na koszulkach, a część nie (chyba że to świadome działanie, tak jak kiedyś ze Stępińskim w Widzewie i reklamą Harnasia). Ale przecież nie wybrałem się na ten mecz dla wysokiego poziomu, a dla... (teraz sobie uświadomiłem, że nie wiem, jaki jest cel całej mojej turystyki meczowej) no, na przykład dla bramek. A tych było dziś całkiem sporo, ponieważ drużyny pomimo jakichś tam swoich ograniczeń, zaprezentowały dużo fajnej ofensywnej gry.
I co ciekawe, pierwszą groźną akcję miała Palanga, ponieważ w 11. minucie do piłki w polu karnym doszedł Aniefiok i mając przed sobą tylko bramkarza, trafił w słupek. W 18. minucie w pierwszej konkretnej akcji gospodarzy po wrzutce w pole karne i dobrym strzale głową 197-centymetrowego Cicilii (urodzonego na Curacao - ciekawy kierunek) bramkarz gości odbił pilkę na poprzeczkę. W 33. Suduva wyszła w końcu na prowadzenie za sprawą Sandro Gotalasa. Austriak doszedł do piłki na linii pola karnego i nie bardzo wiedząc, co z nią dalej zrobić, po prostu uderzył w krótki róg, czym totalnie zaskoczył grającego z numerem 88 (czyżby szaulis?) Norbutasa. W 40. minucie mogło być już 2:0, ale Gotalas, znalazłszy się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, wykonał coś pomiędzy strzałem a podaniem do zamykającego akcję kolegi, przez co piłka nie trafiła ani do niego, ani do bramki. Trzy minuty później ten sam Gotalas po przeciągniętym dośrodkowaniu jednego z graczy Suduvy w pole karne zgrał przytomnie głową w pole bramkowe do Cadenovića i tylko dzięki ofiarnej postawie bramkarza i obrońców Palangi nadal było 1:0. W 44. minucie po dograniu w pole karne Kasparaviciusa grający z 9 na plecach Gotalas wślizgiem skierował piłkę do bramki. Piłkarz, który najczęściej przewija się w tych opisach, to ten sam Sandro Gotal, który w zasadzie niezauważony przemknął jesienią 2016 przez Piasta Gliwice, z bilansem 4/1 (a ten jeden gol to i tak karny). To taka ciekawostka dla wszystkich, którzy tak jak ja już chcieliby porównywać Suduvę i Žalgiris V. do Legii, Lecha, czy Jagi (choć patrząc na talent polskich panów do gry w europucharach, w bezpośrednim pojedynku pewnie i tak znów wygrałyby litewskie chamy).
O ile w pierwszej połowie Palanga jeszcze czasem się odgryzała, to przebieg drugiej był dla niej totalnie poniżający. Suduva nie przemęczała się zbytnio, grała nonszalancko (w jednej z akcji widziałem celowe zgranie piłki plecami) a i tak kreowała sobie mnóstwo sytuacji. W 60. minucie Norbutas interweniował w sytuacji sam na sam przed polem karnym, a piłka doszła do Cicilii. Snajper z Curacao oddał strzał na pustą bramkę, ale tu udało się zainterweniować wbiegającemu w pole karne obrońcy Palangi. W 67. minucie w wyniku jakiegoś przewinienia, którego nie dostrzegłem, ponieważ kupowałem sobie na stoisku szalik, sędzia podyktował karnego. Jedenastkę pewnym strzałem w prawy róg wykorzystał Verbickas (bramkarz wyczuł intencje strzelca, a piłka była na ulubionej wysokości bramkarzy, ale strzał był wykonany pewnie i mocno). W 78. minucie po poniżającym rozklepaniu obrony Palangi w jej polu karnym, gola na 4:0 strzelił Chilijczyk Gersonas Acevedo (który zmienił Gotalasa; span> ogólnie strasznie śmieszy mnie to dodawanie końcówki -as do zagranicznych imion i nazwisk). Tuż przed końcem meczu, znany i lubiany w Polsce Povilas Leimonas zagrał bardzo inteligentnie do Kasparaviciusa, a ten spokojnie minął Norbutasa i strzelił do pustej bramki, ustalając wynik meczu na 5:0.
|
| |
| |
  
|
|