Galeria: Ursus Warszawa - Pelikan Łowicz

Z racji tego, że dotarcie na mecz nie było spektakularne, Galerię od razu zaczynamy od zdjęć stadionu (ocenzurowałem jeden element, ale nie będę zdradzał, o co chodzi)

Zadaszenie nad główną trybuną, które, o ile dobrze kojarzę, miało swoją premierę wiosną 2018 roku

Nadal trybuna

Nadal trybuna

Jeszcze raz trybuna

I ostatni raz trybuna (obiekt Ursusa jest jednym z niewielu, gdzie bieżnia nawet dodaje obiektowi estetyki)

Traktor, oczywiście Ursus

W oczekiwaniu na pierwszy gwizdek, pod zbawiennym daszkiem chroniącym od słońca

Jeśli dobrze przybliżyć to zdjęcie, to tam 100 metrów dalej piłkarze wchodzą na murawę

Prezentacja składów - jedni grają na zielono, drudzy na niebiesko, a biorąc jeszcze pod uwagę, że trzeba było patrzeć pod słońce, to cytując Andrzeja Pyrdoła... Ch*ja było widać

Naprawdę, ciężko się połapać, kto jest kto, ale aktualnie atakują Zieloni (Pelikan)

Rzut oka na dzieciaków machających flagami

14. minuta, Pelikan prowadzi (Adrian Olpiński)

Akcja Ursusa, ledwo widoczna zza filara

25. minuta, gol dla Ursusa (Mateusz Muszyński) i mało żywiołowa reakcja trybun

Korner dla gości

Dzieciaki z flagami

61. minuta - Jakub Garnysz ponownie wyprowadza Pelikana na prowadzenie

Wolny dla Ursusa, wykonuje Maciej Prusinowski (przy okazji, ledwo widać tę akcję zza filara)

Coraz bardziej rozpaczliwe pałowanie w pole karne przez gospodarzy

Piłkarze Pelikana znów oddalają zagrożenie spod własnej bramki

Końcówka meczu - rzut oka na piknik z innej perspektywy

Koniec meczu - walka o spadek Ursusa zwieńczona sukcesem, ale kibice i piłkarze kulturalnie dziękują sobie wzajemnie za wsparcie/walkę

Powrót